Po cudzysłowach ich poznacie ich

A już myślałam, powiem więcej, bałam się, że kraj nasz normalnieje do tego stopnia, że jeszcze chwila, a nie będzie się z czego prześmiewać, na kogo wściekać, że politycy zrobią się rozsądni i poprawni politycznie, jak czarny sen felietonisty. Na szczęście, wszystko jest, jak było, a więc po Olbrychskim, bliżej dotąd nieznany poseł Tomczak, wraz ze Złą Nowiną-Konopczyną (pokornie przepraszam za dowcipkowanie z nazwisk, wiem, że to w złym guście, ale nie mogę się powstrzymać), zaatakowali nieszczęsnego Ojca Świętego, naszego – w Zachęcie, pod ciężarem meteorytu leżącego. Atak ten bardzo, ale to bardzo źle się kojarzy, bo w tejże Zachęcie niejaki Eligiusz Niewiadomski, chcąc uratować naród przed dominacją mniejszości, 16 grudnia 1922 roku prezydenta niepodległej Polski, Gabriela Narutowicza, zastrzelił. Niektórzy w historii jako tako oblatani o tym wiedzą, a tym, co nie wiedzą, dajemy ten fakt pod rozwagę, zwłaszcza że o Eligiuszu Niewiadomskim zapomniała nawet Nowa Encyklopedia Powszechna. Jest ksiądz Niewęgłowski, duszpasterz literatów, pod nim zaś znajdujemy dwóch innych Niewiadomskich, a Eligiusza, zabójcy prezydenta, nie ma. Ja wiem, że on na dobrą pamięć nie zasłużył, ale to się naprawdę zdarzyło, a encyklopedia powinna… itd.
Szczęściem, Konopczyna z Tomczakiem nie ruszyli na papieża z siekierą, ale i tak troglodyci zdewastowali rzeźbę. I jakkolwiek wcześniej nie miałam pewności co do przesłania, o którym mówił artysta, że meteoryt, jakim przywalił wyrzeźbiony posąg, symbolizuje ciężar papieskiej samotności i niezrozumienia, wynikającego z braku wiary i ogromu nienawiści, a więc także to, o czym już kiedyś pisałam, że w naszym kraju papieża się kocha, ale się Go w ogóle nie słucha, tak teraz, parszywa dwójeczka dała dowód, że artysta mówił prawdę. Papieża przywala głupota jego owiec, jak również baranów, a już zwłaszcza barana, który umiejąc pisać, posłem został i list sążnisty wysmażył do premiera Buzka, ministra Ujazdowskiego oraz ministra Kaczyńskiego. List “Gazeta Wyborcza” opublikowała, żeby wszyscy przeczytali i nikt wątpliwości co do beczenia Witolda Tomczaka z Porozumienia Polskiego nie miał. Zresztą co my tu, barany będziemy obrażać, które miłe są i nikomu krzywdy nie robią, a już z pewnością listów do premiera nie piszą i Andy Rottenberg – cytuję: “żydowskiego pochodzenia urzędnika państwowego” – do Izraela nie wysyłają. Do tego trzeba iście ludzkiej, niezmierzonej głębi głupoty, o ciężarze meteorytu.
Co zaś się tyczy wykształcenia posła, to cudzysłów obejmujący ciasnym uściskiem słowo “ekspozycja”, “dzieło”, jak też “kontrowersyjnych” w ustępie listu, który przytaczam, bo nad wyraz jest smaczny, cytuję: “Jednocześnie wyrażam ubolewanie, iż Anda Rottenberg nie chce realizować swoich “kontrowersyjnych” pomysłów w Izraelu, za pieniądze tamtejszych podatników”, otóż ten cudzysłów daje pojęcie o pośle, bowiem powiedziane jest: po cudzysłowach ich poznacie ich. No bo jest kontrowersyjny dla posła ten pomysł, czy nie jest? Widziałam nie tak dawno napis w małym wiejskim sklepiku: “Proszę “drzwi” zamykać”. Istota cudzysłowu przekracza możliwości pojmowania niektórych osób, świetnie różnicuje pomiędzy tymi i owymi. Oddziela mózgi gładkie i wypolerowane na wysoki połysk, od szarych, pofałdowanych, acz subtelnych umysłów.
Tu ośmielam się także nadmienić, że Chrystus zwany Jezusem, z tego samego narodu wybranego pochodził, który ością w gardle posła Tomczaka staje i dławi go aż do skutku. Nawet, niestety, matka małego Jezuska, Maryja – nie pochodzi z Częstochowy, a jednak niektórzy tej Żydówce cały nasz “polskojęzyczny” kraj zawierzają.

Wydanie: 1/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy