Podwójna tragedia

Podwójna tragedia

Jako siedmiolatek uratowałem się z powstania i mogłem coś zrobić dla Polski. Tysiącom zamordowanych odebrano tę szansę

Im dalej jest od powstania warszawskiego, tym bardziej uogólniamy swoje opinie na ten temat. Kiedyś było niepisane prawo, że dopóki żyją powstańcy, nie wypada powstania krytykować. Ale zostało już zaledwie parę osób, więc może zastanówmy się szczerze nad ich losami w czasie powstania. Walczyli zwykle w nierównych sytuacjach, z marną bronią i prawie bez amunicji. Obandażowani, najczęściej niedożywieni i niewyspani, a co gorsze – bez nadziei na zwycięstwo.

Przypomnijmy parę przykładów:

  • Wobec dużych strat w ludziach i braku amunicji ppłk „Radosław” zdecydował o przejściu swojego elitarnego zgrupowania (złożonego z oddziałów Kedywu Komendy Głównej AK, w tym sławnych batalionów „Parasol” i „Zośka”) kanałami na Mokotów nocą z 19 na 20 września 1944 r. Żołnierze zgrupowania (ok. 200 osób, z tego połowa rannych) wyszli włazem przy ul. Wiktorskiej. Byli u granic wytrzymałości fizycznej i pesymistycznie nastawieni do możliwości dalszej walki. Do 22 września na Górnym Czerniakowie broniły się jeszcze resztki oddziałów z „Czaty” i „Brody”. Dołączyły do nich pozostałości zgrupowania „Radosław”. Ale gen. Bór-Komorowski, dowódca powstania, polecił im powrót do Śródmieścia i rezygnację z planów przebicia się do Lasów Chojnowskich. Nocą z 25 na 26 września ok. 120 ludzi przeszło zatem kanałami do Śródmieścia, gdzie zgromadziło się ok. 230 jeszcze żyjących żołnierzy i oficerów z tego zgrupowania. Tylu pozostało spośród ok. 2,3 tys. ludzi, kótrzy stanęli do walki 1 sierpnia. Straty wyniosły 90%. Większość tych, którzy powrócili do Śródmieścia, zginęła.
  • 26 września był 57. dniem powstania, do jego poddania zostało raptem sześć dni, w tym czasie gen. Bór-Komorowski już pertraktował z Niemcami o warunkach kapitulacji. Dlaczego zamiast ratować owych 120 powstańców, narażał ich na pewne kalectwo, śmierć albo niewolę?
  • 1 sierpnia 33 powstańców ze zgrupowania „Baszta” zaatakowało koszary/szkołę Waffen SS na rogu Kazimierzowskiej i Narbutta. Szli od Madalińskiego ulicą Kazimierzowską bez żadnej osłony, ponieważ na tym odcinku było (i nadal jest) boisko sportowe. Niemcy z okien swojego gmachu wystrzelali prawie wszystkich. Uratował się tylko jeden powstaniec, 17-letni, który odskoczył w Narbutta. Straty tego ataku wynosiły 96%.
  • Skutki ataku ponieśli nie tylko powstańcy. Mieszkańcy domu na rogu Kazimierzowskiej i Madalińskiego, z którego powstańcy wyszli do ataku, zostali rozstrzelani. Autor tego tekstu, wtedy siedmiolatek, uratował się spod trupów tej egzekucji. Dzięki temu mógł potem forsować rozwój informatyki w Polsce, w tym zastosowanie systemu PESEL.
  • Natomiast 17-latek, który uratował się z ataku, po wojnie przedostał się do USA, gdzie wybił się w rozwoju systemów lotnictwa amerykańskiego, awansując na najwyższe stanowiska w centrach badawczych i otrzymując najwyższe odznaczenia państwowe.

Wspomniałem o dwóch przypadkach ludzi, którzy cudem przeżyli powstanie, a potem zrealizowali ważne sprawy i projekty. A przecież z zabitych 200 tys. także tysiące miały potencjał, aby wiele dokonać w kraju i za granicą. I to jest wtórna tragedia nie tylko tych ludzi, ale i Polski.


Prof. Andrzej Targowski jest pionierem informatyki stosowanej w Polsce, wprowadzał system PESEL. W USA został profesorem Western Michigan University. Jest honorowym prezesem Stowarzyszenia Dzieci Powstania 1944


Fot. Bundesarchiv

Wydanie: 40/2021

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy