Z poetą myśli w Przemyślu

Z poetą myśli w Przemyślu

Jestem w Przemyślu na festiwalu Ogrody Poetów. Przemyśl, rozcięty wstęgą Sanu, to w swojej starej części miasto magiczne, usadowione na wzgórzach, a liczne kościoły stojące gęsto obok siebie wspinają się na te wzgórza jak schody do nieba. Pochyły rynek – czy nie jedyny taki w Polsce? – a na najwyższym wzgórzu ruiny zamku, w odremontowanej części jest duża sala widowiskowa i mniejsze gotowe na spotkania. Tam odbywa się tradycyjnie poetycki festiwal.

Jego organizatorka mówi, że sprawdziła, że byłem gościem Ogrodów Poetów 14 razy. Co?! Dałbym głowę, że nie więcej niż sześć. Jak zwodnicza jest ludzka pamięć, jak nie można jej ufać, ja swojej zupełnie nie ufam. Ufam tylko pamięci swoich wrażeń i emocji, a nie faktom. Z poetką Agnieszką Herman spacerem z zamku do hotelu nad Sanem, przez stare miasto, szliśmy z rynku z pół godziny. By wrócić na rynek. Taki ze mnie przewodnik. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.

Czytanie wierszy. Po czym można poznać poetę narcyza? Czyta długie i trudne teksty, nie biorąc pod uwagę, jaka jest publiczność i jak wytrzymała jest ludzka uwaga. Okropnie mnie denerwuje, gdy ludzie nie czują innych ludzi, tak są skupieni na sobie. Artystom niestety często się to zdarza.

Późną nocą z Leszkiem Żądłą, saksofonistą mieszkającym w Monachium, do pubu Niedźwiadek na rynku; otwarty do ostatniego gościa, przysiada się właściciel z żoną, dobre pszeniczne piwo. Oczywiście na chwilę schodzimy na politykę, od razu ustalamy, że mamy takie same poglądy. To bardzo teraz zbliża ludzi. Siedzę w miejscu, gdzie rok temu, a jak wczoraj, siedziałem z poetą Adamem Zagajewskim, jadł, pamiętam, regionalnego pieroga. Nie ma już pieroga i nie ma już Adama, a jednak jakoś jest żywy. Ale „już nie ma” szybko zjada „jakoś jest żywy”. Zdumiewające zjawisko tej podwójności, które towarzyszy każdej śmierci.

Festiwal poświęcony Norwidowi, bo w tym roku jest rocznica jego urodzin. W ramach festiwalu seminarium poświęcone poecie, które prowadzę; dobrze i pewnie czuję się w tej roli, bo od tylu lat jestem blisko z Norwidem. Mój ojciec, obok Juliusza Gomulickiego, był chyba najwybitniejszym w Polsce znawcą Norwida, z tym że Gomulicki był detektywem jego życia, ojciec bardziej twórczości. Moja wiedza przy ich wiedzy jest niczym. Ojciec kłócił się z Gomulickim, pan Juliusz upierał się, że Norwid czytał „Kwiaty zła” Baudelaire’a i że są tego ślady w wierszach poety, ojciec twierdził, że ich nie ma. I niemal pojedynkowali się z tego powodu. Takie były kiedyś spory.

*

Od poezji do prozy życia. PiS pracowicie buduje niechęć Polaków do Unii, teraz służy temu sprawa kopalni węgla brunatnego Turów, ta odkrywkowa kopalnia na granicy weszła w szkodę Czechom i złożyli skargę w Unii, która karze nas finansowo. To nie jest prosta sprawa do rozwiązania, ale był czas, by pertraktować z Czechami. Ambasador Czech w Polsce mówi o słowach Morawieckiego „przykro to słyszeć” i przypomina, że Czesi od kilku lat zgłaszali Polsce problem. Narracja rządu, że Unia niesłusznie nas karze, bo chcemy być niepodlegli, a Czechy są podłe. PiS generalnie buduje siebie na lękach i niechęciach. Świat wokół jest zły, Rosja grozi nam czołgami, a Niemcy chcą skorzystać na Turowie i nas ograbić. Mamy więc już wojnę z Rosją i z Białorusią, zła krew jest z Czechami, źle jest z Izraelem, ze Stanami Zjednoczonymi konflikt, no i wiadomo – dramat z tą niechętną nam Unią Europejską, a tu na dodatek jedna trzecia Polaków nienawidzi PiS. A przecież tylko PiS obroni nas przed złym światem. Dzięki niemu Polska wstała z kolan. Rzeczywiście wstała i widać, że jest sama i goła.

*

Mariusz Kamiński na konferencji prasowej o uchodźcach na granicy: „Mamy do czynienia z osobami, które mają coś wspólnego z grupami przestępczymi, osoby zwichrowane seksualnie”. Pokazano zdjęcie, jak uchodźca spółkuje z krową. Kolejny dowód, że jakieś traumy seksualne są u źródeł myślenia polskiej prawicy katolicko-narodowej.

*

Dziennikarze z „Gazety Wyborczej”, Radia Zet i Onetu przygotowali pierwsze pełne zestawienie zarządów i rad państwowych spółek. Przez kilka miesięcy analizowali informacje na temat 5 tys. osób pojawiających się we władzach ponad 1 tys. spółek skarbu państwa oraz spółek z nimi powiązanych. Przynajmniej 900 z nich ma związki z politykami Zjednoczonej Prawicy. Wiemy jednak, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Pisałem kiedyś o tym, jak wymienia się szefów pism literackich na pisowskich. To samo zaczyna się dziać w wydawnictwach, jeśli nie są prywatne. We wszystkich instytucjach kultury podległych ministerstwu trwa wymiana kadr. A co dopiero dzieje się gdzie indziej, choćby w Poczcie Polskiej czy w Lasach Państwowych lub w PKP. Ta lepka pajęczyna oplata już całą Polskę.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 41/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy