Polacy wobec rozliczeń z PRL

Polacy wobec rozliczeń z PRL

51% ankietowanych nie wierzy, by obecna władza sprawiedliwie i obiektywnie oceniła PRL

Trwa dyskusja na temat oceny PRL. PiS głosiło postulat odnowy moralnej, którego istotnym elementem miała być m.in. nowa polityka historyczna, czyli przywracanie Polakom prawdy o przeszłości, ale także prawne regulacje mające przywrócić poczucie sprawiedliwości dziejowej.
Wyborcy nie mogą się skarżyć, że to, co się dzieje w polskim życiu publicznym za sprawą partii prezydenta i premiera, jest dla nich zaskakujące. Programowo, ideowo i propagandowo tak właśnie miało być, a PiS podkreśla, że idee te realizuje z mandatu Narodu. Ci wyborcy, którzy w imię tak rozumianej odnowy moralnej głosowali właśnie na PiS, mogą zapewne czuć satysfakcję.
Ci natomiast wyborcy, którzy nie głosowali na PiS lub nie wzięli udziału w ostatnich wyborach parlamentarnych, sądząc po wynikach licznych badań opinii publicznej, zdają się nie akceptować konsekwentnego radykalizmu Prawa i Sprawiedliwości w sprawie rozliczeń nie tylko z PRL, lecz także z III RP. Wskazuje na to niski poziom akceptacji dla Sejmu, rządu, premiera i prezydenta. Jednocześnie sondaże wskazują na dość stabilne poparcie dla PiS, niewiele zazwyczaj odbiegające od wyników uzyskanych w wyborach 2005 r. Może oznaczać to pewien typ utrwalania wpływów wyborczych PiS.
Instytutu Badań Społecznych i Międzynarodowych Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza przeprowadził sondaż na próbie 1015 osób (w ramach badania omnibusowego ośrodka badawczego MARECO POLSKA – kwiecień 2007), w którym chcieliśmy uzyskać odpowiedź na pytania związane ze społeczną oceną nowej polityki historycznej i rozrachunku z PRL. Świadomie zredukowaliśmy zakres pojęciowy naszej ankiety do określeń, za pomocą których świat polityki, przede wszystkim PiS, opisuje istotę i cele swej aktywności. Tymi pojęciami są: lustracja, dezubekizacja i dekomunizacja. W pojęciach tych zamyka się PiS-owski projekt sprawiedliwej oceny i rozrachunku z PRL. Co myślą Polki i Polacy o tych propozycjach i dyskusji wokół nich? Czy ich to interesuje? Czy mają nadzieję na sprawiedliwe i obiektywne oceny? Czy nie obawiają się, że tak realizowany pomysł oceny i rozliczenia PRL może antagonizować społeczeństwo? Pełny raport z badań publikowany jest w kwartalniku „Myśl Socjaldemokratyczna” nr 2 (64) 2007.
Instytut, dysponując ograniczonymi instrumentami i środkami, poprzestał na uzyskaniu odpowiedzi na pytania sformułowane powyżej. Materiał empiryczny, który zdobyliśmy, daje bardzo

interesujący obraz społeczeństwa

polskiego skonfrontowanego z historycznymi rozliczeniami i pomysłami na dziejowe zadośćuczynienie.
Ponad połowa respondentów nie interesuje się tą dyskusją. Rozkład odpowiedzi między opcję zdecydowanie nie interesuję się i raczej nie interesuję się jest niemal równy i wynosi odpowiednio 25,2% i 25,1%. Jeśli debata medialna i polityczna toczy się w imię odsłonięcia prawdy historycznej i na jej podstawie dokonania sprawiedliwej i obiektywnej oceny tego okresu, logiczne jest, by w tego typu badaniu zadać pytanie, czy taka ocena jest możliwa.

Czy możliwa jest sprawiedliwa i obiektywna ocena okresu PRL w formie realizowanej przez obecne władze?

zdecydowanie tak – 4,2%
raczej tak – 13,3%
raczej nie – 30,7%
zdecydowanie nie – 25,4%
nie wiem, trudno powiedzieć – 26,4%

Aż 56,1% ankietowanych nie wierzy więc, aby w taki sposób, jak to się czyni w obecnie realizowanej debacie, prowadziła ona do sprawiedliwej i obiektywnej oceny PRL. Przeciwnego zdania jest 17,5% respondentów. Poziom braku wiary w obiektywizm i możliwość formułowania sprawiedliwych ocen jest zaskakująco wysoki.
W przeciwieństwie do pierwszego pytania naszego sondażu to pytanie ma zdecydowane zabarwienie wartościujące. O ile deklaracja zainteresowania debatą nie określa w żaden sposób stosunku respondenta do jej przedmiotu, to odpowiedzi na zadane powyżej pytanie mają bardzo wyraźne znaczenie interpretacyjne. Z innymi nadziejami i prawdopodobnie z innych powodów część wyborców lewicy deklarowała zainteresowanie dyskusją na temat ocen PRL niż ci wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, którzy też złożyli deklarację zainteresowania tą debatą. Poniżej prezentujemy odpowiedzi na to pytanie wyborców poszczególnych partii politycznych.

Prawo i Sprawiedliwość
zdecydowanie nie – 13,2%
raczej nie – 29,7%
raczej tak – 23,1%
zdecydowanie tak – 17,6%
nie wiem, trudno powiedzieć – 16,4%

Platforma Obywatelska
zdecydowanie nie – 33,9%
raczej nie – 37,8%
raczej tak – 13,7%
zdecydowanie tak – 4,7%
nie wiem, trudno powiedzieć – 9,9%

Sojusz Lewicy Demokratycznej
zdecydowanie nie – 38,5%
raczej nie – 24,6%
raczej tak – 13,8%
zdecydowanie tak – 4,6%
nie wiem, trudno powiedzieć – 18,5%

Nie głosował(a)bym na żadną partię
zdecydowanie nie – 25,8%
raczej nie – 25,5%
raczej tak – 10,1%
zdecydowanie tak – 1,2%
nie wiem, trudno powiedzieć – 37.4%

Nie podajemy powyżej odpowiedzi wyborców LPR, PSL i Samoobrony, gdyż deklarujących poparcie dla tych partii w naszym sondażu było zbyt mało (od 12 do 23 respondentów), by na tej podstawie prezentować obraz ich poglądów, jaki się wyłania.
Analiza powyższych danych jest jednoznaczna. Wyborcy PiS są silnie nadreprezentowani wśród tych, którzy uważają, że możliwa jest sprawiedliwa i obiektywna ocena okresu PRL w formie realizowanej obecnie. To oni przede wszystkim zdają się być adresatami realizowanej przez układ obecnej władzy debaty rozliczeniowej. PiS i instytucje opanowane przez ludzi tej partii realizują więc politykę oczekiwaną przez własny elektorat. Znamienne jest to, że nie tylko wyborcy lewicy, ale także PO są w zdecydowanej większości bardzo sceptyczni co do możliwości osiągnięcia sprawiedliwych i obiektywnych ocen okresu PRL w klimacie toczącej się debaty.
Wykształcenie nie różnicuje respondentów naszego badania w odpowiedziach udzielanych na to pytanie. Również wiek nie jest istotnym czynnikiem różnicującym. Takim czynnikiem jest przede wszystkim deklarowana sympatia polityczna.
Ponieważ

nowa polityka historyczna

i debata nad oceną okresu PRL nie ma – zgodnie z realizowanym programem PiS – ograniczyć się wyłącznie do wymiaru poznawczo-intelektualnego, ale ma legitymizować konkretne i zapowiedziane w programie wyborczym działania legislacyjne, spytaliśmy, czy zdaniem ankietowanych dobrze służą one Polsce. Lustracja, dezubekizacja i dekomunizacja to konkretne już uchwalone ustawy lub zapowiedziane projekty legislacyjne. To właśnie te projekty są realnym politycznym i prawnym zwieńczeniem nowej polityki historycznej, odnowy moralnej i sprawiedliwości dziejowej PiS. Czy służą więc dobrze Polsce?
Aż 54,6% respondentów nie uważa, by nowe pomysły lustracyjne dobrze służyły Polsce. Innego zdania jest 17,8% ankietowanych. Można na tej podstawie stwierdzić, że poziom społecznego poparcia dla przeprowadzonego przez Sejm projektu nie był wysoki.
Stosunek do nowych, realizowanych pomysłów lustracyjnych, podobnie jak wiara w obiektywizm i sprawiedliwość toczonej debaty różnicuje poglądy społeczne według sympatii politycznych. Inne kryteria, takie jak wiek lub wykształcenie, nie mają większego wpływu na nasze poglądy.
Tylko w grupie wiekowej przyszłych wyborców (15-19 lat) ankietowani w większości nie potrafili odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Tych jednak wśród najmłodszych respondentów, którzy uważają, że tego typu pomysły źle służą Polsce, jest ponadtrzykrotnie więcej niż myślących, że jest inaczej.
Również wykształcenie, mimo pewnych różnic w ocenach lustracji, nie jest tym kryterium, które w zasadniczy sposób różnicuje ankietowanych.
Mimo że dekomunizacja i dezubekizacja to na razie tylko dyskutowane projekty polityczne rządzącej koalicji z PiS na czele, a lustracja w momencie realizacji badania była już pewnym znanym i obowiązującym, choć kwestionowanym prawem, to nie odnotowaliśmy istotnych różnic w poglądach respondentów na pytania o nie.
Absolutna większość badanych – 52,3% – wyraża pogląd, że tego typu pomysły ustawodawcze nie służą dobrze Polsce. Tylko 18,1% respondentów jest przeciwnego zdania. Na poglądy objętych badaniem obywateli nie miały wpływu, podobnie jak w przypadku stosunku do lustracji, ani wiek, ani poziom wykształcenia.
Zasadnicze różnice postaw pojawiają się dopiero, gdy poddamy analizie korelacje między sympatiami politycznymi a odpowiedziami na powyższe pytanie. Nawet wśród wyborców PiS przekonanie, że takie pomysły ustawodawcze jak dezubekizacja czy dekomunizacja będą dobrze służyć Polsce, nie jest dominujące. 44% deklarujących poparcie dla PiS uważa, że pomysły te nie służą dobrze Polsce (13,2% jest zdecydowanie takiego zdania, a 30,8% jest raczej takiego zdania). Mimo to tylko wśród wyborców partii prezydenta i premiera idee te mają znaczące poparcie (18,7% – raczej tak, 24,2% zdecydowanie tak).
Tylko nieco mniej wyborców PO niż SLD wyraża pogląd o szkodliwości PiS-owskich inicjatyw ustawodawczych zwanych dezubekizacją i dekomunizacją. Różnica między tymi dwoma grupami polega na tym, że sympatycy lewicy pogląd ten wyrażają bardziej zdecydowanie.
Najmniej zwolenników poglądu, że dezubekizacja i dekomunizacja będzie dobrze służyć Polsce, jest wśród wyborców lewicy oraz w największej grupie respondentów, czyli tych, którzy nie popierają żadnej partii politycznej. W tej grupie najwyższy jest także odsetek odpowiadających: nie wiem, trudno powiedzieć.
Ostatnie pytanie naszego sondażu dotyczyło społecznych skutków inicjatyw tego typu jak lustracja, dekomunizacja czy dezubekizacja.

Czy Pana/Pani zdaniem tocząca się obecnie dyskusja i propozycje takie jak nowa lustracja, dekomunizacja lub dezubekizacja tworzyć będą konflikty i podziały w społeczeństwie?

zdecydowanie nie – 8,5%
raczej nie – 12,1%
raczej tak – 25,6%
zdecydowanie tak – 24,9%
nie wiem, trudno powiedzieć – 28,9%

Jak można było się spodziewać, ponad połowa respondentów uważa, że skutkiem realizacji takich projektów będzie wzrost konfliktów i podziałów w społeczeństwie. Przeciwnego zdania jest co piąty ankietowany.
Wiek i doświadczenie życiowe nie mają istotnego wpływu na postawę wobec problemu sformułowanego w pytaniu. Co charakterystyczne i powtarzalne we wszystkich prezentowanych odpowiedziach na pytania, znacznie wyższy niż w innych grupach jest odsetek odpowiadających: nie wiem, trudno powiedzieć.
Tym razem sympatycy PiS odpowiadają podobnie jak zwolennicy innych partii politycznych. Tak jak pozostali, nie mają oni złudzeń – realizacja takich propozycji jak lustracja, dekomunizacja i dezubekizacja tworzyć będzie konflikty i podziały w społeczeństwie. Biorąc pod uwagę, w jaki sposób wyborcy PiS odpowiadali na pytania poprzednie, sformułować można następującą hipotezę: wyborcy PiS w znacząco wyższym stopniu akceptują i oczekują rozliczeń z PRL-owską przeszłością, bardziej niż wyborcy innych partii wierząc, że możliwe jest dokonanie sprawiedliwej i obiektywnej oceny tej przeszłości metodami, które dziś są stosowane. Mają przy tym świadomość, że metody te prowadzą do konfliktów i podziałów w społeczeństwie. PiS-owskie rozumienie prawdy i sprawiedliwości historycznej jest dla wyborców tej partii wartością znacznie cenniejszą niż pokój społeczny. Konflikt i podziały w społeczeństwie nie są w strategii i praktyce PiS przesłankami refleksji nad relacją kosztów operacji i korzyści, które ma ona przynieść.
Widzimy tu daleko idącą spójność postaw partii politycznej oraz jej wyborców. Ta spójność postaw jest źródłem siły PiS, a zarazem

słabości jej koalicjantów

i partii opozycji parlamentarnej. Mimo iż nie było to przedmiotem naszego badania, a więc nie dysponujemy danymi empirycznymi, sformułować możemy tezę, że podobne zjawisko ma miejsce w przypadku politycznej idei i praktyki rozliczenia III RP. Wspólnym mianownikiem społecznej bazy dla PiS-owskiej polityki rozliczeniowej wobec bardziej lub mniej odległej przeszłości są różnego rodzaju frustracje, zawody wywołane przebiegiem polskiej transformacji i niewątpliwie istniejące zjawisko wykluczenia społecznego. Zjawiska te tworzą w świadomości społecznej określone stany emocji i akceptacji, a nawet zapotrzebowania na wręcz represywną politykę rozliczeniową. Potencjał społeczny i polityczny dla legitymizacji tego typu praktyki nie jest bardzo duży, ale stanowi przez fakt wysokiego poziomu emocji i ostrości podziału wystarczającą bazę do budowania silnej formacji politycznej.
Stabilne, mimo kolejnych kryzysów koalicyjnych i politycznych niepowodzeń, poparcie dla PiS w kolejnych sondażach opinii publicznej wynika zatem ze szczególnej więzi ideowej i politycznej między tą partią a jej wyborcami. W warunkach naszej młodej demokracji trudno mówić, by była to więź trwała, na to jest stanowczo za wcześnie. Ma ona inne cechy, które sprawiają, że poziom identyfikacji części elektoratu PiS z tą partią jest wysoki. Otóż PiS obok innych elementów programu wyborczego i swego utrwalanego od powstania tej partii wizerunku ze szczególną intensywnością, jak żadna inna partia prawicy, eksponowało właśnie cele historyczno-rozrachunkowe. To więc, co realizuje od przejęcia władzy rządowej i zwycięstwa Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, jest urzeczywistnieniem, bez żadnego złagodzenia, zapowiadanych działań. Pewna część elektoratu PiS, ta zwłaszcza, która głosowała na tę partię z innych niż rozrachunki z przeszłością powodów, zaczęła powoli oddalać się od tej formacji. Proces ten może do końca kadencji przybierać bardziej wyraziste kształty. Odpływ części elektoratu kompensowany jest poprzez bardzo wyrazistą politykę, między innymi rozrachunkową, przyciąganiem tych wyborców, którzy dotychczas nie popierali PiS. Jest to jednak ograniczona część elektoratu. Wyniki cytowanych w mediach badań opinii w sprawie likwidacji lub przenoszenia pomników pamięci („komunistycznych” i armii radzieckiej) są ilustracją – podobnie jak nasze badanie – tego, że idee PiS popiera mniejszość społeczeństwa.
Mimo takich postaw społecznych wobec inicjatyw rozrachunkowych PiS partia ta z niezwykłą konsekwencją nie odstępuje od urzeczywistnienia w tym zakresie swego programu wyborczego. Taka polityka ma bardzo wiele racjonalnych przesłanek. Po pierwsze, ładunek emocjonalny, który towarzyszy politycznym debatom wokół tej problematyki, sprzyja PiS, gdyż jest ono w tej debacie najbardziej wyraziste. Polaryzacja postaw społecznych sprowadza się do wyboru: identyfikuję się z PiS i popieram je lub go nie popieram. Innym podmiotom debaty w żadnej z ról (opozycji wobec PiS lub koalicji z tą partią) nie udaje się zaistnieć w tak wyrazisty sposób, a co za tym idzie, osiągać skutku, jakim jest silny poziom identyfikacji z nimi wyborców.
Dotychczasowe doświadczenia naszej demokracji wskazują na zjawisko zużywania się partii rządzącej. Tylko raz, w 1997 r., SLD po czterech latach sprawowania rządów koalicyjnych uzyskał wynik lepszy niż w poprzednich wyborach. W krótkiej historii naszego współczesnego parlamentaryzmu częściej bywało tak, że rządząca formacja ulegała dekompozycji i przegrywała kolejne wybory. Konsekwencja PiS w rozrachunku z przeszłością i uczynienie z niego sztandarowego elementu politycznej identyfikacji zabezpiecza PiS przed możliwą katastrofą wyborczą w 2009 r. Jest prawdopodobne, że tak budowane więzi z elektoratem nie wystarczą, by wygrać kolejne wybory, ale chronią przed politycznym marginesem.
Bardzo zbliżone do postaw lewicowego elektoratu postawy wykazują ci respondenci, którzy twierdzą, że gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, nie oddaliby głosu na żadną partię. Ponieważ niegłosujący stanowią około połowy elektoratu, spostrzeżenie powyższe staje się niemal wytyczną kierunku poszukiwań partii stojących w ideowej i politycznej opozycji wobec PiS.
Aby stało się to faktem, konieczne jest sformułowanie takiego programu i instrumentów aktywności, które uczynią z lewicy podmiot aktywny, kreujący publiczną debatę w Polsce.

____________________________
Materiał przygotowany przez Instytut Badań Społecznych i Międzynarodowych Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza, który przeprowadził sondaż na próbie 1015 osób, w ramach badania omnibusowego ośrodka badawczego MARECO POLSKA w kwietniu 2007 r.

 

Wydanie: 24/2007

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy