Powrót odry

Powrót odry

Jeżeli wzrost liczby zachorowań się utrzyma, tylko kwestią czasu będą pierwsze po ponad 30 latach zgony z powodu odry W tym roku doszło do rekordowej liczby zachorowań na odrę. Zanotowano ich 14 razy więcej, niż było w ubiegłym roku. Naukowcy biją na alarm. – Mamy w naszym kraju epidemię odry. Zgodnie z definicją epidemia to znaczny wzrost zachorowań w porównaniu z poprzednimi latami. W całym roku 2017 zachorowały na odrę 63 osoby, w 2018 r. już 339, a od 1 stycznia do 15 lipca tego roku – aż 1290 – mówi prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. Dr hab. Aleksander Masny z Zakładu Wirusologii Państwowego Zakładu Higieny twierdzi, że to nie przelewki, bo wzrost rzeczywiście jest gigantyczny, a odra szybko się rozprzestrzenia: – Źródła amerykańskie podają, że dziewięć na dziesięć osób, które miały kontakt z chorym, ulegnie zakażeniu. Z kolei Europejskie Centrum Kontroli Chorób stoi na stanowisku, że zaraźliwość odry jest bliska 100%, czyli każdy, kto wejdzie w kontakt z wirusem, zachoruje. Jeden chory może zarazić kilkanaście osób. Jest to prawdopodobnie najbardziej zakaźny wirus ludzki. Wirus łatwo się przenosi drogą kropelkową – tzn. przez kaszel, katar, rozmowę oraz przez przedmioty. – Z ogniskiem epidemiologicznym sytuacja jest analogiczna jak z ogniskiem rozpalanym w plenerze. Jeżeli rzucimy zapaloną zapałkę na zieloną, soczystą trawę, do zaprószenia ognia nie dojdzie, ale jeśli rzucimy na stóg siana, dojdzie do nieszczęścia. Osoby zaszczepione są jak zdrowa, zielona trawa i jeśli trafi do nich ktoś chory, to nie tylko same nie zachorują, ale również ochronią te słabsze źdźbła trawy, czyli osoby, które ze względów medycznych nie mogą być zaszczepione. Jeżeli tendencja wzrostowa się utrzyma, niestety tylko kwestią czasu będą pierwsze po ponad 30 latach zgony z powodu odry – tłumaczy dr Marek Posobkiewicz, główny inspektor sanitarny. Statystyki są takie, że jedna osoba na 1000 chorych umiera. Dotąd nie znaleziono na odrę leku, leczy się tylko objawy. Powikłaniem po niej mogą być: zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, zaburzenia wzroku prowadzące do ślepoty, a także ciężkie uszkodzenie mózgu znane jako podostre stwardniające zapalenie mózgu (SSPE), którego objawy pojawiają się parę lat po przebytej odrze lub jeszcze później. Wirus przedostaje się do mózgu i tam bardzo powoli, ale nieubłaganie niszczy tkankę mózgową, powodując w końcu śmierć. 30 lat wolnych od choroby Dlatego prawdziwym zwycięstwem nad odrą było wynalezienie szczepionki w 1964 r. A potem, w latach 70., wprowadzenie jej w Polsce, dzięki czemu choroba, którą ciężko się przechodziło i na którą się umierało, zniknęła z horyzontu. – Pierwsze informacje o odrze pochodzą sprzed I wojny światowej i dotyczą liczby zgonów w Warszawie. Dokładniejsze dane są już z lat 1920-1924. Wtedy chorowało na nią średnio 22 tys. osób, a umarło w tym czasie 689. W latach 50. chorowało 100 tys. osób, a w okresach epidemii nawet do 300 tys., zmarło zaś 300. Podobnie kształtowały się zachorowania w kolejnych dekadach, aż do wprowadzenia szczepień przeciw odrze w 1975 r. Już po kilku latach widoczny był wyraźny spadek zachorowań i zgonów. Po raz pierwszy nie odnotowano śmierci w 1989 r. – podaje prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz. Czy to tylko sukces medycyny? Nie, to także osiągnięcie systemu ochrony zdrowia. Według ekspertów mamy w Polsce jeden z najlepszych systemów szczepień ochronnych, który właśnie doprowadził do wyeliminowania odry. – Po wprowadzeniu szczepień przeciw odrze, mimo że szczepiono tylko dzieci i u niektórych mogło nie dojść do wytworzenia odporności, udało się powstrzymać trwającą dziesięciolecia epidemię. Już pod koniec lat 80. liczba zachorowań spadła do kilkunastu-kilkudziesięciu rocznie – mówi dr Marek Posobkiewicz, główny inspektor sanitarny. Odra rzeczywiście zniknęła. Przestano się nią zajmować także w całej Europie, a WHO uznała, że do 2020 r. zostanie ostatecznie wyrugowana. Niestety, tak się nie stało. W ubiegłym roku w Europie zanotowano 83 tys. przypadków odry, trzy razy więcej niż w roku 2017 i 15 razy więcej w porównaniu z 2016 r. W Polsce na szczęście nie było jeszcze żadnego zgonu, ale w Europie w 2018 r. z powodu tej choroby zmarły 72 osoby. Kampania antyszczepionkowych kłamstw Przyczyną powrotu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2019, 31/2019

Kategorie: Zdrowie