Przebaczanie bez upoważnienia

Przebaczanie bez upoważnienia

UPA nie walczyła na żadnym froncie, jej celem było przeprowadzenie czystki etnicznej Amok przebaczania przybrał formę wiernopoddańczą najwyższych władz państwowych i kościelnych w stosunku do Ukrainy. Jest to postawa faryzejska wobec narodowej tragedii, świadcząca o braku odpowiedzialności i poczucia godności narodowej. Nie informuje się społeczeństwa, że chodzi o wybaczenie ukraińskim nacjonalistom, zdziczałym mordercom, którzy wspo- magali niemiecki plan zagłady: Żydów, Romów, jeńców radzieckich, Polaków oraz osób innych narodowości. Represje przeciwko ludności polskiej rozpoczęli Niemcy z policją ukraińską już jesienią 1942 r. Od początku 1943 r. zbrojne bojówki OUN-Bandery zainicjowały planową, doktrynalną i masową rzeź Polaków, największych wrogów przyszłej jednoetnicznej Ukrainy. Zacieraniem śladów, manipulacją i wybielaniem wizerunku OUN-UPA zajmują się nie tylko politycy i historycy pozostający w orbicie wpływów współczesnego nacjonalizmu ukraińskiego, ale także organizacje pozarządowe, przykładowo Ośrodek Karta. Na kierunek polityki historycznej Karty wpływają sponsorzy, w efekcie Karta zamieszcza wiele dokumentów historycznych, a wśród nich lokuje artykuły zakłamujące prawdę o banderowszczyźnie, strategii OUN i Ukrainie w ogóle. W nr. 60. kwartalnika „Karta” artykuł wstępny zatytułowano „Splot z Ukrainą”. Czytelnik zorientowany w sprawie odbiera to nie jako splot, tylko poplątanie. Upominanie się Kresowian o prawdę, o pamięć, redaktor naczelny określa jako zbiorowe, agresywne wiecowisko, a wiecujący są polskimi nacjonalistami. Udokumentowane ludobójstwo dokonane na części narodu polskiego przez OUN-UPA nie tylko na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej („Karta” posługuje się nazwą Galicja), lecz także na Polesiu, w Bieszczadach i na Lubelszczyźnie, zgodnie z terminologią ounowską „Karta” określa mianem „wzajemnych czystek etnicznych”, manipuluje liczbami, zbrodni ounowskiej nie uważa za ludobójstwo. Nie jest tajemnicą, że ośrodki zagraniczne finansują nie tylko publikacje, lecz także filmy propagandowe, a Telewizja Polska zatwierdza je do emisji, dokonując ogromnego spustoszenia w zbiorowej świadomości Polaków. Taki program o akcji „Wisła” szkalujący polskich żołnierzy zaprezentowano 28.04.2007 r. Atak propagandy spadkobierców OUN jest zsynchronizowany. W filmie „Przebaczenie”, jak na ironię wyemitowanym 1 września, przedstawiono „żołnierzy” UPA jako bohaterów walczących z Niemcami i Sowietami, bez podania przykładu, gdzie te walki stoczono. Mianem żołnierza nie można określić ludobójcy, działania terrorystyczne walką z władzą radziecką nie były. UPA nie walczyła na żadnym froncie, jej celem było przeprowadzenie czystki etnicznej. Reportaż wyjątkowo antypolski, nie wspomniano w nim o martyrologii polskiej z rąk owych „żołnierzy”. Dlaczego upowiec apelował o wzajemne wybaczenie, jest tajemnicą. Telewizja zapewnia triumf zbrodniarzom, upokarza Polaków. Na wyemitowanie filmu Hendy’ego „SS in Britain” o zagładzie Huty Pieniackiej przez wojaków ukraińskiej dywizji Waffen SS-Galizien i innych dokumentów zgody nie było. Sprawcami najokrutniejszej zbrodni popełnionej przez OUN-UPA nie byli ateiści, lecz wierni Cerkwi greckokatolickiej (obecnie bizantyjsko-ukraińskiej) w Małopolsce Wschodniej i prawosławnej na Wołyniu. Główni realizatorzy założeń ideologicznych OUN, wzorowanych na niemieckim nazizmie, pochodzili z rodzin księży greckokatolickich. To oni na Wołyniu i Polesiu organizowali mordy masowe. Duchowi przywódcy obu Cerkwi indoktrynowali chłopów ukraińskich, podburzali i rozgrzeszali. Duchowni brali udział w różnych przeciwpolskich akcjach, jest udowodnione, że niektórzy dowodzili bojówkami UPA. Ten grzech obarcza obie Cerkwie, jakkolwiek były wyjątki wśród Ukraińców i ukraińskich duchownych, wielu z nich z rąk UPA zginęło. Cerkiew greckokatolicka, kierowana przez metropolitę Szeptyckiego, moralnie wspierała ukraiński ruch nacjonalistyczny, a w toku jego działań podczas II wojny światowej nie podjęła żadnych kroków, aby szaleńczą rzeź powstrzymać. Obecnie Cerkiew ta stanęła na kolejnym zakręcie. Współczesny zwierzchnik kard. Lubomyr Huzar nie potępił winnych, wiernych katolików obrządku bizantyjskiego mordujących „łacinników”, nie dokonał analizy przyczyn, które doprowadziły do holokaustu Polaków, a posługuje się motywem wzajemnego wybaczania i powołuje na formułę zawartą w liście biskupów polskich do biskupów niemieckich: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Idąc zakłamaną drogą, wytkniętą przez apologów OUN, w listach, bez cienia skruchy, współczucia dla rodzin pomordowanych, wskazuje na potrzebę wybaczenia i pojednania obu narodów, mówi o winach obu stron, nie precyzuje, czego dotyczy prośba o wybaczenie. Kard. Huzar wypowiedział znamienne zdanie – „że historię trzeba postawić przed tronem miłosierdzia bożego i oddać historykom”. Powoływanie się duchownych, prezydentów i urzędników administracji ukraińskiej na wspomnianą formułę jest bezprzedmiotowe i nie do przyjęcia.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 05/2010, 2010

Kategorie: Opinie