Przebudzony niedźwiedź

W miarę tego, jak się Putin wycofywał stopniowo z polityki Gorbaczowa i Jelcyna, czyniąc swoje rządy coraz bardziej autorytarnymi, można było równocześnie zaobserwować wzrost pozytywnych uczuć między Niemcami i Rosją. Ostatnio kanclerz Schröder nie omieszkał już wziąć przy spotkaniu w objęcia Putina i serdecznie go wyciskać. Sceny tego rodzaju tworzą nieco zabawny kontrast z tenorem niemieckich opisów procesu Chodorkowskiego, wraz z jego konsekwencjami i przyległościami dla światowego kapitału. Kapitał śmiertelnie się przestraszył, ponieważ praktycznie wszyscy uznali na Zachodzie, że Chodorkowskiemu przyjdzie pójść na długie lata do więzienia nie w związku z jakimiś przestępstwami natury podatkowej, lecz raczej, gdyż śmiał się zamachnąć na polityczne podstawy działalności Putina, wspomagając finansowo opozycję. Jak powiedziała pani Condoleezza Rice, Stany Zjednoczone, a więc i Bush, śledzą uważnie przebieg tego procesu w Rosji. Warto też zauważyć szereg innych zjawisk, które dają do myślenia. Jeżeli wolno użyć takiego porównania, imperium Rosji stało się balonem wybitnie oklapłym, który Putin usiłuje dla satysfakcji swych poddanych jak najsolidniej nadmuchać. Ekonomia rosyjska, żywiona wzmożonym eksportem ropy naftowej, gazu i kopalin, a więc bogactw nieodnawialnych, w samej rzeczy polepsza się. Zaś dbałość Kremla o nastroje społeczne jest tak wielka, że „Izwiestia” w jednym z numerów zawiadamiają na pierwszej stronie, o ile ton złota powiększy się jego wydobycie w kraju. Jednakowoż manipulacje propagandowe mają dość krótkie nogi. Największym prawdziwym zmartwieniem ekipy kremlowskiej powinno być – trwające od upadku Sowietów – ciągłe topnienie zasobów ludzkich w tym kraju. Prasa nasza donosi o rosnącym, wzmożonym eksporcie polskich towarów do Rosji. Świadczy to rzeczywiście o tym, że metody totalizmu, wypraktykowane za Stalina, uległy nadgryzieniu, ponieważ powstała już w Rosji względna niezawisłość konsumpcji od rządowego dyktatu. Musimy z wielką uwagą obserwować wszystko, co się dzieje na tym olbrzymim obszarze, ponieważ jakkolwiek byśmy tego nie chcieli, nasze losy są uzależnione od dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją. Ani tego, ani też niemieckiego sąsiada pozbyć się nie możemy. Ze względu na to koncepcje, jakim hołduje LPR pod wodzą Romana Giertycha, muszą budzić zastrzeżenie i zdziwienie każdego trzeźwego obserwatora.

18 maja 2005 r.

Wydanie: 21/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy