Raport z granicy człowieczeństwa

Raport z granicy człowieczeństwa

Migrants wrapped in blankets of Red Cross sit on the ground in a forest near the Polish-Belarusian border outside Narewka, Poland November 9, 2021. The group of migrants was later guided out of the forest by Polish border guards and taken to a detention centre.,Image: 642374698, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: KACPER PEMPEL / Reuters / Forum

Strach – o rodzinę, o ludzi umierających w lasach, przed mundurowymi, przed sąsiadem. To codzienność mieszkańców Narewki O Narewce, którą odwiedziłam i opisałam na początku stanu wyjątkowego, teraz głośno w całej Polsce. Do tamtejszej placówki Straży Granicznej patrole odwożą (lub twierdzą, że odwiozą) znalezionych w lesie ludzi. Mundurowych śledzą aktywiści. W tej nowej rzeczywistości na początku listopada pod Narewką napadnięto na osoby, które pomagały ukrywającym się w lesie. Napastnicy, firmowani przez Straż Graniczną tajniacy, mieli na twarzach maski halloweenowe, posługiwali się długą bronią automatyczną, termowizorami, krzyczeli, grozili. Strach pomyśleć, jak mogą przebiegać ich interwencje wobec odnalezionych na bagnach uchodźców. Strach – o rodzinę, o ludzi umierających w lasach, ale i o stan konta. Strach – przed mundurowymi, przed sąsiadem. To teraz codzienność narewczanek i narewczan. Goście w mundurach – Tylko część miejscowości w naszym rejonie jest objęta stanem wyjątkowym – mówi Jan Chomczuk, sekretarz gminy. – Od września znacznie zmalał ruch turystyczny, na święta i sylwestra też nikt nas nie odwiedzi. Na czas zimy wojsko zajmie kilka gminnych obiektów – dodaje. Mundurowych chętnie przyjęliby niektórzy właściciele agrobiznesów. Gmina pośredniczy, przekazuje niezbędne informacje, ale na razie ze strony dowództwa nie ma zainteresowania ofertami drobnych przedsiębiorców. W Narewce są dwa hotele. Dwór Bartnika może zaoferować noclegi 70 osobom. Stoi prawie pusty. – Ruch turystyczny zamarł – wzdycha właścicielka. – Bez dostępu do białowieskich atrakcji nasza oferta noclegowa nikogo nie interesuje. Są co prawda inne ciekawe miejsca, np. ostoja żubrów w Gruszkach, do której woziliśmy naszych gości – moglibyśmy i teraz – ale to za mało. I trudno gdziekolwiek dojechać. Kiedy jadę do Hajnówki, czekam w kolejkach po 10-15 minut na wjeździe i wyjeździe. Rozumiem pracę służb, ale duża liczba wojska i policji nie przyciąga turystów. Właściciele Dworu Bartnika oferowali swoje usługi wojsku, na razie bez odzewu. Miewają gości podróżujących służbowo. Nawet ci dzwonią i pytają, czy wolno przenocować w Narewce podczas delegacji. Duże hotele w Białowieży nie tylko kwaterują służby mundurowe (60 zł za osobę za nocleg plus wyżywienie), ale również otrzymają odszkodowania z racji spadku dochodów, podobnie jak mniejsze kwatery w pasie stanu wyjątkowego. Hotelarze z Narewki mogliby się ubiegać o pomoc wojewody. Tylko jak w epoce RODO udowodnić, że ktoś chciał przyjechać i się rozmyślił… Żadna z pytanych osób nie zakłada szczęśliwego rozwiązania konfliktu na granicy w tym roku. Tak będzie przynajmniej do wiosny, oceniają. Wojskowych przybywa w tysiącach, rozbijają namioty na gminnych i prywatnych działkach – zdarza się, że bez powiadomienia właściciela. Mimo zakazu wstępu do strefy granicznej w regionie jest dużo dziennikarzy i aktywistów. Bojarski Gościniec, drugi hotel w Narewce, nie narzeka na brak gości. Na parkingach stoją wojskowe transportery. Dzwonię do właścicielki, proszę o komentarz – rozłącza się natychmiast. Boją się – mówić, podać nazwisko, spojrzeć w lustro. Boją się pomagać. Boją się, że znajdą w lesie zwłoki. Boją się wojny. Mówią. Pomagają, ile mogą. Modlitwą nie nakarmimy W Narewce akcję pomocową dla uchodźców zorganizował gminny ośrodek kultury. Upomnieli się o to obywatele. Zebrano dużo darów, za dużo nawet. Część rzeczy trafiła do szpitala w Hajnówce. – Dyrekcja szpitala poprosiła o pomoc w zakupie półek do pomieszczeń, gdzie gromadzone są dary, i tę pomoc od nas dostała – dodaje Jan Chomczuk. – Część rzeczy trafiła bezpośrednio do Straży Granicznej. A o akcje pomocowe najlepiej pytać w Michałowie. Dzwonię do parafii katolickiej pw. św. Jana Chrzciciela w Narewce. Ksiądz proboszcz uprzejmie, ale stanowczo odmawia rozmowy i odsyła do kurii. Na stronie internetowej, wśród ogłoszeń parafialnych z ostatnich tygodni, próżno szukać apeli o pomoc dla migrantów. Pod datą 3 października widnieje jedyny wpis autorstwa proboszcza: „Trwa stan wyjątkowy związany z dużą ilością nielegalnych przekroczeń granicy. Pamiętajmy, że jeśli ktoś z nas zauważy gdziekolwiek migrantów, jest zobowiązany w sumieniu, a także wobec prawa bezzwłocznie zawiadomić Straż Graniczną lub Policję. Tutaj chodzi o dobro tych nieszczęśliwych ludzi” (pisownia oryginalna). 7 listopada pojawia się nieopatrzona żadnym komentarzem notatka na końcu ogłoszeń: „»Zwracam się do wiernych oraz wszystkich ludzi dobrej woli z prośbą o ogólnopolską

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 47/2021

Kategorie: Kraj