2005

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Przez wiele filmów przewija się taki oto motyw: gdzieś, na jakiejś placówce urzędnik (żołnierz, agent – wariantów jest wiele) robi jakąś potrzebną robotę, ale na górze politycy podejmują bezsensowną, egoistyczną decyzję, która wszystko niszczy. Teraz mamy w Polsce wielki krzyk, że prezydent Łukaszenka rozwala Związek Polaków na Białorusi. No, panowie politycy z PO i PiS! Najpierw mówiliście głośno i wszędzie, że zadaniem Polski jest pomoc w obaleniu (tak, tak) Łukaszenki i że trzeba to zrobić poprzez organizacje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

Cuda na Woronicza

Najpierw Pacławski, teraz Hołyński. Gdy w grę wchodzi 800 mln zł, reguły przestają być ważne To już jest jakieś szaleństwo – tak Danuta Waniek, przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, komentowała decyzję Rady Nadzorczej TVP, zawieszającą Marka Hołyńskiego, członka zarządu ds. nowych technologii. To było w nocy, w czwartek. Decyzja o zawieszeniu zapadła kilkanaście minut wcześniej. Podjęła ją rada nadzorcza w składzie pięcioosobowym (na dziewięciu członków), w dodatku z Markiem Ostrowskim, co jest swoistym kuriozum

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Jak zmienić nastawienie polskich uczniów do ściągania?

Mirosław Sawicki, minister edukacji narodowej i sportu Ściąganie podczas sprawdzianów lub egzaminów musi być surowo karane, bo tolerowanie ściągania kształtuje postawę tolerancji dla nieuczciwości. Uczciwości i poszanowania prawa nie można traktować wybiórczo. Niestety, uczciwość nie jest u nas normą powszechną, ale właśnie dlatego należy zacząć walczyć z nieuczciwością, ucząc przestrzegania prawa dzieci i młodzież. Walkę ze ściąganiem prowadziłem jako dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, a jedną z moich pierwszych decyzji jako ministra edukacji narodowej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Chiny mają zięcia

Na całym świecie panuje w mediach moda na wiadomość tygodnia. News, którym przez kilka dni bawią się politycy, dziennikarze, ludzie kultury i najzwyklejsi zjadacze chleba i gdyby ktoś mnie zapytał, co było dla mnie wydarzeniem ostatnich siedmiu dni, odpowiedziałbym bez chwili zastanowienia: Andrzej Gołota. A dlaczego? Bo ten dzielny mężczyzna odzyskał wreszcie przytomność, otworzył swoje delikatne, wrażliwe oczy i zapytał menedżera. – To komu ja mam teraz dołożyć? Czy jest na świecie jeszcze jakiś śmiałek?! –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Homozoonekropedofilia

Hitem medialnym był dla mnie triumfalnie otrąbiony powrót do dawnych czasów, jaki zafundowała nam pani sędzia Agnieszka Chleboś, w majestacie Sądu Rejonowego w Poznaniu. Pani sędzia, z przepaską Temidy na oczach i wagą w dłoni, zważyła homoseksualizm, nekrofilię, pedofilię, zoofilię i wyszło jej, że to jeden pies. Sędzia Chleboś jest podobno osobą młodą, chyba wykształconą, musiała ukończyć przecież studia, by piastować taki wysoki urząd. Tymczasem ona piastuje go mniej więcej tak, jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy prof. Leon Kieres słusznie przekazał teczki Komisji Specjalnej?

PRO Prof. Andrzej Rzepliński, prawnik, kandydat na rzecznika praw obywatelskich Ustawa o komisji śledczej stawia prezesa IPN w sytuacji zerojedynkowej. Zgodnie z prawem musiał on przekazać teczki dotyczące osób, którymi zajmuje się komisja. Wydawałoby się, że komisja powinna otrzymać tylko dokumenty służące wyjaśnieniu problemów, będących przedmiotem dochodzenia, więc istnieją jakieś granice i nie ma zupełnej dowolności. Z drugiej strony, komisja jest organem konstytucyjnym i w sytuacjach spornych działa jak piła mechaniczna. Na to nie wynaleziono żadnego proszku.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zwycięzcy XX Olimpiady Wiedzy Ekologicznej

5 czerwca w Tucholi zakończył się finał XX Olimpiady Wiedzy Ekologicznej. W tegorocznych igrzyskach po zwycięskie laury wystartowało 55 tys. licealistów, a do finału przystąpiło 112 najlepszych z całej Polski. Wszyscy musieli się wykazać dużą wiedzą z zakresu biologii, geografii, chemii, fizyki, a nawet ekonomii i prawa. Niebezpodstawnie więc ta olimpiada uważana jest za najbardziej interdyscyplinarną spośród wszystkich, jakie odbywają się w Polsce. Kto z nas wie, co to jest synekologia? Czy storczyki epifityczne to przykład helotyzmu? Jakie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Jak nas widzi Mrożek

Sławomir Mrożek (ur. 29.06.1930 r. w Borzęcinie k. Krakowa) – dramaturg, prozaik, satyryk, rysownik („Polska w obrazkach”). Zadebiutował w 1953 r. „Opowiadaniami z Trzmielowej Góry” oraz zbiorem opowiadań „Półpancerze praktyczne”, który przyniósł mu dużą popularność. Napisał ponad 20 sztuk teatralnych, m.in. „Tango”, „Ambasador”, „Indyk”, „Kontrakt”, „Emigranci”, „Miłość na Krymie”. W 1963 r. wyemigrował z Polski. Mieszkał we Włoszech, w Paryżu i w Meksyku. W 1996 r. powrócił do Polski. Mieszka w Krakowie. Każde pokolenie ma swojego Mrożka. Dla czytelników jego pierwszych utworów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Europejskie liberum veto

Referendum konstytucyjne stało się dla Francuzów i Holendrów czymś w rodzaju hamulca bezpieczeństwa. W ogromnej większości uznali, że należy się sprzeciwić uchwaleniu konstytucji zjednoczenia europejskiego. Światowa prasa oraz media są pełne zgiełku wokół tych decyzji. Należy, moim zdaniem, powiedzieć rzecz następującą: to, co jest dobre dla poszczególnych krajów na krótką metę, rzadko bywa równie dobre w dłuższej perspektywie czasowej. Neutralni obserwatorzy zza oceanu uważają, że zjednoczenie Europy leży nie tylko w jej interesie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Rock nie umarł

Na festiwalu w Jarocinie młodzi odczytali PRL jako Punk Rock Later Pierwsi fani gitarowych riffów i mocnego uderzenia przyjechali już dzień przed imprezą. Każdy kolejny pociąg dowoził nowych punków, hipisów, rastafarian lub zwykłych miłośników ambitnego rocka. Jarociński dworzec – jak za dawnych lat – zaroił się od glanów, skórzanych kurtek, dziwnych fryzur i kolczyków. Równie szybko zapełniały się miejskie parkingi, na które zajeżdżały auta z całego kraju. Wśród nich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.