2006
Etyk w biało-czerwonym krawacie
Poseł Samoobrony, Janusz Maksymiuk, ma prawo czuć się wystrychnięty na dudka. Zapytany przez dziennikarkę „GW”, co sądzi o telewizji, która z relacji koncertu kolęd zorganizowanego przez partię wycięła jej lidera i nie wspomniała o organizatorze, Maksymiuk nie szczędził słów krytyki. „Kategorycznie żądałbym, żeby przyznali się do przekłamania”, gardłował, myśląc, że pokrzywdzonym jest Andrzej Lepper. Zamilkł, gdy się dowiedział, że rzecz dotyczy… Telewizji Trwam i Jana Rokity. Wówczas poseł przyznał skromnie, że nie jest fachowcem, by się wypowiadać. No tak, kamienować to my, ale nie nas…
A on wciąż czeka
Biedny dr Janusz Kochanowski od miesięcy czeka na posadę. Najpierw PiS obiecywało mu fotel ministra sprawiedliwości, potem Sejm miał go wybrać na rzecznika praw obywatelskich. Ale najpierw LPR i Samoobrona mają dostać po jednym miejscu w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji za to, że poparły ustawę medialną. A ponieważ partie te niespecjalnie ufają PiS, to Kochanowskiego poprą dopiero po skompletowaniu KRRiTV. Wybory rzecznika ciągle są więc odkładane, i dobrze, bo nasze prawa obywatelskie mają się lepiej, gdy wciąż jeszcze strzeże ich prof. Zoll.
Doradzi, że ho, ho!
Idealną kandydatką na doradcę premiera do spraw rodziny jest dr Hanna Wujkowska. Tak przynajmniej uważa sam premier. Wtóruje mu „Nasz Dziennik”, który wylicza kompetencje pani doktor. Po pierwsze, jest więc matką trójki dzieci, a po drugie, gdy była dyrektorem ZOZ w Zielonce pod Warszawą, to 90% zatrudnionych stanowiły tam kobiety. Nikt już jednak nie dodaje, że pani Wujkowska szybko posadę straciła. Bo w godzinach pracy przyjmowała pacjentów na boku w innym miejscu. I bardzo szczodrze co miesiąc przyznawała sobie premie. Ważne, że pani
PiSk na wizji
Media publiczne to dobro, które wymaga specjalnego potraktowania, więc PiS potraktowało je jak łup – Będzie wrzask i krzyk, ale media muszą być nasze – zapowiadał kilka tygodni temu jeden z liderów PiS. Inni mu wtórowali. A teraz jak mówili, tak uczynili. Prawo i Sprawiedliwość postawiło na swoim. W świątecznej atmosferze, z pomocą LPR i Samoobrony przepchnęło przez Sejm i Senat projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Lifting organów kontrolujących rynek medialny okazał się jedynie pretekstem do przejęcia
Lepper w potrzasku?
Na współpracy Samoobrony z PiS zyskuje na razie tylko partia braci Kaczyńskich Po 100 dniach od wyborów Samoobrona traci popularność oraz nadzieję na wejście do rządu. Co więcej, zyskujące w sondażach PiS nie tylko przestało mamić obietnicami ministerialnych gabinetów, ale nawet przeszło do gróźb – rozpisania wcześniejszych wyborów lub nawiązania współpracy z PO. Czyżby Kaczyńskim tak szybko udało się ograć Andrzeja Leppera? W tej sytuacji nie dziwi narzekanie Leppera, że nie skonsumował wyborczego zwycięstwa (11,4% i 56 posłów, czyli trzecia siła w parlamencie).
Nowa Sarmacja
Aktywiści Prawa i Sprawiedliwości wcale nie musieli forsować ustawy medialnej w Sejmie, łamiąc przy tym regulamin i dobre obyczaje. Oni media już sobie podporządkowali. Narzucając, a raczej wskrzeszając narodowo-katolicką mentalność. Plan zawłaszczenia mediów był prosty. Unieważniamy istniejącą Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, likwidujemy Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Tworzymy własną radę, która będzie mianowała PiS-owskie władze mediów publicznych i przedłużała koncesje dla elektronicznych mediów komercyjnych. Dla tych ostatnich szykowany
Iracki bilans
Decyzją rządu Polscy żołnierze pozostaną jeszcze rok w Iraku mimo sprzeciwu większości społeczeństwa Polscy żołnierze pozostaną w Iraku kolejny rok. Motywując decyzję rządu – popartą przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego – Kazimierz Marcinkiewicz podkreślił, że o utrzymanie misji prosiły władze Iraku, irackie wojsko oraz sojusznicy z sił stabilizacyjnych. Premier zaznaczył również, że nie bez znaczenia był fakt przedłużenia, do końca 2006 r., mandatu ONZ dla wojsk koalicyjnych, stacjonujących w Iraku. „Lecz i tak była to decyzja trudna”, dodał
Jak Czesi mieli wejść do Polski
Dlaczego IPN udaje, że nie zna czechosłowackich dokumentów o planach wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego do Polski w 1981 roku Niedawna publikacja czeskiego pisma „Mlada Fronta Dnes” dotycząca planowanych w 1981 r. działań czechosłowackiej służby bezpieczeństwa na terenie Polski przypomniała pewien aspekt ówczesnej sytuacji, nieźle znany zajmującym się tym tematem specjalistom, ale dość konsekwentnie przemilczany przez piszących o tym okresie historyków. Przykładem niech będzie książka prof. Andrzeja Paczkowskiego („Droga do „mniejszego zła””, Kraków 2002), gdzie o planach
Rewolucja w polityce
Kto zyskał, kto stracił, a kto rozczarował w 2005 roku Rok 2005 przyniósł rewolucję w polskiej polityce. Nie, nie dlatego, że wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała prawica, spychając lewicę do głębokiej opozycji. To przewidywali przecież wszyscy. Gdy wiosną 2005 r. pytano Donalda Tuska, jaka będzie Polska jesienią, odpowiedział: „Przecież wszystko już wiadomo”. No i trafił jak kulą w płot. Bracia Kaczyńscy paroma ruchami ograli Platformę, nie wpuścili jej do władzy i mamy dziś bardzo ciekawy układ.
Konserwatywny katolicyzm i narodziny nowoczesnej myśli demokratycznej w Polsce
Działacze Towarzystwa Demokratycznego Polskiego o Watykanie i wierze Polaków Towarzystwo Demokratyczne Polskie, założone w Paryżu na początku 1832 r., nie jest dziś faworytem polskiej historiografii. Z podręczników szkolnych nie można dowiedzieć się, że było to pierwsze w dziejach Polski nowoczesne stronnictwo demokratyczne, a zarazem najlepiej zorganizowane i najliczniejsze ugrupowanie Wielkiej Emigracji. Ideologowie TDP wywarli znaczący wpływ na wizerunek Polski w opinii całej postępowej Europy – słusznie nazywano ich „ojcami sprawy polskiej” w okresie dzielącym powstanie listopadowe






