2008
Kto jest głównym przeciwnikiem LiD, PO czy PiS?
Prof. Wawrzyniec Konarski, politolog Główny przeciwnik LiD to sam LiD, ugrupowanie, które kompletnie nie ma żadnej busoli, ma natomiast bardzo złe przywództwo. Nie było dotąd w stanie wykorzystać żadnej okazji, aby poprawić swoje notowania, jak choćby podskórny bunt w PiS. LiD ogranicza się głównie do różnych oświadczeń na temat roli Kościoła w państwie, ale robi to ustami posłanki Senyszyn, co na dłuższą metę jest nie do zaakceptowania nawet przez umiarkowanych przeciwników klerykalizmu. Zamiast skupić się na rozgrywkach wewnątrz PiS
Jaka emerytura dla kobiet? Jaka dla mężczyzn?
Polskie kobiety i polscy mężczyźni nie chcą rezygnować z prawa do szybkiego przechodzenia na emerytury Jedną z najwyższych wartości dla każdego prawdziwego Polaka i Polki jest możliwość jak najwcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Nie bez powodu mamy najmłodszych emerytów nowoczesnej Europy, trafiających na „zasłużony odpoczynek” już w wieku 57,7 lat, oraz najmniejszy odsetek osób pracujących po ukończeniu 55. roku życia (tabelka). Chociaż w tym jesteśmy liderami Starego Kontynentu. Pracownicy i związkowcy wszystkich branż zjednoczyli się w braterskim, skutecznym
Ziemia na lewo we mgle
Łatwiej dziś przewidzieć, co będzie ze służbą zdrowia, niż opisać sytuację po lewej stronie sceny politycznej. Ziemia na lewo spowita jest mgłą, z której od czasu do czasu dobiega huk petard. Dużo huku, ale efekt mały. Co się z tego urodzi, nie wie nikt. A wielu chciałoby nie tylko wiedzieć, ale wręcz czeka na sensowne projekty polityczne. Kilka milionów ludzi czeka na to od paru lat. Przynajmniej od połowy kadencji rządu Millera. Czeka bezskutecznie. I to jest pierwszy problem polskiej lewicy. Rażące
Pożytki z Andrzeja Urbańskiego
Dwaj telewizyjni Tomasze budzili niedawno współczucie społeczeństwa. Wyrzucony z publicznej Tomasz Kammel i wyautowany z Polsatu Tomasz Lis. Teraz Lisowi już nie współczują, bo otrzymał wypasiony kontrakt od prezesa TVP SA, Andrzeja Urbańskiego. Szybko grono „życzliwych” i arcymoralnych przypomniało Lisowi wszystkie psy, jakie na publicznym medium wieszał. Przypomniano, jak publiczną telewizornią gardził. A teraz wystarczyło 100 tys. miesięcznie i Lisowi publiczna telewizja, nawet ta sPiSiała, miłą jest. Życzliwi i arcymoralni nie wspominają, że do publicznej
Tuskuland
7.01 Gdyby nie mały Diego w dalekim Meksyku, który tak bardzo chciał zostać w domu, zamiast iść do szkoły, że się przykleił do łóżka za pomocą jakiegoś szalonego kleju, to dzień pod względem atrakcyjności serwowanych informacji byłby całkowicie do bani. Diego (lat 10) pomysłem prawie dorównał naszemu Dobromirowi, ponieważ przykleił tylko jedną rękę, drugą pozostawił wolną, żeby móc operować pilotem. Operacja odklejania młodego amatora meksykańskiej telewizji zajęła jego mamie i pogotowiu więcej niż dwie godziny. W
Perły i plewy 2008
Co w minionym roku było kulturalnym wydarzeniem, a co całkowitym nieporozumieniem? Poprosiliśmy ludzi kultury z „różnych szuflad” o krótkie wypowiedzi lub choćby tylko listę przypadków oraz wypadków Olga Lipińska, reżyser Perły: Wydarzeniem dla mnie była książka Marii Janion „Niesamowita Słowiańszczyzna”. Każdy powinien ją przeczytać, choć nie jest to pozycja łatwa, lekka i przyjemna. Druga z książek to nowy tom Ludwika Stommy, „Polskie złudzenia narodowe. Księgi wtóre”, który powinien według mnie stać się lekturą szkolną, bo jest
W poszukiwaniu magicznej walizki
Polacy nie oczekują od lewicy walki z Kościołem, ale sprzeciwu wobec praktyk urzędników Pana B. Najbliższe miesiące w największej polskiej partii lewicowej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, poświęcone będą kampanii przed czerwcowym kongresem partii. Kongres może stanowić nowe otwarcie na lewicy, ale może też zepchnąć lewicę na dłuższy czas do politycznej II ligi. Nowe otwarcie jest lewicy potrzebne. Czas zakończyć okres, w którym istotą funkcjonowania lewicowych formacji politycznych stały się spory niezrozumiałe dla postronnych. Bo czy przeciętny
Instynkt Pełczyńskiego
Pół wieku polskich przemian w oczach politologa z Oksfordu Wydana pod koniec ubiegłego roku książka Zbigniewa Pełczyńskiego zasługuje na uwagę zarówno ze względu na osobę autora, jak i na zawarte w niej treści. Jest to bowiem coś w rodzaju intelektualnej autobiografii, zbudowanej na podstawie wyboru jego tekstów pisanych przez pół wieku – od 1956 do 2006 r. Większość z tych tekstów ukazuje się po polsku po raz pierwszy. Data wyjściowa zbioru nie jest przypadkowa. Pod koniec 1956 r. młody (ur. w 1925 r.) politolog
Stworzymy im dom
Nalazkowie półtora roku walczą o trzech osieroconych chłopców. Chcą ich wyciągnąć z domu dziecka Trzej bracia Końcowie z podbydgoskiego Ciela to prawie 17-letni Kamil, 14-letni Dawid i 11-letni Patryk. Są bardzo podobni do siebie. Te same sympatyczne niebieskie oczy, ciemne włosy i odstające uszy. Podobni, chociaż najstarszy to już prawie młody mężczyzna, a najmłodszy – dziecko. – Chłopcy nie mają szczęścia w życiu – twierdzą zgodnie mieszkańcy wsi i urzędnicy. I kręcą głowami nad ich losem.






