2009

Powrót na stronę główną
Książki

Pogadaj o zmianach

Blikle, Zaorski i Kolberger gośćmi Studia EMKA 19 marca w warszawskim Trafficu odbyło się spotkanie promujące najnowszą książkę Studia Emka, autorstwa Marty Nurkiewicz-Jarońskiej „Pogadaj z głową”, w której znane i szanowane osoby przedstawiają, jak zareagowały na sytuacje zmieniające ich życie. Spotkanie poprowadzili autorka i jeden z bohaterów, Jerzy Iwaszkiewicz. Już sam ten duet zapewniał ciekawą rozmowę, prowadzący bowiem znają się od czasów, gdy wspólnie prowadzili radiową audycję. Rozmowy o książce i wypowiedzi jej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Szykując się na tsunami

Z jaką siłą kryzys finansowy uderzy w Polskę? Jak się przed nim bronić? Co z tym kryzysem? Z jaką siłą uderzy w Polskę? Jak z niego wyjść? W piątek, 20 marca, Centrum Analiz Politycznych, niezależny think tank, kierowany przez prof. Janusza Reykowskiego, zorganizował konferencję, podczas której debatowali byli ministrowie finansów i wicepremierzy ds. gospodarczych rządów lewicowych – Marek Belka, Marek Borowski, Mirosław Gronicki, Jerzy Hausner i Andrzej Raczko. Debatę prowadził prof. Zdzisław Sadowski. Nie ma dziś w Polsce siły,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Od uzależnienia do klientelizmu

Tryptyk prof. Andrzeja Skrzypka o stosunkach polsko-radzieckich w latach 1944-1989 Wydany ostatnio przez Akademię Humanistyczną im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku tom „Mechanizmy klientelizmu. Stosunki polsko-radzieckie 1965-1989” zamyka monograficzny tryptyk prof. Andrzeja Skrzypka poświęcony relacjom ze wschodnim sąsiadem. Poprzednie tomy: „Mechanizmy uzależnienia” traktujący o latach 1944-1957 i „Mechanizmy autonomii” (lata 1956-1965) zostały wydane wcześniej – w 2002 i 2005 r. Już same tytuły poszczególnych tomów pozwalają spojrzeć na sposób ujęcia przez autora historii stosunków polsko-radzieckich, na przyjęte

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Nauka

Posępne groby wampirów

Zmarłych, podejrzanych o to, że szkodzą żywym, przebijano, wiązano, obciążano kamieniami Wiara w wampiry jest tak stara jak ludzkość. W wielu kulturach świata ludzie byli pewni, że niekiedy zmarli wstają z grobów, spragnieni krwi żywych. Podejmowano więc drastyczne środki, aby się przed nimi bronić. Ciało martwej kobiety było nabrzmiałe i cuchnęło straszliwie. Z ust zmarłej kapała krew. W całunie na wysokości warg widoczna była dziura. Kapłan lub grabarz wenecki, który zobaczył ten przerażający widok,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Zapłakany Waldy

Słuchałem w czwartek i piątek posłów PO: Zbigniewa Chlebowskiego, Waldy Dzikowskiego i posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, którzy uzasadniali platformiany projekt zawieszenia dotacji dla partii politycznych. Wydaje mi się, że spośród różnych możliwości to jest nie najgorszy sposób finansowania partii. Chcę też przypomnieć, że są one niczym niezastępowalnym, absolutnie niezbędnym elementem demokracji, czyli jedynego ustroju gwarantującego wolność i prawa jednostki. Partie są naszym puklerzem i trzeba o nie dbać, także uważając na wytwarzanie swoistej antypartyjnej mody w debacie publicznej.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Demagogii ciąg dalszy

Demagogia jest jak nałóg. Jak się w nią wpadnie, zerwać jest bardzo trudno. Demagogia jest też jak choroba dziedziczna. Przechodzi z poprzedników na następców. Następcom bowiem trudno się wycofać ze złożonych przez poprzedników obietnic i haseł, jeśli trafiły one w gusta gawiedzi. Swego czasu PiS, kokietując młodych ludzi, którzy ukończyli studia prawnicze, a nie dostali się na aplikację, a może po części dla rekompensaty kompleksów swych prominentnych przedstawicieli, którzy mieli ze swoimi aplikacjami rozmaite trudności,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Czy wyklęci wyborcy powstaną?

Jestem w wieku pozapartyjnym, ale stare przyzwyczajenia nie pozwalają mi całkowicie odangażować się od sporów politycznych, mimo że czynię w tym celu wysiłki psychiczne. Wszystkie partie myślą tylko o najbliższych wyborach i nie wybiegają swoimi troskami dalej niż cztery-pięć lat. O jednej tylko słyszę zewsząd, że powinna myśleć o dalszej przyszłości, kiedy to już jej nie będzie, i starać się, żeby jej jak najprędzej nie było. Tą partią, jak każdy od razu zgadnie, jest SLD. Żeby autentyczna lewica mogła się wreszcie uformować

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

My z Workuty

Wracając z obozu, w walizkach wieźliśmy pomarańcze – wszyscy w Polsce później mówili: jak wam dobrze tam było Nie chcę podawać swojego imienia i nazwiska. To nikomu nie jest potrzebne. Nie chcę, żeby ktoś nawet przypadkiem dowiedział się, że przeszłam przez to piekło. Człowiek potrafi się przystosować do każdych warunków. Zbudować świat wokół siebie. I wtedy jest łatwiej. Nie chcę pamiętać, jak to było. Ale nawet w piekle można żyć. Jeśli pamięć mnie nie myli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

10. Wielka Manifa

Dziesiąta warszawska Manifa nie zawiodła naszych oczekiwań. Według szacunków organizatorek, wzięło w niej udział ok. 5-6 tys. osób. W tłumie znajdowali się znani politycy, osoby z pierwszych stron gazet, ale przede wszystkim – kobiety wraz z mężami, partnerami, partnerkami, dziećmi, rodzicami… „Każda ekipa ta sama lipa” – skandowały uczestniczki marszu. Postulaty tegorocznej Manify odczytały m.in. Maria Seweryn i Paulina Młynarska. Domagały się egzekwowania przepisów o przeciwdziałaniu przemocy domowej, refundacji in vitro

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jarosław Kaczyński jako parkingowy

Znany pogromca układów Zbigniew Ziobro szukał ich daleko, a przecież pod samym bokiem miał aferę za 165 mln zł. Wystarczyło tylko pochylić się nad szwindlem, w którym uczestniczyli politycy Porozumienia Centrum, pierwszej partii braci Kaczyńskich. Już w 1991 r. pokazali, że nie są gapami. Do dziś trudno pojąć, jak można było tak gładko wejść w posiadanie czterech budynków i kilku działek w centrum Warszawy. A jednak sztuka ta udała się Fundacji Prasowej „Solidarność”, w której szefem rady fundacji był nie kto inny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.