2012
Niemcy nie mogą się izolować. Popisywanie się własną siłą jest szkodliwe
Wystąpienie byłego kanclerza Helmuta Schmidta na kongresie SPD Jeśli pod koniec roku 2011 patrzymy na Niemcy z zewnątrz oczami naszych dalszych i najbliższych sąsiadów, to od 10 lat Niemcy wywołują dyskomfort – a od niedawna również polityczne obawy. W ostatnich latach pojawiły się znaczne wątpliwości co do stałości niemieckiej polityki. Zaufanie do wiarygodności niemieckiej polityki jest nadszarpnięte. Te wątpliwości i obawy biorą się również z błędów niemieckich polityków i rządów w dziedzinie polityki zagranicznej. Z drugiej strony biorą
Kilka myśli niepodejrzanego (i nieoskarżonego) typa
Każdy felieton adresowany jest z zasady do Czytelników. Ten jednak ma charakter osobisty i z tego względu jest inny od pozostałych. Zwykle w felietonach próbuję coś moim Czytelnikom wyjaśnić, przedstawić im mój punkt widzenia, przekonać do niego. Zwykle piszę do moich Czytelników o czymś. Dziś piszę do Was, Drodzy Czytelnicy, o sobie. Piszę, bo mam dla Państwa dobrą wiadomość. Przez ostatnie ponad sześć lat, czytając moje felietony, czytali Państwo – mając tego świadomość lub nie – felietony autorstwa człowieka
Wyprzedaże dla sprytnych
To, co w promocji kupujemy za superokazyjną cenę w jednym sklepie, w drugim możemy dostać jeszcze taniej Setki osób, tłum, kobiety gorączkowo przesuwające wieszak za wieszakiem. Koszule, spódnice, spodnie – wszystko za mniej niż pół ceny. Między półkami przepychają się nastolatki, najbardziej zaprawione w bojach. Obok, w sklepie z elektroniką, niby trochę spokojniej, ale przy kasach czuć nerwową atmosferę: – Promocja trwa tylko do jutra, a w innych sklepach sieci większość towaru już wyprzedali –
Obywatel – zanikający gatunek?
W rozważaniach o sytuacji w Polsce różni komentatorzy zastanawiają się, co zrobi władza w najbliższym czasie, jak się zachowają premier, prezydent czy poszczególni ministrowie. Ewentualnie można jeszcze usłyszeć o możliwych posunięciach polityków opozycji. Ale jakoś brakuje rozważań na temat tego, jak zachowa się polskie społeczeństwo. Tak jakby ono nie istniało, a teatr polityczny rozgrywał się tylko w budynkach rządowych, w urzędach, w gabinetach ludzi władzy. Czyżby milcząco zakładano, że obywatele przestali być podmiotem życia społecznego i ich postawa
Szkoły pod nóż
Rok 2012 będzie najprawdopodobniej rekordowy pod względem liczby zamkniętych szkół. W ubiegłym roku przestało ich działać 300, w bieżącym może zostać zlikwidowanych ponad dwa razy więcej placówek, nawet 800. Przyczyną ma być niż demograficzny w szkołach ponadpodstawowych i zmniejszenie subwencji oświatowej dla samorządów aż o 1,4 mld zł. W efekcie część placówek przeznaczono do likwidacji, a ich uczniowie są zmuszeni do zmiany szkoły, co prowadzi do absurdalnych sytuacji, takich jak ta na warszawskim Ursynowie, gdzie pod pretekstem „zachowania
Widziałam miasto ruin – rozmowa z Marią Piechotką
Odbudowa Warszawy w przedwojennej formie była nie tylko nierealna, ale i bezcelowa Rozmawia Krzysztof Pilawski Kiedy po raz pierwszy zobaczyła pani Warszawę? – W 1936 r. przyjechałam na zaproszenie stryja, Maksymiliana Hubera, profesora Politechniki Warszawskiej, naukowca teoretyka mechaniki o międzynarodowej sławie. Mieszkałam wówczas w Tarnowie, uczyłam się w szóstej klasie gimnazjum. Jakie wrażenie zrobiła na pani stolica? – W Warszawie byłam turystką, stryjostwo oprowadzali mnie po najatrakcyjniejszych miejscach. Chodziłam po reprezentacyjnych, wielkomiejskich ulicach ze wspaniałymi sklepami: Marszałkowskiej,
Kryształowa Irena umiera
Wielka, światowa polityka znów ugodziła inowrocławską hutę szkła Irena. Tym razem śmiertelnie. Chłodny poranek, około zera stopni. W biurowcu huty Irena przy ul. Szklarskiej w Inowrocławiu jest niewiele cieplej. – Zimno coś u was – rzucam na powitanie. – Akurat do zimna to my się dawno przyzwyczailiśmy – odpowiada ze smutnym uśmiechem ciepło ubrana kobieta, która z portierni prowadzi mnie do syndyka. – Już trzeci sezon nie grzeją. Poza tym w tym roku nie jest
Jaki zawód może zawieść?
– Ze mną w tych sprawach jest trochę tak, jak pisze Szekspir: duch wprawdzie ochotny, ale ciało mdłe – mówi z rezygnacją dr Andrzej P. Doktor P. jest przystojnym 40-latkiem, zamożnym, wysportowanym, nieskąpym, z żoną w nieformalnej separacji, płodnym (ma dwóch podobnych do siebie synów). W dodatku jest chirurgiem, podczas operacji kieruje zespołem lekarzy i pielęgniarek, więc ma dość dominującą osobowość z leciutkim odcieniem brutalności. Spełnia zatem wszelkie warunki, by kobiety w różnym wieku i stanie cywilnym nie dawały mu chwili
Głupota nie boli
Nie miałam ostatnio czasu, nie pisałam bloga, nie oglądałam telewizji, kończyłam opowiadanie, wydawnictwo czekało. Wysłałam wreszcie, trochę tylko spóźnione, i postanowiłam zanurzyć się w nurt naszej mętnej rzeki politycznej. Zaczęłam oglądać programy informacyjne, żeby być na bieżąco. Trzeba z żywymi naprzód iść – pomyślałam sobie. Okazuje się, że iść z żywymi naprzód nie jest u nas łatwo. Znów zaczęły się, jak mówi lud, wykopki. Ja wiem, że to nieładnie tak się wyrażać o ofiarach, ale istnieje granica wytrzymałości na zwłoki.
Piekła już nie ma?
To mogło się zdarzyć tylko w Polsce. I aż dziw, że tak historyczne wydarzenie przeszło prawie bez echa. Szkoda, bo chyba nigdy nie było większej perwersji. Piekło i niebo stanęły naprzeciwko siebie. Oko w oko. Kibic Legii Warszawa z szalikiem „Witamy w piekle” został pokropiony wodą święconą przez ks. Leszka Ziołę. I to gdzie, na Jasnej Górze, przed sławnym obrazem Czarnej Madonny w Kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej. Teraz dopiero co wyświęcony kibol z szalikiem „Witamy w piekle” da czadu. Pielgrzymka była więc udana.








