Rysy na teflonie

Rysy na teflonie

Wór, do którego PiS przez siedem lat pakowało afery, jest już tak przepełniony, że szwy puszczają. Może go jeszcze władza cerować i łatać, ale na poprawę wyglądu to nie wpłynie. Wręcz odwrotnie. Dla partii, która pompuje społeczeństwo, a i siebie, nieustającą propagandą, taki coraz bardziej siermiężny wizerunek to prawdziwa katastrofa.

Zobaczymy, czy to początek końca rządów, które, choć biły rekordy z aferami w tle, dla większości wyborców były teflonowe. Ich nastawienie się zmienia. Bo im gorzej ludziom się żyje, tym większa w nich chęć, by znaleźć winnych. Rośnie też popyt na rozliczenia. A któż lepiej do tego się nadaje niż władza?

Jest ktoś jeszcze ważniejszy. Elektorat. I los najwierniejszych wyborców rządzącej prawicy. Co prawda, pogarszają się warunki życia prawie wszystkich grup społecznych, ale inflacja i skokowy wzrost cen energii najmocniej dotykają najbiedniejszych i emerytów. Czyli grupy najliczniejsze wśród wyborców PiS. Zobaczymy, jaki będzie efekt rządowych planów ratunkowych dla tych milionów Polaków. Czy prawicy uda się utrzymać ich poparcie? Czy wystarczą kolejne transfery pieniędzy? Jestem ostatnim, który by nie popierał wszelkich działań pomocowych kierowanych do tych środowisk. Bez względu na to, kto i z jakimi intencjami prowadzi akcję ratunkową kierowaną do ludzi w potrzebie.

Z wielu moich rozmów wynika, że kolejne kroplówki już nie wystarczą. Zwłaszcza że w te grupy mocno uderzą rosnące koszty opieki medycznej i leków. Służba zdrowia jest bezpłatna już tylko na papierze. W realnym życiu najczęściej jest tak, że jak nie ma pieniędzy na prywatne wizyty u specjalistów, to bardzo maleją szanse na poprawę stanu zdrowia. A nawet na życie.

Przybywa tych, którzy z obozu władzy przechodzą do coraz liczniejszej partii niewiedzących, na kogo głosować. Mogą jeszcze wrócić do PiS. Bo w swoich wyborach kierują się przede wszystkim tym, co konkretnego partie im proponują. I tym, czy mogą liczyć na realizację obietnic wyborczych. A tu rządzący są o wiele długości przed opozycją. Zadziwia mnie głęboka wiara opozycji, że ze zgranymi, kompletnie niewiarygodnymi nieudacznikami z przeszłości można znowu sięgnąć po władzę.

Nawet jak na tak nieobliczalny kraj jak nasz wydaje mi się to przedziwną fanaberią. Założenie, że wyborcy mają bardzo krótką pamięć i nie potrafią zadbać o swoje interesy, jak najgorzej świadczy o politykach z największej partii opozycyjnej. Wychodzi na to, że ostatnim atutem, jaki zostanie PiS, będzie słabość opozycji. Do wyborów jeszcze rok, może więc skrzykną się ludzie, którzy wniosą do polskiej polityki nową jakość.

Wydanie: 36/2022

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy