Sąd rozstrzygnie ci wszystko

Sąd rozstrzygnie ci wszystko

Ostatnio mój znakomity kolega, prof. Łagowski, zwrócił uwagę (PRZEGLĄD nr 27) na to, że warszawski sąd, skazując gen. Kiszczaka, wydanym wyrokiem rozstrzygnął faktycznie spór historyczny. Sąd prawomocnie uznał, że w 1981 r. Polsce nie groziła interwencja radziecka, a stan wojenny był dziełem „związku przestępczego o charakterze zbrojnym”, którego hersztem był zmarły już gen. Jaruzelski. Nie wiadomo jednak, jak liczna była banda, za przynależność do której sądzono gen. Kiszczaka. Czy to tylko złożona z generałów i kosmonauty WRON (młodszemu pokoleniu ułatwię i rozwinę skrót: Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego), czy całe Ludowe Wojsko Polskie, a jeśli ono, to także, a nawet przede wszystkim, organy porządku i bezpieczeństwa, aparat partyjny i państwowy – w sumie całe ówczesne państwo, owa obrzydliwa PRL. Na jakich dowodach sąd się oparł, co uznał za niewymagające dowodu notoria, jak zinterpretował zakres domniemania niewinności, to ciekawe, ale w sumie drugorzędne. Najważniejsze jest to, że sąd poczuł się kompetentny do rozstrzygania sporu historycznego.

Wspomniany prof. Łagowski słusznie zwrócił uwagę, że „zacieranie różnicy między wrogiem politycznym a przestępcą jest cechą systemów totalitarnych”. Rozliczanie „komuny” niebawem jednak się zakończy, z przyczyn biologicznych, a nie prawnych. Przyjdzie więc czas na rozliczenia wewnątrz obozu postsolidarnościowego. Skoro kraj jest w ruinie – jak twierdzi PiS, a wtóruje mu Kukiz – skoro Polska jest rozkradziona, rządzona przez zdrajców i złodziei, okradana przez obce banki i ogłupiana przez obce, a jedynie polskojęzyczne media, trzeba będzie wskazać ludowi winnych i przykładnie ich ukarać. Trzeba będzie ich ścigać tym zacieklej, im więcej realizacja naskładanych przed wyborami obietnic będzie napotykała trudności. No, koniecznie trzeba wytropić winnych. A jak nie ukarać winnych czy choćby tylko współwinnych zamachu smoleńskiego? Jedno jest pewne. Powrót PiS do władzy dostarczy narodowi wielu atrakcji.

Spór o stan wojenny dzieli i będzie dzielił Polaków przez pokolenia. Ze sporu politycznego przejdzie w spór już tylko historyczny. Takich sporów historycznych, z natury rzeczy nierozstrzygalnych, mamy wiele. Od sprawy św. Stanisława i jego konfliktu z królem Bolesławem Śmiałym, poprzez spór o historyczność „Ogniem i mieczem”, po spory o sens powstań od styczniowego po warszawskie i spór o ocenę Okrągłego Stołu, żeby wymienić tylko pierwsze z brzegu. Mogłoby się wydawać, iż pomysł, że takie spory może rozstrzygnąć sąd wydanym wyrokiem, jest pomysłem rodem ze szpitala psychiatrycznego. Okazuje się, że nie. Do rozstrzygania historycznych sporów – jak widać – gotowe są sądy warszawskie: okręgowy i apelacyjny.

Skoro udało się stworzyć Instytut Pamięci Narodowej, łączący i mieszający funkcje badawcze, edukacyjne i prokuratorskie, to właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, by pójść krok dalej i utworzyć na bazie wspomnianych sądów warszawskich specjalny Sąd Historyczny, który będzie rozstrzygał wszystkie historyczne spory, pisząc w sensie dosłownym wyroki historii. Procedura może być kontradyktoryjna, ale niekoniecznie.

Bardzo to ułatwi napisanie jedynie słusznej historii, pomoże zdefiniować prawdziwy patriotyzm, oddzielić prawdziwych Polaków od Polaków niezupełnie prawdziwych lub zgoła polskojęzycznych nie-Polaków. Jeszcze tylko trzeba to będzie wykorzystać przy pisaniu nowej konstytucji i właściwie można już będzie bez przeszkód proklamować V RP.

Wydanie: 28/2015

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy