Socjalizm realny i inne

Socjalizm realny i inne

Dwa tygodnie temu w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Jarosława Bratkiewicza „Dyplomaci wyklęci”. W notce pod tekstem autor jest przedstawiony jako absolwent MGIMO, działacz podziemnej Solidarności, ambasador na Łotwie, dyrektor polityczny MSZ za czasów Radosława Sikorskiego. Artykuł jest długi, wyjaśnia motywy wyjazdu po ukończeniu pierwszego roku w Polsce na studia do Moskwy, jak i zaangażowania większości absolwentów tej „szkoły janczarów socjalizmu” w nasze przemiany po 1989 r., głównie w trakcie akcesji do NATO i UE. Artykuł polecamy zainteresowanym. O niektórych sprawach Jarek nie napisał, być może nie chciał albo mu nie wypadało. Przyjechał z grupą około dziesięciu kolegów w roku 1974 na Wydział Stosunków Międzynarodowych. Język miał niełatwy – bengalski, którym mówi się w Bangladeszu i na północnym wschodzie Indii, głównie w stanie Bengal Zachodni. Nigdy nie trafił na placówkę do Dhaki czy na dłuższy czas do Bangladeszu. Podzielił zresztą pod tym względem los kilku innych absolwentów rzadkich języków. Był Bratkiewicz niewątpliwie najbardziej błyskotliwym, oczytanym i inteligentnym polskim absolwentem instytutu w roku akademickim 1979/1980. Jego wiedza na temat bolszewizmu czy stalinizmu również w polskiej odmianie była duża, choć innym kolegom też jej nie brakowało. Dyskusje o wojnie 1920 r. czy Katyniu były gorące, acz ciche w obu akademikach przy ulicy Nowoczeriomuszkienskiej czy Szwernika. Rozpoznanie, kto swój, a kto obcy, było podczas tych dyskusji, a może raczej przed nimi, kluczowe. Prym wodził Jarek, ze swadą i złośliwością punktując adwersarzy. Na czwartym lub piątym roku zapisał się do PZPR, po studiach zaczął pracę w wydziale zagranicznym ZSMP. Nie popracował długo, bo 13 grudnia 1981 r. złożył legitymację partyjną i zrezygnował. Zaangażował się w podziemną Solidarność, w latach 80. napisał w PAN doktorat, chyba u Jadwigi Staniszkis, na temat socjalizmu w Bangladeszu i innych krajach regionu. Już w latach 90. napisał również pracę habilitacyjną. Z kartą opozycyjno-naukową trafił w 1992 r. do MSZ. Oprócz wymienionych już funkcji był wicedyrektorem i dyrektorem strategii, szefem grupy zadaniowej ds. Iraku, dyrektorem departamentu wschodniego. Za czasów pierwszego PiS został zdegradowany z dyrektora na wicedyrektora departamentu strategii, bo trzeba było zrobić miejsce dla Jacka Czaputowicza. Bratkiewicz jest znawcą problemów rosyjskich. Podczas jednej z rund konsultacji polsko-chińskich w Warszawie, w pierwszej dekadzie tego wieku, zaskakiwał gości pytaniami świadczącymi o znajomości aktualnych problemów na granicy chińsko-rosyjskiej, o których goście nie chcieli mówić. W artykule w „GW” nie wspomniał o jednej z motywacji absolwentów MGIMO włączających się w przemiany po 1989 r. Oni po prostu wiedzieli, że socjalizm nie działa. Obojętne, czy realny, czy bengalski, czy w wydaniu jugosłowiańskim. Przy czym widzieli to niezależnie od miejsca pracy: w MSZ, mediach czy przedsiębiorstwach z kapitałem zagranicznym. I byli – o zgrozo – dobrze przez socjalizm przygotowani do kapitalizmu. Są beneficjentami przemian. A tego partia władzy nie wybacza! Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 38/2021

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany