Spotkanie w metrze

Wakacje pełną parą, sezon ogórkowy powinien być w pełni. Okrągłe urodziny Michała Ogórka, jego pełne humoru półwiecze, bo pierwszy dowcip zrobił pewnie rodzicom, przychodząc na świat, przypadło na 22 lipca. Nawet urodzić się musiał w takim śmiesznym dniu! Kiedyś było to wielkie święto państwowe oraz słodkie Zakłady 22 lipca, dawniej E.Wedel, obecnie 22 lipca jest dniem powszednim, a E.Wedel, dawniej 22 lipca, dziś kojarzy się z pewną globalną firmą.
Urodziny Ogórka to chyba jedno z niewielu naprawdę radosnych wydarzeń. Niestety, w tym roku wakacyjne niebo – sezon ogórkowy, ciekawostki przyrodnicze, całujące się małpy i ludzie, plaże pełne opalających się ciał – wciąż mącą tragiczne zdjęcia całkiem innych ciał.
Telewizyjne wiadomości, wszystkie dzienniki chcą nas, z jednej strony, uraczyć porcją miłego ple-ple, z drugiej zaś muszą podawać wieści o katastrofach. Dostajemy w efekcie trudną do przełknięcia miksturę, coś jak posłodzony piołun.
Komisje, nużąca kampania wyborcza, głupi i agresywni politycy, teczki, cały ten kram schodzi na dalszy plan, gdy okazuje się, że możemy stać się ofiarami. Metrem i autobusami jeżdżą ludzie młodzi, ci, którzy jeszcze się nie urządzili, często są to właśnie cudzoziemcy. W środkach komunikacji spotykają się ofiary i ich zabójcy. Są mniej więcej w tym samym wieku. Ofiary przyjechały do obcego kraju pracować, uczyć się języka. Kaci, jak się okazuje, wcale nie muszą być biedni czy odrzuceni. Są wykształceni, zamożni. Są fanatykami.
Już wiadomo, jak nazywali się terroryści, którzy podłożyli bomby w londyńskim metrze. Zidentyfikowano ich po obejrzeniu zdjęć z kamer dworcowych. Cała czwórka została sfilmowana raz na dworcu w Luton, drugi raz na dworcu King’s Cross. U nas, jak i w całej Europie, Ameryce, młodzi ludzie ubierają się zgodnie z tą modą. Czapki bejsbolówki, sportowe buty Nike, Adidas, Reebok i dresowe, wygodne spodnie. Plecaki są modne, a w sezonie wakacyjnym są czymś na porządku dziennym. Różnią się tylko zawartością. Ładunkiem.
Być może, terroryści zostali oszukani, przypuszcza się, że powiedziano im, że zdołają uciec. Chociaż dowody są kiepskie. To, że wykupili powrotne bilety, opłacili parking, to mógł być daleko posunięty kamuflaż, zagrywka psychologiczna tych, którzy wysłali ich na śmierć. Bo nie jest podejrzany ten, kto kupuje bilet powrotny. Może wiedzieli, że zginą, garną się przecież do tego wciąż nowi ochotnicy.
W Bagdadzie, gdzie doszło do wybuchu cysterny, zamachowcami byli, co jest zwiastunem nowego, także rdzenni Irakijczycy. Udało się ich zwerbować, stąd radość przywódców Al Kaidy. Nowa jakość terroryzmu, dotąd byli niechętni, teraz idą na śmierć. Dodatkowo terroryści cieszą się, że spaliło się aż sto osób. Ostatnio w Iraku codziennie ginie kilkudziesięciu ludzi. Liczy się jednak głównie zabitych żołnierzy koalicji. Irakijczyków nie sumuje się i nie podaje nam tej liczby do wiadomości.
W Londynie zginęło 55 osób, terroryści i przypadkowe ofiary, w tym są Polacy, na razie zidentyfikowano dwie Polki. Jedną jest 23-letnia Monika, jej sympatyczna twarz uśmiecha się do nas z pierwszych stron gazet. Dramat londyński polega nie tylko na tym, że zginęło tylu ludzi, ale także na tym, że terroryści są młodzi, tak jak polska ofiara, że wychowali się w Anglii, która ich przygarnęła, a której nienawidzą aż tak, że chcą zabić jak największą liczbę ludzi.
Terroryści mają twarze, rodziców, któryś ma żonę i dziecko. Rodzice Khana rozpaczają, nie mogą pojąć, jak to się stało: „Jesteśmy zrozpaczeni, że ktoś mógł poddać naszego syna praniu mózgu, by dokonał takiego okrucieństwa”. Żona drugiego terrorysty zaś „nigdy nie wyobrażała sobie, że mógłby się dopuścić tak okrutnych czynów”.
Oriana Fallaci ma na ten temat od lat wyrobione zdanie. Nawet jeśli człowiek jest otwarty na innych, jest tolerancyjny, kiedy czyta i ogląda okrutne pejzaże po wybuchach, gdy widzi ofiary, martwe i okaleczone, spalone, musi zastanowić się nad tym, co pisze najsłynniejsza dziennikarka świata, i w niektórych punktach przyznać jej rację. Losowe zabijanie bliźnich, którzy stają się wrogami, mimo że są niewinni, jest nie do pojęcia, choć powoli przyzwyczajamy się do tego zjawiska.
Niekiedy odczuwamy pragnienie zemsty, zwłaszcza wówczas, gdy dotyczy to kogoś z „naszych”, a nasi to ziomkowie oraz, trochę szerzej, Europejczycy czy Amerykanie. Na ogół biali. Inna jest temperatura naszych uczuć, inaczej odbieramy ataki terrorystyczne w odległych kulturowo częściach świata. Afryka z zagrożeniem głodem i AIDS potrzebuje pomocy, jest w klinczu. Nawet gdy dostaje środki, nie potrafi ich wykorzystać. Fundusze pomocowe często zamiast nasycić głodnych, stają się pokarmem skorumpowanych kacyków, zasilają ich konta.
Wzruszaliśmy się wielkim globalnym koncertem rockowym, który zmusił przywódców najsilniejszych państw, zebranych na szczycie G 8, do umorzenia afrykańskich długów. Może to w jakiś sposób pomoże Afryce. Grały świetne kapele, śpiewali markowi wokaliści. Las miękkich kołyszących się rąk był przyjazny. Inny niż łapy wyciągnięte sztywno, z faszystowskim pozdrowieniem Sieg heil!, gotowe uderzyć w każdego, kto wyznaje inne zasady, nie chce się podporządkować zaślepionej sile.
Sądzę, że gdyby młodzi faszyści mieli władzę, zabijaliby tak samo jak kiedyś. Dlatego takie ważne jest, kto będzie rządził naszym krajem. Ostrożności nigdy za wiele. Przyczajony faszyzm ma swych zwolenników. Zwłaszcza strach napędza mu klienteli. Lęk przed obcymi, niekiedy, jak w Londynie, okazuje się uzasadniony. Kto jednak jest obcym, jeśli rodzice i żona nie znają swoich bliskich? Kto jest obcym, jeżeli sąsiad, z którym łączyła cię zażyłość, nagle zamienia się w bestię i morduje twoją rodzinę, tak jak to miało miejsce w byłej Jugosławii?
Świat musi walczyć z faszyzmem i z terroryzmem. Na faszyzm skutecznym lekiem są przestrzeganie prawa i demokracja. Na terroryzm demokracja nie pomoże. Z terroryzmem trzeba walczyć przy pomocy jednostek antyterrorystycznych. To musi być międzynarodowe sprzysiężenie sił specjalnych oraz policji. Tym nie mogą zajmować się zwykli żołnierze, którzy okupują obcy kraj, a w tym kraju nikt ich nie chce. Wojna z Saddamem, 15 lat po kurdyjskim pogromie, była błędem. Trzeba się wycofać najszybciej, jak można. Nie było w Iraku takiego terroru i niewyobrażalnego chaosu, jaki panuje tam teraz, a świadomość, że my przyczyniamy się do tego, jest bolesna. Bez względu na to, kto będzie u nas rządził, musi wziąć to pod uwagę.

Wydanie: 30/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy