Czy stosunki amerykańsko-niemieckie trafią na rafy?

Czy stosunki amerykańsko-niemieckie trafią na rafy?

Niemcy i Francja oskarżyły USA o czerpanie profitów z wojny kosztem Europejczyków Suzanne Loftus specjalizuje się w polityce wewnętrznej i zagranicznej Rosji oraz w badaniu rywalizacji strategicznej mocarstw. Obecnie jest związana z Quincy Institute w ramach prowadzonego tam programu euroazjatyckiego. Wcześniej wykładała w Niemczech w Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem im. George’a C. Marshalla. Doktorat z zakresu studiów międzynarodowych uzyskała na Uniwersytecie w Miami. We fragmentach prezentowanego artykułu Loftus rysuje o wiele bardziej skomplikowany obraz stosunków niemiecko-amerykańskich, aniżeli jawi się on na podstawie ciągle powtarzanego w mediach przekazu o zrewitalizowanym i silniejszym niż kiedykolwiek transatlantyckim sojuszu. Artykuł ukazał się na stronie internetowej Responsible Statecraft 24 lutego 2023 r. * (…) Odkąd rok temu Rosja najechała Ukrainę, Zachód nałożył na Moskwę bezprecedensowe sankcje, nie omijając sektora energetycznego. Od lat 80. minionego wieku Niemcy były uzależnione od taniego rosyjskiego gazu, który zasilał ich olbrzymią produkcję przemysłową. Połowa tej produkcji i prawie dwie trzecie miejsc pracy przypada na tzw. mittelstand, czyli 2,6 mln małych i średnich firm, które mają ograniczone możliwości reagowania na gwałtownie rosnące koszty produkcji. Niemcom zatem było szczególnie trudno stawić czoła skutkom nagłego odcięcia od rosyjskich dostaw energii. Podczas gdy Niemcy stoją w obliczu prawdopodobnej recesji i spadku poziomu życia, Stany Zjednoczone sprzedają im drogi skroplony gaz – wypełniający lukę po gazie rosyjskim – i czerpią z tego znaczne korzyści. Przewiduje się, że w latach 2021-2040 zapotrzebowanie Europy na skroplony gaz wzrośnie o 150%. I chociaż amerykański surowiec już jest dostarczany w rekordowych ilościach, potrzeba go znacznie więcej, aby przywrócić równowagę na europejskich rynkach gazu. Koszty związane ze zwiększoną zależnością od skroplonego gazu będą miały ogromny wpływ na konkurencyjność europejskiego przemysłu. Niemcy i Francja oskarżyły USA o czerpanie profitów z wojny kosztem Europejczyków. Francuski minister finansów Bruno Le Maire przestrzegł, że konflikt w Ukrainie może doprowadzić do gospodarczej dominacji USA i osłabienia Europy. Stwierdził, że niedopuszczalne jest pozwalanie Stanom Zjednoczonym na eksport gazu po cenie czterokrotnie wyższej aniżeli na amerykańskim rynku wewnętrznym. Ponadto prezydent Joe Biden wprowadził ustawę o redukcji inflacji (Inflation Reduction Act), mającą na celu walkę ze zmianami klimatycznymi i równocześnie odnowę amerykańskiego przemysłu oraz infrastruktury. Chociaż kroki wspierające amerykański przemysł są zrozumiałe z punktu widzenia polityki wewnętrznej, zastosowany protekcjonizm grozi utratą konkurencyjności kluczowym sektorom przemysłu europejskiego. W wyniku tej ustawy może szczególnie ucierpieć niemiecki przemysł motoryzacyjny. Ustawa o redukcji inflacji wymaga, aby zielone technologie, takie jak samochody elektryczne, zawierały części wyprodukowane w USA. Są w niej również obietnice dużych dotacji na rozwój przyjaznego środowisku wodoru, zachęcające europejskich producentów do przenoszenia biznesów do Stanów Zjednoczonych. Dotyczy to zwłaszcza branż energochłonnych, które już zaczynają przenosić produkcję za granicę ze względu na niższe koszty gazu i energii elektrycznej. Niemieckie obawy przed utratą konkurencyjności całej gospodarki i dezindustrializacją z pewnością będą się nasilać. (…) Z kolei Unia Europejska przedstawiła Zielony Ład dla przemysłu, czyli własny plan dotowania zielonej energii, zmierzający do zwiększenia konkurencyjności europejskiego przemysłu w warunkach protekcjonizmu wprowadzonego przez USA i wysokich cen energii. Chociaż spory handlowe między UE a Stanami Zjednoczonymi nie są czymś całkiem nowym, to obecne „wet za wet” w sprawie zielonych dotacji może zwiastować nową erę protekcjonizmu, wpływającego na globalne więzi, handel międzynarodowy i współpracę w czasach geopolitycznych napięć. (…) W obawie przed USA Niemcy zwiększyły swoją zależność od Chin (…). W listopadzie ub.r. kanclerz Olaf Scholz wraz z delegacją biznesową największych koncernów w Niemczech odwiedził Pekin. Pokazuje to chęć utrzymywania przez kanclerza bliskich stosunków gospodarczych z Chinami, mimo istniejących w jego koalicyjnym rządzie podziałów na tym tle. Szczególnie zależny od Chin jest niemiecki przemysł motoryzacyjny, ponieważ czerpie z chińskiego rynku co najmniej połowę swoich zysków. W 2022 r. Niemcy zainwestowały w chińską gospodarkę rekordową kwotę 10 mld euro. Co gorsza, szokujący raport Seymoura Hersha zasugerował niedawno, że Stany Zjednoczone mogły stać za wysadzeniem w zeszłym roku rurociągu Nord Stream (seymourhersh.substack.com/p/how-america-took-out-the-nord-stream).

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc 30,00 zł lub Dostęp na 12 miesięcy 250,00 zł
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 12/2023, 2023

Kategorie: Opinie