Strzelec wyborowy

Snajper, który zastrzelił już 12 osób w okolicach Waszyngtonu, rozpoczął obecnie negocjacje z policją. Zapowiedział, że będzie odtąd polował głównie na dzieci, zaś gotów jest odstąpić od dalszego odstrzeliwania ludzi, jeżeli dostanie dziesięć milionów dolarów.
Jest to wielce wytrawny i wyjątkowo podły morderca, ponieważ używa broni na długi dystans, posługuje się zaś pociskami, które eksplodują po wniknięciu w ludzkie ciało. Z tego powodu usunięcie rozproszonych w organizmie odłamków jest bardzo trudne. Dwukrotnie już postrzeleni ludzie, którzy przy użyciu zwykłych pocisków wyszliby z tego cało, pomimo rozpaczliwych wysiłków lekarzy zmarli.
Wielka ilość teoretycznych opracowań, dokonanych przez ekspertów, mających na celu utworzenie psychologicznego portretu sprawcy, w samej rzeczy nie dostarcza policji żadnych wskazówek, ponieważ opinie prezentowane przez rozmaitych znawców różnią się od siebie diametralnie. Człowiekowi temu przypisywano już to jakieś zaplecze zwyrodnienia seksualnego, już to manię wielkości na granicy choroby umysłowej, ale znaleźli się także psychologowie, którzy twierdzą, że jest to bardzo trzeźwy, aczkolwiek oczywiście całkowicie amoralny, zimny gracz.
Na ogół osobnik pragnący uzyskać duży okup zapowiada jedynie, co uczyni, jeśli pieniędzy nie dostanie. Natomiast ów zwyrodnialec wziął się do mordowania, przez dłuższy czas nie dając żadnego znaku, czy sygnału, który by mógł świadczyć o jego motywacji. Istnieje stara reguła, powiadająca, że kiedy zupełnie nie wiadomo, o co chodzi, najpewniej chodzi o pieniądze. Policja amerykańska zgodziła się prowadzić z morderczym strzelcem rozmowy, zwane pertraktacjami. Przedstawiciele prawa doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że wyjątkowe szanse pochwycenia zbrodniarza lub chociażby złapania jego tropu pojawiają się tam, gdzie dochodzi do przekazania wymuszonej sumy.
Złapanie tego potwora będzie jednak trudne, ponieważ charakteryzuje się on zimną krwią i dokładnie opracowaną taktyką zabójczych posunięć. Zawsze strzela z odległości ponad stu metrów. Bierze sobie chętnie za cel osoby, które w związku z wykonywaną czynnością nie poruszają się. Używa eksplodującej amunicji, co dowodzi, jak znaczne jest nasilenie jego krwawego okrucieństwa.
Ponieważ powtórzyły się strzały przy stacjach benzynowych, niektóre z nich zabudowały dystrybutory pustymi pudłami, ażeby utrudnić zamachy. Wygląda na to, że seria ofiar może się przedłużyć, ale rzeczoznawcy twierdzą, że pochwycenie sprawcy jest kwestią czasu.

23 października 2002 r.

Wydanie: 43/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy