Sygnały z Rozbrat

Sygnały z Rozbrat

Stary budynek SLD przy Rozbrat ma za sobą różne fazy. Dla mnie jest on swoistym barometrem aktualnej pozycji lewicy. Jak wypełnia się ludźmi, to znak, że lewica znowu zaczyna być komuś potrzebna. Pierwszym zwiastunem poprawy notowań są media. Instynkt prowadzi je zwykle w te miejsca, gdzie mogą się dziać rzeczy ważne. Dziennikarze tłumnie przybyli na konwencję programową SLD. I nie zawiedli się. To oczywiście mój pogląd, bo każdy usłyszał, co chciał, zarówno ci, którzy chętniej sytuują partię bardziej na lewo, jak i wyznawcy przemożnej roli wolnego rynku. Tyle że w przeciwieństwie do niedawnej przeszłości SLD wyraźnie skręcił w lewo. Tam, gdzie od dawna jest europejska lewica. Po stronie pracowników i ich praw. W obronie ludzi wykluczonych. Po stronie wszelkich mniejszości. Razem z nauczycielami i lekarzami, spółdzielcami i działkowcami. Nareszcie, po latach oburzającego kunktatorstwa, jasno powiedziano, że znacząco musi być podniesiona płaca minimalna. Że za to, co dziś dostaje polski robotnik, nie da się wyżyć. Podobnie jest z emeryturami i rentami. SLD przestał się bać, że takie stanowisko okrzyknięte będzie populizmem i nie spodoba się temu naszemu, pożal się Boże, przyspieszonemu kapitalizmowi, uwielbiającemu oszczędzać wyłącznie na kimś.
Język Olejniczaka i Napieralskiego, krytyka rządzącej koalicji i PO nie spodobały się krytykowanym. Okazuje się, że ci, którzy walą słowami jak cepem i nie znają umiaru w obrażaniu ludzi, są w gruncie rzeczy bardzo wrażliwi. Szkoda, że tylko na swoją krzywdę. Olejniczak i Napieralski pokazali wyborcom, że realną i faktyczną opozycją wobec PiS może być tylko lewica. Że Platforma Obywatelska kwestionując metody działania PiS, w gruncie rzeczy ma z nim wspólne poglądy. Ma też swoje grzechy, o których nie wolno zapomnieć. Jak choćby Rokitowe hasło „Nicea albo śmierć”, które z głupoty roku stało się głupotą dekady. Czy inne, jeszcze głośniejsze ojcostwo koncepcji IV RP poczętej w gabinetach PO.
Jednak najważniejszym sygnałem, jaki wysłano z Rozbrat, było poparcie dla koalicji Lewica i Demokraci. SLD, największy podmiot tej nowej konstrukcji, potrafił się mądrze ograniczyć, by stworzyć warunki dla znacznie szerszego ruchu. Liderzy SLD, zarówno młodzi – Olejniczak i Napieralski – jak i wspierający ich Szmajdziński wiedzą, że tylko LiD może stać się silną opozycją wobec PiS. A z Jarosławem Kaczyńskim silną zderzyć się może tylko polityk tej miary co Aleksander Kwaśniewski.
Nie byłoby PiS i tych wszystkich dzisiejszych wydarzeń bez błędów, jakie popełniono w ostatnich latach. Tak też ocenia sytuację Lech Wałęsa, któremu po raz pierwszy w historii lewica zgotowała owację imieninową.
Zobaczymy, czy historia da jeszcze jedną szansę tym, którzy robiąc wiele sensownych rzeczy, coś niecoś także spartolili, by mogli naprawić własne błędy.

Wydanie: 24/2007

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy