Tag "Aleksander Małachowski"

Powrót na stronę główną
Felietony

Gejzery

Zapiski polityczne Media, szczególnie te inaczej inteligentne, uwielbiają sensacje. Ostatnio bawią publiczność sprawą szpitali dla VIP-ów, że niby są one takie nadzwyczajne, a te dla zwykłych ludzi takie nędzne. To nieuczciwa bzdura. Od kilku lat sporo czasu spędzam w szpitalach. Teraz znowu tkwię, w zwyczajnym, a nie VIP-owskim, chociaż mam do tego prawo. Tkwię zaś w zwyczajnym dlatego, że pobyt tutaj gwarantuje mi wysoki poziom leczenia. Bo to jest istotne. Nie muszę korzystać ze specjalnych wygód, trafiam zazwyczaj do pokoi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

I znowu rewolucja…

Zapiski polityczne Moi koledzy z kierownictwa Unii Pracy bardzo nie lubili ostrzeżeń, jakie formułowałem przeciw obiecywaniu wyborcom sukcesów w poskramianiu narastającego lawinowo bezrobocia. Ja natomiast byłem przez kilka lat członkiem europejskiej komisji do spraw bezrobocia stanowiącej przybudówkę do Komisji do spraw Socjalnych Rady Europy. Przez te lata wysłuchałem wielu wykładów najlepszych w Europie speców od tej problematyki i wiedziałem nieco więcej, niż to było wiadome w polskich kręgach politycznych, przeto rozumiałem zwodniczość wszelkich obietnic co do – już

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Istota obrony demokracji

Zapiski polityczne 20 maja 2002 r. Dla nas wszystkich szukających od wielu lat możliwości ułożenia dobrych stosunków pomiędzy Polską i Ukrainą absurdalna decyzja radnych miasta Lwowa, przekreślająca zawarty na szczeblu państwowym kompromis dotyczący cmentarza Orląt Lwowskich na Łyczakowie, jest istotnym podważeniem sensowności naszych starań, bowiem na Ukrainie istnieją nadal zaciekle antypolskie kręgi polityczne i schematy myślowe, Polsce zdecydowanie wrogie, choć czasem oparte na przesłankach irracjonalnych. Oto jeden z licznych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Immunitetowe zbójnictwo

Zapiski Polityczne 16 maja 2002 r. Rozbójnik to bardzo stary zawód i bywało, że szanowany w pewnych kręgach, gdy im służył pomocą lub wyzwalał spod panowania jakiegoś okrutnika. Mieliśmy zbója Madeja, niewątpliwym szlachetnym zbójcą był nasz Janosik. Bajki wielu narodów roją się od zbójców, czasem nawet szlachetnych, choć zły zbój bardziej porusza wyobraźnię. Nie piszę jednak traktatu o zbójnictwie i zbójnikowaniu, lecz o politycznych problemach współczesnej Polski, gdzie właśnie pojawił się całkiem nowy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Co nam zabrała wolność?

8 maja 2002 r. Zapiski polityczne Instytut Pamięci Narodowej uraczył nas w Sejmie wystawą z okazji 20-lecia stanu wojennego. Kilka dużych plansz ozdobionych fotografiami z tamtych dni i różnymi ulotkami, fragmentami poezji i nielegalnych druków – tradycyjnie, jak przez poprzednich kilkadziesiąt lat, z różnych okazji. Ma to być coś w rodzaju działalności oświatowej, jest nawet taki wydział w IPN, są etaty, pieniądze i możność urządzania takich wspominek historycznych w wielu miejscach równocześnie, gdyż nowoczesna technika wystawiennicza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Trudno mi ukryć łzy…

Zapiski polityczne 1 maja 2002 r. Należę do pokolenia wojujących czynnie o wolność Polski, które miało swoje wielkie dni radości i chwały. Wcześniej zdarzyło się tak legionistom Piłsudskiego i tym wszystkim halerczykom i powstańcom, którzy wywalczyli Polsce niepodległość po rozbiorach. Tragicznie zakończyły się wielkie epopeje żołnierzy września, akowców, żołnierzy Andersa, Maczka, powstańców warszawskich i akcji „Burza”, tych wszystkich, którzy bohatersko walczyli o wolność „naszą i waszą”, a w nagrodę otrzymali układ jałtański i lata tułaczki. Nieliczna

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szmal i władza

Zapiski polityczne 20 kwietnia 2002 r. Ze wzrastającym zdumieniem przyglądam się igrzyskom, jakie opozycja nacjonalistyczno-prawicowa wyprawia wokół każdej zdecydowanej – podejmowanej przez lewicową koalicję rządzącą – próby reformy naszego mocno podupadłego po latach rządów prawicy kraju. Wszak rozłożono opiekę nad chorymi, czyli służbę zdrowia. Konieczna jest radykalna reforma chorego systemu leczenia. Znalazł się odważny uczony i praktyk w jednej osobie, profesor Łapiński, pragnący naprawić zepsuty mechanizm leczniczy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nacjonaliści nadal straszą

Zapiski polityczne 17 kwietnia 2002 r. Spędzam obecnie wiele godzin w Sejmie RP w otoczeniu, z którym jestem na bakier od dzieciństwa. Wpierw moimi domowymi nauczycielami byli młodzi ludzie, do których dawniej miałem pretensje, że za bardzo mnie obciążają pracą. Później zorientowałem się, że mieli większą wadę. Byli mianowicie zdecydowanymi nacjonalistami. Mój ojciec starał się, jak potrafił, sprawdzać, kogo zatrudnia, ale kiedy ksiądz Kania, nasz proboszcz, zamordował mego ojca złym słowem, ta kontrola ustała. Choć byłem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Mój złośliwy, upiorny chichot

Zapiski polityczne Poseł Andrzej Lepper ogłosił na zakończonym w ubiegłą niedzielę kongresie swojej partii, że rozpoczyna się od tej chwili przejmowanie władzy w Polsce przez tę nową formację. Skwitowano to wzruszeniem ramion. Lepper do władzy, co za bzdura. Nikt jak do tej pory nie zadał sobie prostego pytania: a jeśli to prawda, co wtedy zrobimy? Możemy oczywiście porzucić nasze marzenia o demokracji i w drodze zamachu stanu zablokować panu Andrzejowi drogę do władzy, gdyby wygrał wybory – co wcale nie jest mało prawdopodobne. Lepper ma faktyczny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Trudno zatrzymać szaleństwo

Zapiski polityczne 3 kwietnia 2002 r. Tak mi się w życiu poszczęściło, że mogłem być wiele razy w Betlejem, w Bazylice Narodzenia i w przylegającym do niej klasztorze franciszkańskim, ufundowanym kilkanaście wieków później przez cesarza Franciszka Józefa, o ile mnie pamięć nie myli. Do bazyliki trzeba wchodzić bardzo przygarbionym albo na kolanach, gdyż w pradawnych czasach zamurowano normalne drzwi i zostawiono tylko taki mały otwór. Chodziło o to, by nie wpędzać do świątyni zwierząt. Najwyżej nieduży osiołek dostałby się bez trudu. Wspominam tamte wizyty jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.