Tag "Attaché"

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

To są albo zdolności profetyczne, albo znajomość ludzi. Pisaliśmy parę miesięcy temu o tym, że na placówkę do Chin wyjechał Sylwester Szafarz. Człowiek od kilkudziesięciu lat kręcący się wokół ważnych gabinetów i zawsze na końcu sprawiający kłopoty (pisaliśmy o tym w „P” z 16 i 23.02.br). Szafarz jakimś cudem wkręcił się do MSZ. I załatwił sobie wyjazd. Najpierw na kilka miesięcy do ambasady RP w Pekinie, by potem, po paru miesiącach, objąć stanowisko konsula generalnego w Szanghaju. No i wreszcie objął i już mamy cyrk. Pierwszy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Polityka zagraniczna w polskim wydaniu to nie tylko działania w trójkącie MSZ-Kancelaria Premiera-Kancelaria Prezydenta. Biorą w niej udział także inne podmioty. Na przykład sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych. Komisja m.in. opiniuje kandydatów na ambasadorów. Jej negatywna opinia brzmiała jak zakaz wyjazdu. Swego czasu o stanowisko ambasadora w Rzymie starał się Michał Radlicki. I padł, komisja nie zaopiniowała jego kandydatury pozytywnie, Radlicki musiał marzenia o wyjeździe na rzymską placówkę przełożyć o kilka lat. Ale jest też inny przykład,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Ludzie w MSZ usłyszeli w radiu Jarosława Gugałę i tym sposobem sobie o nim przypomnieli. Otóż ten dziennikarz i piosenkarz (tak go przedstawiono) właśnie wraca z Urugwaju, gdzie był ambasadorem. No, ciekawe, czy będzie teraz prowadził „Wiadomości”… Ale urzędników w MSZ nie to najbardziej porusza. Otóż zastanawiali się, kto po Gugale pojedzie do Montevideo i czy obniżymy rangę tamtejszej placówki. Okazało się, że nie obniżymy, że dalej kierował będzie nią dyplomata w randze ambasadora. A co do nazwisk, nowym ambasadorem w Urugwaju będzie Leszek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to jedna zagadka się wyjaśniła. Od wielu tygodni czekano w MSZ na nowego wiceministra, bo po odejściu Danuty Hübner, rychłym wyjeździe Sławomira Dąbrowy do Sofii oraz chorobach, które zaczęły dotykać podsekretarzy stanu, wokół Włodzimierza Cimoszewicza zaczęło być bardzo pusto. Zresztą co poniektórzy wróżyli nawet, że tak już pozostanie – minister nie sprawiał wrażenia nadmiernie poszukującego. W świat szły jedynie proste informacje, że nowy podsekretarz ma być człowiekiem znającym się na gospodarce, bo tę dziedzinę minister chce w MSZ roz-ruszać.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to rusza Singapur, w tym państwie będziemy mieli ambasadora. Zostanie nim Jerzy Sajkiewicz, człowiek od spraw biznesu, znający Daleki Wschód. W MSZ kojarzą go jako osobę pracującą na początku lat 90. w BRH w Tokio. Potem Sajkiewicz przeszedł na swoje, pracował w Tokio w firmach japońskich. A jak wykreował się na kandydata na ambasadora? Tu jego dobrym duchem była Kancelaria Premiera, Sajkiewicza popierał Tadeusz Iwiński. Początkowo mówiono, że powinniśmy go wysłać do Tokio, może nawet na ambasadora, bo mało

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Nasze konsulaty na Wschodzie przeżywają oblężenie, ludzie czekają po wizę parę dni. I psioczą. Z kolei konsularnicy stają na rzęsach. Najtrudniej jest we Lwowie, bo tam mamy i tłum ludzi, i słabe warunki lokalowe (od miesięcy chcielibyśmy kupić porządny budynek na konsulat, ale gospodarze w tym nam nie pomagają). Tam urzędnicy pracują do dziesiątej wieczorem, potem od świtu i tak w kółko. Jednym słowem – zima zaskoczyła drogowców. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Pierwsze rozwiązanie zakłada szybkie zwiększenie personelu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zebrało się grono malkontentów i narzekało. Najpierw na umowę wizową z Rosją. No, faktycznie, nie ma czym się chwalić. Rosjanie mogą przyjeżdżać do Polski po uzyskaniu wizy, Polacy, aby starać się o wizę rosyjską muszą mieć zaproszenie. Jezu, zupełnie jak do Ameryki! Wyobraźmy sobie, że polski biznesmen Kowalski będzie chciał pojechać do Rosji, by zorientować się w możliwościach biznesowych. Nie pojedzie, bo kto mu da zaproszenie? Albo turyście Kowalskiemu, który zamarzy sobie oglądanie Moskwy i Petersburga? No, uderzmy się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Sejmowa komisja zatwierdziła w ubiegłym tygodniu kandydatury Sławomira Dąbrowy na stanowisko ambasadora w Sofii i Bogdana Góralczyka na stanowisko ambasadora w Bangkoku. Obaj przeszli jednogłośnie. No i przy tej okazji parę osób w MSZ ucięło sobie pogawędkę. Najpierw o Dąbrowie. Jego wyjazd na placówkę (a ma już oczywiście agrément) spowoduje kolejną wyrwę w kierownictwie MSZ. Najpierw odeszła Danuta Hübner jako pełny minister. Teraz odchodzi Dąbrowa. Jan Truszczyński leczy się, jest po operacji oczu. Zaś Andrzej Załucki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Cichutko, tak jakby wszystkim zależało, by sprawę ukryć, przeszedł raport NIK o promocji polskiej kultury za granicą. Powód tej powściągliwości jest chyba oczywisty – w raporcie napisane jest, jak w latach 2000-2001 marnowano pieniądze przeznaczone na promocję Polski. A przecież trudno przypuszczać, by prezes NIK – w tamtych latach ważny poseł AWS – z radością wywlekał na światło dzienne fakty kompromitujące swych partyjnych kolegów. Dlaczego w takim razie w MSZ raport ten został zauważony? Z prostej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeżeli ktoś mówi, że polscy urzędnicy są mało skuteczni i brakuje im fantazji, to nie wie, co mówi. Tego mają co niemiara, co ilustruje list napisany przez pewnego Chińczyka, który chciał studiować w Polsce, ale trafił na naszego konsula w Szanghaju, Jerzego Bayera. List pokazują sobie ludzie w MSZ, jest to opis peregrynacji niejakiego Li Jiana z miasta Xuzhou, położonego 800 km od Szanghaju, który postanowił studiować w Polsce i wpłacił 3,2 tys. dol. na konto Międzynarodowego Uniwersytetu Łódzkiego. Po czym pojechał po wizę do naszej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.