Tag "bieda"
Polska w czasie Wielkiego Kryzysu
Często pierwsi do zwolnienia byli ludzie najbardziej kosztowni dla pracodawców
Dr Kamil Piskała – adiunkt w Katedrze Historii Polski Najnowszej na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego, autor książki „Zredukowani. O społecznych skutkach Wielkiego Kryzysu”.
Czy doświadczenie Wielkiego Kryzysu z początku lat 30. odcisnęło się, obok traumy czasów okupacji, na postawach Polaków po wojnie, przyczyniając się do akceptacji zmiany ustrojowej?
– Na pewno. I da się to wyczytać choćby z pamiętników wysyłanych na konkursy organizowane niedługo po wojnie. Szczególnie ze wspomnień pisanych przez chłopów. Nawet jeżeli Wielki Kryzys nie jest przywoływany wprost, to stanowi tło, punkt odniesienia dla zmian zachodzących po wojnie, np. w dziedzinie usług społecznych. Doświadczenia lat kryzysu miały istotny wpływ na wybory polityczne znacznej części społeczeństwa. Pamiętając o tym, można w głębszy sposób zrozumieć dylematy tamtych czasów i tym samym wykroczyć poza czarno-biały, komiksowy obraz pierwszych lat powojennych.
Trzeba też dodać, że wiele wprowadzanych wówczas zmian szło w kierunku tego, co głoszono w programach i deklaracjach partii politycznych skupionych w obozie londyńskim. Odrzucenie paradygmatu wolnorynkowego i idea jakiegoś rodzaju gospodarki planowej były wówczas powszechne, a źródła miało to właśnie w latach Wielkiego Kryzysu.
Jak nasz kryzys jawi się w porównaniu ze światowym?
– Kryzys był globalny i poszczególne państwa przechodziły go na różne sposoby. Gdyby jednak popatrzeć na wskaźniki ekonomiczne, to wydaje się, że Polska była jednym z tych państw, które najsilniej go doświadczały, w skali porównywalnej z wielkimi państwami przemysłowymi, takimi jak Niemcy czy USA. Polska, mimo że była krajem w dużej mierze rolniczym, doświadczała zarówno potężnego kryzysu agrarnego, spowodowanego spadkiem cen żywności, jak i kryzysu przemysłowego o intensywności porównywalnej z państwami wysoko uprzemysłowionymi.
Kogo Wielki Kryzys bardziej zepchnął z drabiny społecznej? Mieszkańców miast czy biedotę wiejską?
– Wyjątkowość Wielkiego Kryzysu w Polsce polegała na tym, że w przeciwieństwie do wcześniejszych kryzysów gospodarczych nie ma żadnej grupy, która w jakimś sensie byłaby jego beneficjentem. Poprzednie kryzysy selektywnie uderzały w różne gałęzie gospodarki, ale były grupy społeczne, które prosperowały, wręcz dorabiały się na nich. Wielki Kryzys dosięgnął wszystkie grupy, może z wyjątkiem tych, które dysponowały stałą pracą i pensją, jak pracownicy administracji i zakładów zbrojeniowych. Kryzys uderzył zarówno w miasta, ludzi żyjących w nich z pracy najemnej, jak i w polską wieś – bardzo mocno. I dlatego trudno byłoby powiedzieć, który z tych światów – miasto czy wieś – został bardziej doświadczony.
A jaka była skala bezrobocia?
– Nie jesteśmy w stanie wyliczyć go tak, jak liczymy dzisiaj, bo nie możemy ustalić liczby osób aktywnych zawodowo, z tego względu, że poza osobami zatrudnionymi w zakładach przemysłowych mamy takie sektory jak chałupnictwo, rzemiosło, gdzie pracują członkowie rodziny – i one w ogóle nie podlegają żadnym statystykom. Natomiast ówczesne szacunki w odniesieniu do grup, które były objęte statystykami – pracowników średnich i dużych zakładów – wskazują, że w przemyśle i usługach bezrobocie mogło sięgać nawet 30% zatrudnionych, w niektórych miejscowościach niemal 50%.
Czy bezrobocie w pierwszej kolejności dosięgnęło robotników niewykwalifikowanych?
– Rzecz była bardziej złożona. Często pierwsi do zwolnienia byli niekoniecznie ci, którzy mieli najniższe kwalifikacje, raczej ci, którzy dla pracodawców byli najbardziej kosztowni. Kobiety czy młodociani pracujący na podobnych stanowiskach zarabiali zwykle kilkadziesiąt procent mniej niż mężczyźni, choć wykonywali podobną pracę z porównywalną efektywnością. Dlatego przedsiębiorcom bardziej opłacało się zwolnić np. mężczyznę niż kobietę. Z drugiej strony ci, którzy mieli najmniejsze kwalifikacje, mieli dużo większe problemy ze znalezieniem nowej pracy.
Gdyby spojrzeć na bezrobocie od strony branż, które z nich najbardziej ucierpiały?
– W pierwszej kolejności wymieniłbym górnictwo i przemysł metalurgiczny, a także budownictwo, które drastycznie się załamało. No i włókiennictwo, gdzie doszło do znacznej redukcji zatrudnienia, ale jednocześnie rozpowszechniło się zjawisko półbezrobocia, czyli osób pracujących w niepełnym wymiarze pracy. W tej branży w taki sposób zatrudniona była niemal połowa wszystkich pracowników. Udawało się utrzymać posadę, ale pracowano przez dwa, trzy, cztery dni w tygodniu, co oczywiście wiązało się ze znacznie zmniejszonymi zarobkami.
Czy Wielki Kryzys rozłożył się proporcjonalnie na obszarze II Rzeczypospolitej?
– Były takie miejsca, gdzie kryzys był bardziej widoczny z perspektywy władzy i społeczeństwa. To głównie duże ośrodki przemysłowe, np. Łódź z dominującym przemysłem włókienniczym czy Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie z dominującym górnictwem i przemysłem metalowym. W tych ośrodkach rzesze bezrobotnych były
Dziwna sprawa
Ludzkie serca miał poruszyć apel „Zimno mi. Błagam o pomoc”. Ale trudno pomóc komuś, kto sam sobie nie chce pomóc W styczniu na portalu Olsztyn.com.pl ukazał się tekst o pani Halinie, seniorce z warmińskiej wsi Patryki, która ostatnie mrozy spędziła w dwupokojowym mieszkaniu bez pieca. W mediach, także na portalach ogólnopolskich, pojawiło się zdjęcie seniorki trzymającej kartkę z napisem: „Zimno mi. Błagam o pomoc”. Do Fundacji Niosę Pomoc ze Starogardu Gdańskiego zwrócił się jej syn. Kiedy
Zabójcze sankcje cnotliwego Zachodu
Nie dostrzegamy destrukcyjnych dla ludności cywilnej skutków sankcji nałożonych na reżimy, które nie odpowiadają USA i Zachodowi Kiedy dziś mowa o sankcjach gospodarczych, na myśl przychodzą Rosja, może też Iran czy Północna Korea. Jednak Zachód, głównie za sprawą USA i Unii Europejskiej, stosuje sankcje wobec dziesiątek krajów na całym świecie. Według ekspertów pogłębia w ten sposób klęski głodu i chorób, doprowadza do śmierci najsłabszych i potęguje napływ zdesperowanych uchodźców. Trudno już orientować się w szczegółach
To nie jest miasto dla ludzi
Żyjemy w XXI w., a tysiące łodzian muszą korzystać z wychodka na korytarzu lub w podwórku Damian Duszczenko – działacz społeczny Łódź przestała być biednym miastem? Swoje 600. urodziny świętowała „na bogato”, wcześniej wydała duże kwoty m.in. na nowoczesne obiekty sportowe czy rozbudowę ogrodu zoologicznego i aquaparku. – Na pomniki władz pieniądze zawsze się znajdą. I jest to jakoś akceptowalne w rozumowaniu przeciętnego samorządowego wyborcy, który widzi, że coś tam budują, remontują i ogólnie jest coraz
Sztuka organiczna w dolinie Jasiołki
Jaśliska nie chcą być biedne. Kilka dni temu reporterka dużej gazety udała się w teren, aby sprawdzić, czy najbiedniejsza do niedawna gmina w Polsce wciąż zamierza głosować na PiS. Tekst eksponował wykluczenie mieszkańców, bezrobocie, alkoholizm i plagę samobójstw niczym w opuszczonych pegeerach z pamiętnej „Arizony” Ewy Borzęckiej. Przypadkiem spędziłem tam poprzedni weekend, oczom i uszom nie wierząc. Malownicza ruderyzacja przed laty zwabiła do Jaślisk filmowców (kręcono tu m.in. „Twarz” i „Boże Ciało”), filmy przyciągnęły turystów, w czym
W poszukiwaniu pewnego zeszytu
Nie taka bieda straszna, jak ją malują Od północy, od strony Grójca, do gminy Odrzywół wjeżdża się drogą wojewódzką 728. Pierwsza miejscowość to Wysokin. Tu dwa sklepy spożywczo-przemysłowe mieszczą się jeden naprzeciw drugiego. Po lewej stronie ten Roberta Zbrowskiego, miejscowego radnego z PiS, po prawej Stefana Kosuckiego. Obok drugiego sklepu kapliczka. Matka Boża po renowacji ma twarz lalki, z mocno zaczernionymi brwiami i dziwnym uśmiechem. Fotoreporter zachwyca się jej brzydotą i natychmiast musi ją uwiecznić. To nie podoba
Życie w ruinie
Matka lubiła się fotografować na tle ruin, bo w dziewiątej dekadzie życia uparła się, że tylko na ich tle wygląda młodo. Ostatnio nadzwyczaj często zaczęła go prosić, aby sobie zrobili wspólne zdjęcie. Z opóźnieniem do niego dotarło, że jest się czym niepokoić. Prekariat odciska się na obliczu, jakkolwiek człowiek by się oszukiwał, że póki ma gdzie spać i co jeść, nie jest źle. Właśnie to „póki co” jest sednem dramatu. Zwłaszcza jeśli dotyczy człowieka po pięćdziesiątce, który powinien już bilansować
W kolejce po zupę
Jan Piontek, prezes fundacji WeźPomóż: Chciałbym doczekać takich czasów, że nie trzeba będzie pomagać, bo każdy będzie najedzony W piątkowe popołudnie na betonowym placu dawnej jednostki wojskowej ustawia się długa kolejka. – Czasami naprawdę ciężko w niej wystać. Nawet w tak młodym wieku – rzuca dowcipem Maria Cybulska. Gdyby nie schowane na dnie torebki papiery (noszone zawsze na wypadek czwartego zawału serca), nie uwierzyłoby się, że werwa i figlarny uśmiech to tylko fasada, a 68-latka mierzy się z całą
Polska bieda to tabu
Poziom nierówności dochodowych w Polsce jest wyraźnie wyższy, niż wskazuje GUS Dr hab. Michał Brzeziński – profesor UW, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego Wydaje się, że poziom nierówności w Polsce zmniejszył się w ostatnich latach. Czy podobnie jest z ubóstwem obywateli? – Nie wiemy do końca, jak to jest, bo rozkład dochodów ludności i konsumpcji jest słabo mierzalny. Winne są trochę dostępne metody badawcze. Używamy głównie badań ankietowych, ale zbierane w ten sposób dane są bardzo
Tabu na talerzu
W Indiach szykowanie potraw to świętość. Istotne jest, co się je oraz kto i jak robi jedzenie – Siostro! Pomóż mi dziś, a jutro cię nie zapomnę. – Uśmiecha się błagalnie i czeka. Lekko pochylony, ze skurczonymi ramionami, prosi całym ciałem. Jest teraz jedyną nieruchomą postacią na zatłoczonym chodniku, waży się jego los. – Zdobyłem ryż, ale potrzebujemy warzyw. Oni od dawna jedzą tylko dal (sos z soczewicy lub grochu). Przesuwa się o krok i odsłania dwóch chłopców.








