Tag "Bronisław Łagowski"
Nowa sytuacja na lewicy
Zaryzykowałbym figurę retoryczną tej treści: 14% głosów w wyborach dla Grzegorza Napieralskiego to więcej niż 27% zdobytych przez SLD przed kilkunastoma laty. Wówczas wszystkie media przestrzegały przed powrotem „postkomunistów” do władzy i było to prawdą w tym znaczeniu, że koniunktura polityczna była dla lewicy bardzo korzystna. Obecnie, ale przed wyborami, wszystkie media ogłaszały upadek SLD i nie przewidywały dla Grzegorza Napieralskiego więcej niż parę procent poparcia. W tym także było sporo prawdy, bo SLD rzeczywiście został zepchnięty
Patriotyzm jako bat na przeciwników
Pierwsza tura wyborów prezydenckich będzie polityczna, a druga psychologiczna. W pierwszej, teoretycznie biorąc, można wybrać konserwatystę lub przedstawiciela lewicy; reprezentanta warstw ludowych lub klasy średniej, liberała lub zwolennika autorytarnych metod rządzenia, ludowca lub socjaldemokratę. W drugiej turze, niezależnie od tego, czy wyborcy opowiedzą się za Komorowskim, czy Kaczyńskim, prezydentem zostanie konserwatysta, wystawiający na pokaz swój katolicyzm i uległy naciskom ze strony biskupów; polityk, który inicjację polityczną odbył w „Solidarności”, ruchu strajkowym
Zaćmienie faktów
Zaczyna się wyjaśniać, na czym polega trochę do tej pory zaszyfrowany polski patriotyzm. Może ktoś sądzi, że nie był zaszyfrowany. Jeżeli nie był, to skąd się bierze potrzeba definiowania tej cnoty, tłumaczenia jej, uzasadniania i w ogóle „wałkowania” na wszystkie strony. Istnieje wiele patriotyzmów i układają się one w porządek hierarchiczny. Pierwszy, najniższy stopień patriotyzmu głosi, że winę za katastrofę pod Smoleńskiem należy podzielić między polskiego pilota i rosyjskich kontrolerów lotu. W tym punkcie patriotyzm jest tak oczywisty, że nie wymaga
Jednoczenie i dzielenie
Upraszczając złożone zagadnienie, można powiedzieć, że państwo jest z istoty jednością, a społeczeństwo z natury wielością. Państwo musi się przystosowywać do zróżnicowanego społeczeństwa, a społeczeństwo pod pewnymi względami ulega unitarnemu państwu. Z pluralizmem państwowym można eksperymentować w czasach pokojowych. W sytuacjach niebezpieczeństwa zagrażającego wszystkim społeczeństwo jednoczy się w sposób spontaniczny i wówczas jedność staje się zarazem postulatem moralnym i dyrektywą pragmatyczną. Możemy wówczas mówić o społeczeństwie w stanie wyjątkowym. Taki stan nie sprzyja wolności ani wielu
Najpierw zaistnieć, później wybierać
Paweł i Gaweł w jednym stali domu, obaj na górze, inaczej niż w bajce. Paweł spokojny, nie wadził nikomu, Gaweł najdziksze wyprawiał swawole. Czytelnik już się domyślił, że mówię o Komorowskim i Kaczyńskim. Obaj ci panowie przy odmiennych jak Paweł i Gaweł usposobieniach są jednakże nieodróżnialni w dziedzinie ogólnych poglądów i celów politycznych. Nie dziwię się generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, gdy zapowiada, że w drugiej turze wyborów prezydenckich będzie głosował na Bronisława Komorowskiego. Kaczyński bowiem nie zmienił swoich osobistych priorytetów,
Wschodni balast
Spacerowałem sobie kiedyś po przedmieściu Providence w Nowej Anglii i podziwiałem wille najróżniejszej architektury otoczone krzewami i drzewami, na których było tyle ptaków, że wydawało się, iż ktoś je tam specjalnie hoduje. Na końcu ulicy stał dom pokaźnych rozmiarów w zakopiańskim stylu. Nie było wokół niego strzyżonego trawnika ani krzewów, rosła tylko, o dziwo, rosochata sosna i leżała kupa piasku, jakby na pamiątkę czasów budowy. Poczułem powiew ojczystego klimatu. Najwidoczniej polonus z Podhala już się w Ameryce
Polska na fundamencie mitu
W chwili, gdy to piszę (wieczór 15 kwietnia), kolektywna psychika Polaków jest usposobiona do wybrania na prezydenta Polski brata Lecha Kaczyńskiego. Taki wybór pociągnąłby za sobą obiecany powrót Czwartej Rzeczypospolitej, poprawionej i może zradykalizowanej w duchu kaczyzmu (dla którego teraz należałoby znaleźć szlachetniej brzmiącą nazwę). Tygodniowa żałoba przybrała takie treści, że może ona znakomicie wystarczyć za rewolucję moralną, jakiej zabrakło pierwszej Czwartej Rzeczypospolitej. Media zrobiły wszystko, co mogły, aby tak się stało, reszta
Sądzenie
W bardzo interesującym wywiadzie z sędzią Barbarą Piwnik (poprzedni numer „Przeglądu”) szczególnie zastanowiły mnie dwie wypowiedzi. Zapytana o poziom orzecznictwa pani sędzia odpowiedziała, powołując się na inną równie doświadczoną koleżankę po fachu: „obserwując to, co się dzieje, jeśli chodzi o poziom spraw, poziom przygotowania, wszystkim znajomym powtarza, żeby załatwiali wszystkie swoje sprawy w notariacie, w prokuraturze, w sądach, póki jeszcze są resztki starych sędziów, starych prokuratorów, starych notariuszy. Bo co się może stać za parę
Historia alternatywna
Weszliśmy w okres zastoju, nie przewiduje się ważnych wydarzeń, znaczenie mają już tylko rocznice. Dla rządzących są one formą czczenia i podziwiania samych siebie. Z rocznicy, którą zaraz wspomnę, chciałbym mieć inny pożytek, uprzytomnić sobie mianowicie, „ku czemu Polska szła” przed pojawieniem się „Solidarności”. Na wiosnę 1980 r. „Tygodnik Powszechny” zorganizował w Krakowie spotkanie swoich współpracowników oraz działaczy Klubów Inteligencji Katolickiej. Przyjechało sporo ludzi, niektórzy już wówczas byli szeroko znani, wielu
Wstydliwy Olejniczak
Wypowiadana przez tych i owych opinia, że w następnej kadencji Sejmu byłaby możliwa koalicja SLD z partią PiS, jest jawnie nieprawdopodobna. Warto jednak zapytać, dlaczego to absurdalne przypuszczenie nie wszystkim wydaje się absurdalne. Można je oczywiście oprzeć na solidnym frazesie, że „w polityce nigdy nie mówi się nigdy”, ale wydaje mi się, że ono nabiera pozoru możliwości z innego powodu, a właściwie z dwu powodów. Partia PiS rządziła z Samoobroną i dzięki niej przeprowadziła kilka ustaw, na których jej zależało; dlaczego nie miałaby






