Tag "Bronisław Łagowski"
Zahipnotyzowany kraj
Społecznikowska i liberalna frakcja inteligencji akademickiej w bardzo oględnych słowach ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakie rządy Kaczyńskich i ich hiperkatolickiego koalicjanta stwarzają dla demokracji w Polsce. W odpowiedzi na to osoby rządowe oraz uprzedzający ich życzenia dziennikarze odpowiadają, że demokracja kwitnie, na co najlepszym dowodem jest oczywisty fakt, że ostrzegacze nie siedzą jeszcze w więzieniu. Powołują się też na to, że większość tzw. społeczności akademickiej jest zadowolona i nie zgłasza zastrzeżeń co do jakości panującego ustroju demokratycznego. Warto się zastanowić, kto wymowniej
Rokossowski
Doliczyłem się w księgarniach krakowskich i warszawskich około dwudziestu książek wydanych w ostatnich latach na temat generałów i feldmarszałków niemieckich z czasów drugiej wojny światowej. Są to wspomnienia, monografie naukowe lub opracowania publicystyczne – autorów przeważnie niemieckich. Z pewnością nie zauważyłem wszystkich. Nie zalegają półek księgarskich i sam chętnie bym je poczytał, gdybym miał na to czas. Już nie tylko czołówka generalicji Wehrmachtu, jak Guderian, von Manstein, Rommel, Keitel, admirałowie Roeder i Dönitz – długo by wyliczać – ale także dowódcy SS,
Orientalizacja Polski
Czy to dopuszczalne, żeby fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae brała pieniądze od ukraińskiego multimilionera? Oligarcha Pinczuk jest zięciem byłego prezydenta Kuczmy, a więc jest to niedopuszczalne. Przedpomarańczowy Kuczma źle się kojarzy, a Polacy, wychowani przez media i solidarnościowych polityków, nie rozumują, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy publiczne, lecz kojarzą, jak psy czy inne inteligentne zwierzęta. Gdyby multimilioner Pinczuk był zięciem pomarańczowego prezydenta Juszczenki, który się dobrze kojarzy, prawdopodobnie nie byłby Kwaśniewski oskarżany, lecz przeciwnie, zapisano by mu takie znajomości „na plus”,
Patriotyzm i konstytucja
Projekt giertychowców wprowadzenia lekcji patriotyzmu do szkół, o ile wiem, został zarzucony. Realizowany jest natomiast plan wychowania nas wszystkich w duchu miłości ojczyzny. Kaczyńscy, giertychowcy, ujazdowszczycy i podobni wynaleźli nowy rodzaj miłości ojczyzny, który polega na prześladowaniu coraz to nowych grup ludności polskiej w Polsce. Oni są takimi miłośnikami ojczyzny, co to najbardziej kochają te zdarzenia historyczne, w których zginęło najwięcej Polaków. Dlatego wystawili wspaniały pomnik–muzeum Powstaniu Warszawskiemu. Miłośnik narodu polskiego, wielki Giertych, nakazał
Powrót „Spraw Politycznych”
Po ponadrocznej przerwie ukazały się „Sprawy Polityczne”, czasopismo redagowane przez politologa młodszego pokolenia, Tomasza Pichóra. Orientację czasopisma można określić jako umiarkowanie prawicową, ale odbiegającą od „prawicowości” reprezentowanej przez postsolidarnościowych radykałów paleoantykomunizmu. Wydaje się, że Tomasz Pichór poszukuje nowego wyrazu dla realistycznej myśli politycznej, obiektywnego patrzenia na „sprawy polityczne” z małej litery. W nowym numerze zawierającym szereg ciekawych artykułów znajduje się ponadto kilka listów, jakie wymienili między sobą Jerzy Giedroyc
Śmiertelna ofiara prześladowań
Intryga polegająca na wmieszaniu Barbary Blidy w „aferę węglową” nie powiodła się. Ofiara w ostatniej chwili wymknęła się z zastawionych na nią sideł, popełniając samobójstwo. Wywołało to zrozumiałą irytację wśród polityków PiS-u, zwłaszcza w kierowniczych kręgach prokuratorskich i policyjnych. Minister sprawiedliwości, koordynator służb specjalnych oraz obsługujący ich dziennikarze od razu wpadli na właściwy trop: winni są funkcjonariusze ABW i ich trzeba ukarać za niepowodzenie akcji. „Barbara Blida się zabiła, bo ABW popełniła błąd” – głosiło „Życie
Rządzenie szantażem
Wybitny uczony Jacek Klinowski, profesor uniwersytetu w Cambridge, z tej racji, że wykłada czasem także na Uniwersytecie Jagiellońskim, otrzymał – na polecenie rektora uniwersytetu krakowskiego – oświadczenie lustracyjne. Żeby mógł się zorientować, o co chodzi, i nie popełnić przez pomyłkę kłamstwa lustracyjnego, otrzymał także, jak wszyscy profesorowie UJ, wyciąg z ustawy zawierający bogaty rejestr wszelkiego rodzaju współpracownictwa ze służbami bezpieczeństwa PRL. I tak poinformowano profesora Klinowskiego, że podpisując oświadczenie, powinien mieć na względzie, czy był albo nie był: agentem, informatorem,
Maruder Europy
Profesor Zdzisław Sadowski, jeden z najwybitniejszych ekonomistów, polityk gospodarczy i humanista, pisze w książce „W poszukiwaniu drogi rozwoju”: „Poza Unia Europejską nie zdołalibyśmy w dzisiejszym świecie skutecznie zwiększać swego potencjału gospodarczego przede wszystkim dlatego, że Polska nie jest jeszcze przygotowana do aktywnego uczestnictwa w obecnych formach światowej konkurencji rynkowej, opartych na wiedzy i wyścigu innowacyjnym. Przemysł polski nie wszedł jeszcze na dobre w nurt postępu technologicznego i organizacyjnego, umożliwiającego nabywanie zdolności do konkurowania przez innowacyjność. Potrzebuje też twórczego
Życie i maskarada
Rzeczpospolite III i IV zachodzą na siebie; ta druga stara się zerwać z poprzednią, ale nie jest to łatwe, bo łączy je wspólne pragnienie odtworzenia stosunków społecznych, zwłaszcza własnościowych, sposobu sprawowania władzy oraz ideologii II Rzeczypospolitej. Zmiana ustroju, po której spodziewaliśmy się unowocześnienia Polski i uzachodnienia społeczeństwa, od razu skierowała politykę wewnętrzną na drogę odtwarzania, naśladowania lub przynajmniej małpowania Polski przedwojennej. Ludzie mądrzy tego się nie spodziewali, ale jeszcze mądrzejsi przed tym ostrzegali. Leszek Kołakowski pisał w paryskiej „Kulturze” w roku
Solidarnościowy przełom w socjologii
W „Solidarności” rozkosz polegała na „byciu razem” – powtarza wiele osób, które przez to przeszły. Był to ruch emocjonalnie bardzo spójny, jednostki udzielały sobie poczucia świętej jedności, wszystkich solidaryzował wspólny wróg i niczego tak się nie obawiano jak zróżnicowania stosunku do wroga, wyłomu w nienawiści do niego. Różnice poglądów, animozje na tle rywalizacji istniały, ale to nie było ważne. Podejrzany i obcy stawał się dopiero ten, kto wroga rozpatrywał „z jednej strony, z drugiej strony”, i tacy relatywiści odpadali







