Tag "Jan Widacki"
Platforma piękna jak Doda
Mówi się, że Doda jest sławna z tego, że jest sławna. Czy ktoś słyszał, jak ona śpiewa? Jaki przebój śpiewa (śpiewała?) Doda? Czy ona w ogóle śpiewa? Doda nie musi śpiewać. Doda jest na tyle sławną piosenkarką, że wcale nie musi śpiewać. W dodatku Doda jest piękna. Z Platformą Obywatelską zupełnie jak z Dodą. Jest piękna i popularna. Czy będąc piękną i popularną, musi mieć jeszcze jakiś program? No, oczywiście, że nie musi. Czy musi mieć jakiś profil
Ścierwojady i inne
Neologizm „ścierwojady” zawdzięczamy Ludwikowi Dornowi, który tak nazwał swego czasu dziennikarzy. Ludwik Dorn przesadził. Niestety, ale chyba tylko trochę. Polska demokracja jest chora. Instytucje demokratyczne niby istnieją. Mamy wolne wybory, wolność słowa, zgromadzeń, wolność sumienia i wyznania, mamy niezawisłe sądy. Ale mechanizmy demokratyczne to tylko swoiste rozkłady jazdy, wedle których poruszają się wehikuły rozmaitej jakości. Życie polityczne zdominowane jest przez partie polityczne. A demokracja w partiach pozostawia wiele do życzenia. Im partia większa,
Obywatelski donos
Mając już coraz mniej żywych do zlustrowania, IPN zabiera się do nieboszczyków. Ostatnio ofiarą padł Bruno Jasieński, którego imię niesłusznie zdaniem IPN nosi ulica w rodzinnym Klimontowie. Zachęcony tym przykładem, przejęty ideą polityki historycznej jakiś obywatel mógłby napisać do prezesa Kurtyki list mniej więcej taki: „Szanowny Panie Prezesie! Uprzejmie donoszę, że w wielu miastach polskich są ulice niejakiego Kościuszki Tadeusza, a w Krakowie, rządzonym przez postkomunistę Majchrowskiego, to jeszcze oprócz ulicy jest
Legendarna polityka
Przez tydzień w polskiej polityce najważniejszym problemem było ustalanie, po co Kancelarii Prezydenta wódka w dużej ilości „małpek”, kto tę wódkę wypija i jaki jest związek przyczynowy między opróżnianiem „małpek” a zaczerwienionymi oczami lub nadmiernym poceniem się prezydenckich ministrów. Mimo wysiłków posła Palikota problem nie został ostatecznie rozwiązany i lud zapewne czuje niedosyt. Kandydatka na stanowisko ambasadora Najjaśniejszej przy ONZ, jak najbardziej niesłusznie ostatnio zapomniana Anna Fotyga, stanęła przed sejmową Komisją Spraw
Wiosenny pesymizm
Partie zaczynają ogłaszać listy kandydatów na wybory do Parlamentu Europejskiego. Poza Platformą wszystkie partie wystawiają kandydatów z grona swych prominentnych posłów. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby wszyscy zgłoszeni zdobyli mandaty i na pięć lat zniknęli z polskiej sceny politycznej. W Sejmie zostałaby naprawdę druga liga. Zważywszy na to, że liga pierwsza nie jest zbyt mocna, aż strach pomyśleć, jak wyglądałby Sejm drugoligowy! Nadzieja w tym, że większość kandydatów i tak mandatu nie zdobędzie. Tak czy owak polska polityka spsieje do reszty.
Ordery za dzielność
Pan prezydent docenił dzielność i odwagę rycerzy IPN i odznaczył ich. W sumie kilkunastu. W polskiej tradycji orderem nagradza się zawsze jakąś cnotę. Nie przypadkiem najwyższe polskie odznaczenie wojenne nazywa się Krzyżem Virtuti Militari – czyli „cnocie wojennej”. Jaką to więc cnotę obywatelską nagrodził pan prezydent, wieszając ordery na szyjach bądź piersiach panów Kurtyki, Żaryna czy Gontarczyka? Okazuje się, że cnotą stało się sianie nienawiści, rozsiewanie insynuacji, opluwanie dwóch
Wiosenne POPiS-y
Odreagowując kolejną wpadkę IPN i krytykę tej instytucji przez eksprezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, prezes Janusz Kurtyka sięgnął do zasobów kierowanej przez siebie firmy. Pogrzebał i wygrzebał, po czym oznajmił narodowi na łamach dziennika „Polska”, że Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany przez SB jako TW „Alek”. Z tego faktu prezes Kurtyka wyciągnął logiczny według niego wniosek, że wobec tego były prezydent nie ma prawa wypowiadania się na temat IPN, co więcej, nie jest osobą, która może kogokolwiek, a zwłaszcza takich jak on rycerzy
Roma locuta, causa finita
Watykan orzekł, że obecni biskupi polscy nie współpracowali z organami bezpieczeństwa komunistycznego państwa. Episkopat ogłosił, że wobec tego sprawa lustracji polskiego Kościoła jest zamknięta. Tak było dotąd: Roma locuta, causa finita. Wprawdzie jeszcze jest niestrudzony ks. Zaleski (od pewnego czasu Isakowicz-Zaleski). Jeszcze działa IPN, w nim zaś dr Żaryn (przez grzeczność zwany czasem profesorem), jeszcze są panowie Gontarczyk z Cęckiewiczem, a jakby ich było mało, zawsze znajdzie się jakiś inny podopieczny pana Kurtyki,
Demagogii ciąg dalszy
Demagogia jest jak nałóg. Jak się w nią wpadnie, zerwać jest bardzo trudno. Demagogia jest też jak choroba dziedziczna. Przechodzi z poprzedników na następców. Następcom bowiem trudno się wycofać ze złożonych przez poprzedników obietnic i haseł, jeśli trafiły one w gusta gawiedzi. Swego czasu PiS, kokietując młodych ludzi, którzy ukończyli studia prawnicze, a nie dostali się na aplikację, a może po części dla rekompensaty kompleksów swych prominentnych przedstawicieli, którzy mieli ze swoimi aplikacjami rozmaite trudności,
Dyplomatyka i… z głowy
Wbrew temu, co pisałem jeszcze niedawno, Platforma nie przesuwa się na prawo, ale na lewo. To Palikot, nie Gowin, wypowiada się teraz o in vitro, Tusk zaprasza do dyskusji na temat eutanazji, Hübner kandyduje z list Platformy do Parlamentu Europejskiego, a Tusk proponuje Cimoszewiczowi kandydowanie na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Łączenie tych faktów mogłoby prowadzić do wniosku, że rzeczywiście PO zabiega o elektorat centrowy, który mógłby swe nadzieje na przyszłość wiązać z centrolewicą. Zabieganie o elektorat centrowy niekoniecznie musi się łączyć ze zmianą







