Tag "Jerzy Domański"
Lansik na trybunce
Lata mijają, ustroje upadają, kolejne rządy odchodzą, a ona ciągle pozostaje obiektem pożądania. Trybuna, a jak nie, to chociaż trybunka. Miejsce, gdzie można przemówić, ale przede wszystkim scena dla telewizyjnego lansu. Zaproszenie na trybunę tak dowartościowuje, tak pompuje ego polityka, że gotów jest na bardzo wiele, byle stanąć ciut wyżej od słuchaczy. Jest nawet polityk, który nie potrzebuje trybuny, bo podsuwają mu pod nogi podest. Ostatnio takie mocno żenujące przepychanki o miejsce na trybunce widziałem w czasie demonstracji
Umizgi do kiboli
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. A kto się dogaduje z kibolami, prędzej niż później zostaje przez nich oszukany i ośmieszony. Na własnej skórze przekonał się o tym Zbigniew Boniek, który wiele wysiłku włożył w atrakcyjną oprawę finału Pucharu Polski. A efekt był taki, że zanim się zaczął mecz Legia-Lech, kibole odpalili race i przez kwadrans za wiele nie było widać, a smród spalenizny unosił się przez cały mecz. I to smród coraz większy. Gdy w ubiegłym roku w czasie meczu tych
Konstytucja nieczytana, ale krytykowana
Jaki dokument jest Polakom najmniej znany, mimo że przecież najważniejszy? Konstytucja. Z inicjatywy ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego trafiła kiedyś do wszystkich domów. I gdzieś tam sobie leży. Nieużywana. Bo mało kto widzi bezpośredni związek artykułów konstytucji z własnym życiem. Wielka porażka elit. I co mądrzejszych mediów, aspirujących do bycia opiniotwórczymi. Rodzima prawica ciągle odwołuje się do doświadczeń amerykańskich jako wzorca zachowań. Ale tak jak z nauk Kościoła katolickiego bierze przynajmniej symbolikę i obrzędowość, tak z amerykańskiego
Polityka śmietnikowa
Jeżeli słyszę słowa o polityce historycznej płynące z ust polityka tej partii, która rządzi teraz, albo tej, która rządziła przez osiem lat, to wiem, że czekają nas kolejne, coraz bardziej prymitywne kłamstwa. Jeśli słyszę, że oto przyszedł czas na mówienie prawdy, to wiem, że nadchodzi wielka fala bezczelnego wykorzystywania braku wiedzy u młodych Polaków. I żerowania na oportunizmie ich rodziców i dziadków, którzy nie chcą bądź nie potrafią bronić własnych życiorysów i własnych, ogromnych przecież dokonań. Kłamstwa po wielokroć powtarzane i nazywane prawdą
Morawiecki odleciał
„Niesiemy Ciebie, Polsko, jak żagiew, jak płomienie. Gdzie Cię doniesiemy?”, pytał z emfazą Kornel Morawiecki, otwierając jako marszałek senior obrady nowo wybranego Sejmu. Wystarczyły zaledwie cztery miesiące, by sam sobie odpowiedział. Niestety, nie jest to odpowiedź na miarę pompatycznych deklaracji kreującego się na autorytet moralny polityka. Promowany przez pisowskie media na sumienie polityki Morawiecki trafił do Sejmu po 25 latach bezskutecznych zabiegów o poparcie wyborców. Swój pierwszy w życiu mandat zdobył, startując
Zamach na rozum
Na czarno-białej okładce PRZEGLĄDU, który ukazał się po katastrofie pod Smoleńskiem, był tytuł „Solidarni w żałobie”. Tak wtedy myśleliśmy. Mimo że bardzo krytycznie ocenialiśmy ówczesnego prezydenta i rząd PiS. Uznaliśmy, że ta katastrofa przekreśla wcześniejsze pretensje. Że w obliczu takiego nieszczęścia nie ma miejsca na małostkowe podziały i wyrzuty. Dziś też uważam, że główna myśl, z jaką chcieliśmy trafić do Czytelników, miała głęboki sens. Solidarni w żałobie. Tego chcieliśmy. I myśleliśmy, że tak może być. Że bezsens tylu śmierci może dać chociaż
Zatrzymać barbarzyńców
Zakazać i nakazać. Ach, jak oni lubią te słowa. Pal licho, gdyby używali ich tylko w czasie kazań. Ale nie. Najbardziej kochają zakazy prawne i zapisy w kodeksach. Tak jakby sami nie wierzyli w potępienie wieczne. Wolą kary doczesne. A najbardziej więzienie. Usłużni politycy uchwalą przecież, co trzeba. Także teraz, gdy Episkopat wezwał polityków do pełnej ochrony życia ludzkiego w Polsce. Jeszcze przecież się nie zdarzyło, by prawica zlekceważyła takie żądanie. Tak jest i tym razem. Zaczął się wyścig, kto
Sumienia rzadko używane
Jeszcze po Brukseli jeździły karetki z ofiarami zamachów, gdy premier Szydło ogłosiła w telewizji, że nie widzi możliwości, aby w tej chwili do Polski przyjechali imigranci. Bardzo smutny dzień, a na dodatek ta żenująca wypowiedź. Że też nie ma na zapleczu rządu nikogo, kto by powiedział, że lepiej milczeć, niż opowiadać takie zawstydzające rzeczy. Najzwyklejsza ludzka solidarność, że o rozumie politycznym nie wspomnę, wymagałaby od osoby reprezentującej państwo polskie innego zachowania. Przecież naszych granic nie szturmują rzesze uchodźców, a bez pracy ponad miliona imigrantów
Komu bije dzwon
To już nie są dzwonki alarmowe czy ostrzegawcze żółte kartki. Zaczyna nam bić dzwon. Bo gdy nie tylko w prywatnych rozmowach, ale również publicznie stawiane jest pytanie o zagrożenie zwarciem siłowym Polaków z Polakami, to mądrzy ludzie muszą się bać. I lepiej tego strachu się nie wstydzić, mówiąc wprost o tym, co może się stać. Nie by straszyć, bo wiadomo, że Polak niczego się nie boi, ale by studzić zapędy niektórych polityków. A że tacy są, to widać, gdy występują przed swoimi wyznawcami. Podobnie jak widać młodych napaleńców z mózgami







