Tag "Józef Hen"

Powrót na stronę główną
Wywiady

1968 – to był podły rok

Antysemityzm jest chorobą, którą trudno wyleczyć, bo sprawia ona przyjemność choremu

Kultura

Głowacki i okolice

Janusz nie cierpiał dętologii, fałszywego patosu, jego ironiczny sceptycyzm był rodzajem artyzmu, świadectwem talentu, a zarazem wniknięcia w sedno spraw

Historia

Mamy konstytucję!

Rodziła się przy wielkim sprzeciwie. Ale w nocy 3 maja Warszawa bawiła się i tańczyła. Dzieło się dokonało

Wywiady

Gdy książka była bogiem

W ciągu niewielu lat zwalczono analfabetyzm i wyrobiono u ludzi taki szlachetny snobizm, że wypada czytać i mieć książki w domu

Książki

Kochliwy Mandelsztam

Osip był babiarz, cóż, poeta – Nadia uważała, że nie wypada okazywać zazdrości, to przeżytek, a my artyści…

Książki

Zapiski z bezsennych nocy

Trzeba dojść do dziewięćdziesiątki, żeby nauczyć się mówić „nie!”

Historia

Więcej światła

Chciałbym – podobnie jak Stanisław August Poniatowski – Polski światłej, europejskiej, w której wszyscy czuliby się wolnymi, równoprawnymi obywatelami

Kultura

Prawdziwy Europejczyk

Dobrego człowieka trzeba kształtować już w przedszkolu, nie mówiąc o tym, że w podstawówce

Kultura

Wytłumacz się, tato

– Sukces, zwłaszcza w literaturze, to pojęcie względne. To, że mam was – rodzinę, najbliższych – słuchacie mnie, udając, że nie jesteście zniecierpliwieni – to jest sukces – mówi córce Magdalenie pisarz Józef Hen, który 8 listopada obchodzi 90. urodziny. – Nie wmawiam sobie, że wszyscy mnie szanują. Wiem, jaka bywa rzeczywistość wokół mnie. Staram się nie ulegać modom, chociaż nie zawsze to jest łatwe. Pojawiają się słowa, których nie tylko nie rozumiem, ale nawet nie wiem, po co one są – zauważa. Na temat wolności i demokracji dodaje: – Pojęciem wolności słowa posługują się, często demagogicznie, dla omijania zakazów kodeksowych, nieprzyjaciele wolności słowa. Nie jestem fanatykiem demokracji. Jestem fanatykiem trzeźwego oceniania rzeczywistości.

Książki

Z Boyem było tak…

Boy. Czytam i podziwiam. Przewód myślowy, dowcip, paradoksy, język, sztukę narracji, wrażliwość na przemiany obyczajowe. Ale przede wszystkim – odwagę. Nie tylko odwagę myśli: po prostu odwagę. Nie, źle mówię: to nie odwaga – to pewność siebie. Skoro widział i wiedział, to czemu nie miałby swemu spojrzeniu dawać wyraz – lekko, nawet z kokieteryjnym humorem. Jest to pewność siebie człowieka, który czuje się współgospodarzem kraju. Prawdziwy cud: wielki pisarz bez kompleksów. Ziemianin, katolik, skoligacony i zaprzyjaźniony z elitą krakowską, nie Żyd, nie przechrzta i nie proletariusz.
Drugi cud: że człowiek z tej warstwy, takiego właśnie pochodzenia, miał taką właśnie wrażliwość, jasne, niezamącone widzenie świata – i że zależało mu na tym, żeby to widzenie świata przekazać innym. Bo mogło mu nie zależeć. Fragmenty książki Józefa Hena „Nie boję się bezsennych nocy…”.