Tag "kultura"

Powrót na stronę główną
Aktualne

AFRICAN BEATS FESTIVAL 2026

7-9.08.2026, Dworek Pod Wiechą, Kawęczyn k. Warszawy

 

𝐀𝐟𝐫𝐢𝐜𝐚𝐧 𝐁𝐞𝐚𝐭𝐬 𝐅𝐞𝐬𝐭𝐢𝐯𝐚𝐥 to polski niezależny festiwal muzyczno – podróżniczy osadzony w afrykańskim rytmie. Koncerty gwiazd muzyki etnicznej, spotkania podróżnicze, kino Afrykamery, strefa electro afrobeats, warsztaty bębniarskie, wspaniali ludzie i masa dodatkowych atrakcji. African Beats to festiwal muzycznych korzeni, święto otwartości i tolerancji. Zaledwie 30 km od Warszawy, na pełnym zwierząt i przyrody malowniczym ranczu w Kawęczynie. Przed nami jeden z najklimatyczniejszych polskich festiwali, gdzie przestrzeń wypełnia się brzmieniami djembe i saharyjskiego bluesa. Let’s Groove Together!

Na terenie malowniczo położonego Dworku Pod Wiechą w Kawęczynie, 30 km od Warszawy, usłyszymy największe muzyczne gwiazdy afrykańskiego world music oraz afrobeatu. Oprócz koncertów na African Beats weźmiemy udział w licznych warsztatach muzycznych i ruchowych, zanurzymy się w świat afrykańskich filmów w plenerowym kinie festiwalowym, a także usłyszymy zapierające dech w piersiach historie na spotkaniach podróżników. Znajdziemy tu wystawców z modą i rękodziełem afrykańskim, zasmakujemy smaków wyjątkowych potraw, a po koncertach usiądziemy przy ogniskach, by zatańczyć w rytm bębnów i posłuchać pustynnych pieśni. African Beats Festival to prawdziwa perełka kulturalna w tej części Europy, której warto doświadczyć. To rodzinny festiwal dla dużych i małych, który łączy ludzi pozytywną energią i etniczną muzyką na najwyższym, światowym poziomie.

𝐌𝐈𝐄𝐉𝐒𝐂𝐄 🏡
Tereny Dworku pod Wiechą w Kawęczynie.
To niezwykle urokliwe miejsca, nierozerwalnie związane z polską kulturą ludową. Dworek jest położony we wsi Kawęczyn, oddalonej o 30 km od Warszawy w kierunku południowym, zajmuje obszar o powierzchni 10 ha. W bezpośrednim sąsiedztwie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego wśród malowniczych sadów mazowieckiej ziemi budynek Dworek Pod Wiechą został idealnie wkomponowany w bajeczny krajobraz. Oprócz tego ogromna przestrzeń, zielona przestrzeń, idealna pod Festival Muzyczny!
Sprawdź na mapie 👉 https://goo.gl/maps/fNS2R6bawa6bREhdA

KONCERTY AFRICAN BEATS 2026

 

  • Fatoumata Diawara (Mali) – jedna z najważniejszych postaci współczesnej muzyki afrykańskiej, znana z charyzmatycznej obecności scenicznej i ogromnej energii. Śpiewając w języku bambara, opowiada o Afryce — jej trudnościach i odzyskanej radości — poruszając i porywając publiczność.
  • Elida Almeida (Cabo Verde) – głos Wysp Zielonego Przylądka — ciepły, szczery i pełen emocji. Łączy tradycyjne rytmy, takie jak batuque, funaná i coladeira, z nowoczesnym brzmieniem, tworząc energetyczne i pełne życia koncerty.
  • Tamikrest (Mali) – głos Sahary — surowy i hipnotyczny. Zespół łączy tradycję Tuaregów z gitarowym rockiem, tworząc muzykę o wolności, tożsamości i życiu na pustyni.
  • Kasiva Mutua (Kenya) – wokalistka i perkusistka, która przekłada afrykańskie rytmy na intensywne, współczesne brzmienie. Łączy tradycję z jazzem, funkiem, reggae i hip-hopem, tworząc pełne energii, rytmiczne opowieści.

 

  • Kanazoé Orkestra (Burkina Faso) – zespół pełen energii, napędzany brzmieniem balafonu. Łączy tradycję griotów Mandinka z nowoczesnymi wpływami miejskimi i elektroniką, tworząc taneczną, transową muzykę.

 

  • YEKO (Mali / France) – projekt łączący tradycje Afryki Zachodniej z funkiem i nowoczesnym groove’em. Surowe brzmienia gitar i ekspresyjny wokal tworzą współczesny dialog między tradycją a nowoczesnością.

 

  • Rasm Almashan (Yemen / Poland) – artystka łącząca kultury i brzmienia w hipnotyzującą, emocjonalną całość. Jej muzyka splata wpływy Arabii, Afryki i Europy w intymną i autentyczną opowieść.
  • Moribaya (Poland) – międzynarodowy kolektyw tworzący koncerty pełne rytmu i energii, które szybko zamieniają się we wspólne, taneczne święto z publicznością.

 

    • Nandakike (Polska) – zespół etniczny tworzący żywą, pulsującą muzykę angażującą ciało i emocje. Ich koncerty to przestrzeń wspólnego tańca, ruchu i bycia tu i teraz.
  • P-Pentatonique feat. Queen Rima (Gwinea) – spotkanie tradycji Afryki Zachodniej z nowoczesnymi brzmieniami, połączenie rytmów Wassoulou, desert bluesa i rocka. Z zespołem wystąpi Queen Rima, laureatka nagrody RFI Discovery Award i pionierka dancehall’u w Gwinei.

PIĄTEK • 07.08.2026

17:00 – Nandakike

18:00 – Yeko

19:00 – P-Pentatonique feat. Queen Rima

20:30 – Kasiva Mutua

22:00 – Fatoumata Diawara

 

SOBOTA • 08.08.2026

17:00 – Moribaya

18:00 – Rasm Almashan

19:45 – Kanazoé Orkestra

20:30 – Tamikrest

22:00 – Elida Almeida

 

 

STREFY DODATKOWE

𝐒𝐓𝐑𝐄𝐅𝐀 𝐀𝐅𝐑𝐎𝐁𝐄𝐀𝐓𝐒

Najlepsi DJ-e zaserwują wam najnowsze brzmienia afrobeats. Przed nami całonocne afterparty z DJ’ami serwującymi wszystko co najlepsze we współczesnej afrykańskiej muzyce tanecznej!
Wystąpią: Alain NCA, DJ Chris, DJ Dahouda, DJ Ralphizzo

 

𝐒𝐏𝐎𝐓𝐊𝐀𝐍𝐈𝐀 𝐏𝐎𝐃𝐑𝐎𝐙𝐍𝐈𝐂𝐙𝐄

Zapraszamy do strefy Podróżniczej podczas African Beats Festival. Wystąpią podróżnicy, które opowiedzą o swoich podróżach po Czarnym Lądzie. Pokażą zdjęcia, filmy, fragmenty nagrań dźwiękowych. Przygotuj się na niesamowite historie, pełne zwrotów akcji oraz pięknych zdjęć.

𝐊𝐈𝐍𝐎 𝐅𝐄𝐒𝐓𝐈𝐖𝐀𝐋𝐎𝐖𝐄 𝐀𝐅𝐑𝐘𝐊𝐀𝐌𝐄𝐑𝐘

Zapraszamy na afrykańskie kino festiwalowe, gdzie na wielkim ekranie będziecie mogli podziwiać najwybitniejsze produkcje filmowe z tego kontynentu. Odkryjcie bogactwo afrykańskiej kinematografii i doświadczcie niezapomnianych historii, które przeniosą was w egzotyczne światy pełne emocji i inspiracji. Nie przegapcie okazji, by zanurzyć się w kulturze i sztuce filmowej Afryki podczas tego wyjątkowego festiwalu.

𝐖𝐀𝐑𝐒𝐙𝐓𝐀𝐓𝐘 𝐁𝐄𝐁𝐍𝐈𝐀𝐑𝐒𝐊𝐈𝐄

Zapraszamy na warsztaty gry na bębnach djembe na dwóch poziomach, początkującym i średniozaawansowanym. W trakcie zajęć przyswoisz techniki gry na afrykańskich bębnach djembe. Skupimy się na wypracowaniu techniki gry, nauce tradycyjnych rytmów afrykańskich oraz budowaniu aranżacji. Zadbamy też o elementy solowych improwizacji, a całość urozmaicimy dobrą zabawą.

PROWADZĄCY:

Amara Toure (Gwinea) – syn mistrza djembe Seny’ego Touré, gwinejski djembefola uznany w środowisku muzyków tradycyjnych Afryki i Europie.

Sekou Camara (Gwinea) – mistrz djembe, ceniony za wyjątkowe opanowanie tradycyjnych rytmów Mandingów. Podczas festiwalu poprowadzi warsztaty gry na djembe, skupione na rytmach gwinejskich, polirytmii i nowoczesnych inspiracjach afrobeatem.

 

𝐖𝐀𝐑𝐒𝐙𝐓𝐀𝐓𝐘 𝐙 𝐓𝐀𝐍𝐂𝐀 𝐀𝐅𝐑𝐘𝐊𝐀𝐍𝐒𝐊𝐈𝐄𝐆𝐎

Serdecznie zapraszamy na warsztat tradycyjnego tańca zachodnio-afrykańskiego z akompaniamentem bębnów na żywo! Doświadczysz energetycznego tańca pełnego ekspresji i radości. Warsztat jest otwarty dla wszystkich, bez względu na poziom zaawansowania. Taniec afrykański to wspólna celebracja życia i wymiana energii, która łączy społeczność. Wiele kroków inspirowanych jest codziennymi czynnościami i podkreśla cechy tańczących, takie jak siła, zwinność, szybkość czy elegancja. Taniec ten staje się coraz bardziej popularny na całym świecie, ucząc folkloru i rytmów afrykańskich. Zabierz wygodne ubrania i wodę. Tańczymy na boso.

 

PROWADZĄCY:

Mohamed Dabo (Gwinea) – tancerz, choreograf i pedagog pochodzący z Gwinei, od 2007 roku mieszkający i pracujący we Francji. Podczas African Beats poprowadzi warsztaty tańca tradycyjnego z Afryki Zachodniej.

Sylla Loulou (Gwinea) – tancerka i instruktorka, specjalizująca się w tradycyjnych tańcach afrykańskich oraz stylach Afro, Amapiano, Dancehall i Coupé-Décalé. Poprowadzi warsztaty z Afro & Modern African Dance, Doumdouba i Faré Gnagui.

𝐀𝐅𝐑𝐈𝐂𝐀𝐍 𝐄𝐂𝐒𝐓𝐀𝐓𝐈𝐂 𝐃𝐀𝐍𝐂𝐄

Ecstatic Dance jest praktyką ruchowo – taneczną, w której oddajemy się radosnemu, autentycznemu, spontanicznemu ruchowi. Zapraszasz swoje ciało do poruszania się, odprężenia, rozciągania, zabawy, improwizacji czy swobodnej ekspresji. Budując przez to szczególna relację ze swoim ciałem. Uwalniając swoją dzikość. Praktyka ta wspiera swobodne wyrażanie siebie i swoich emocji.

PROWADZĄCY:
Sławomir Gęściak – tancerz, przewodnik, nauczyciel pracy z ciałem, coach, trener NLP.

🎤 𝐖𝐀𝐑𝐒𝐙𝐓𝐀𝐓𝐘 𝐏𝐈𝐄Ś𝐍𝐈 𝐀𝐅𝐑𝐘𝐊𝐀Ń𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 🎤

Warsztaty pieśni afrykańskich to okazja do poznania tradycji wokalnych Afryki Zachodniej poprzez naukę pieśni w językach Mandinka i Bambara. Uczestnicy będą pracować nad głosem, rytmem i frazowaniem, poznając jednocześnie znaczenie wykonywanych utworów oraz kulturowy kontekst ich powstania, przy akompaniamencie tradycyjnych instrumentów, takich jak kora.

 

PROWADZĄCY:

Madou Konté (Senegal) – muzyk i griot z Ziguinchoru, wokalista oraz wirtuoz gry na korze. Wykonuje tradycyjny repertuar Mandinka, tworzy własne kompozycje, prowadzi lekcje gry na korze i współtworzy zespół Symfonia Kory, wykonujący muzykę na dziesięciu korach jednocześnie.

Sadjo Sidibé (Gwinea) – wokalistka wywodząca się z tradycji Wassoulou Peul, łącząca afrykańskie korzenie z nowoczesnymi brzmieniami. Była tancerką i perkusistką, współpracowała z Ramatą Diakité, a dziś wyróżnia się energetycznymi występami i silnym, ekspresyjnym głosem.

𝐑𝐘𝐍𝐄𝐊 𝐀𝐅𝐑𝐘𝐊𝐀𝐍𝐒𝐊𝐈

Wystawcy z rękodziełem afrykańskim. Afrykańska strefa gastronomiczna, napoje, dobra wszelakie. Kosmetyki, ubrania, biżuteria. Wyjątkowy i niepowtarzalny asortyment zapewni 25 starannie wyselekcjonownaych wystawców, których pełną listę ogłosimy niebawem. Afrykański Market będzie wielką atrakcją naszego Festivalu.

Zgłoszenia wystawców przyjmujemy na  market@africanbeats.pl

𝐌𝐄𝐃𝐘𝐓𝐀𝐂𝐉𝐀 & 𝐉𝐎𝐆𝐀

Zajęcia z Jogi i Medytacji w sobotni i niedzielny poranek to przestrzeń na spotkanie się w ruchu, który prowadzi oddech. Joga to masaż miłości, który dajesz sam sobie, w efekcie której Twoje ciało jest rozluźnione i błogie, a Twój umysł rześki i spokojny. W praktyce jogi znajdziecie przestrzeń zarówno na podążanie za intuicją, lekkość i delikatność, a także siłę, uziemienie i zdecydowanie. Praktyka jogi będzie zakończona sesją medytacji.

Jolanta Suszko-Adamczewska – certyfikowana instruktorka hatha jogi od 2021 roku, fotografka i podróżniczka. Jogę praktykuje od 1998 roku. Praktykę jogi pogłębiała u nauczycieli z Polski i z zagranicy. Od 2006 roku praktykuje regularnie medytację Vipassana.

Simoh (Maroko) – instruktor jogi z doświadczeniem, specjalizujący się w praktykach Vinyasy i Hathy. Swoją wiedzę rozwijał podczas kursów w Hiszpanii i Indiach, a dziś pomaga swoim uczniom redukować stres, poprawiać kondycję ciała oraz budować głębszą świadomość siebie poprzez jogę.

𝐒𝐓𝐑𝐄𝐅𝐀 𝐎𝐆𝐍𝐈𝐀

To strefa, która przez cały czas trwania festiwalu otulać nas będzie relaksująco-terapeutyczną aurą, przy której można nie tylko solidnie odpocząć, ale też wejść głęboko w siebie. 

𝐒𝐓𝐑𝐄𝐅𝐀 𝐃𝐋𝐀 𝐃𝐙𝐈𝐄𝐂𝐈

Na African Beats Festival zapraszamy całymi rodzinami. Przygotujemy specjalną strefę dla dzieci, w której instruktorzy przeprowadzą animacje, gry i zabawy ruchowe. W programie m.in. warsztaty bębniarskie dla najmłodszych oraz warsztaty bajkowo – teatralne.

𝐒𝐓𝐑𝐄𝐅𝐀 𝐒𝐏𝐎𝐑𝐓𝐎𝐖𝐀

Dla naszych festiwalowiczów przygotowaliśmy strefę sportową, na której będziemy mogli grać w piłkę nożną, siatkówkę oraz ping-ponga. Planujemy również zorganizować mini turniej piłkarski, który odbędzie się w sobotni poranek i potrwa, aż do popołudnia.

𝐏𝐎𝐋𝐄 𝐍𝐀𝐌𝐈𝐎𝐓𝐎𝐖𝐄

Specjalna strefa przeznaczona na rozbicie namiotów oraz wjazd kamperów. Zapewniamy piękną, malowniczą okolicę, dostęp do strefy gastronomicznej oraz wszystkich festiwalowych atrakcji, w pełni wyposażoną w strefę sanitarną, prysznice oraz ochronę. Na pole namiotowe można wjeżdżać samochodami i kamperami. Miejsce dla jednego namiotu lub kampera na polu to dodatkowy koszt 60 PLN.

WIĘCEJ INFORMACJI https://www.africanbeats.pl 

PARTNERZY AFRICAN BEATS FESTIVAL

  • Lokaah
  • Agencja Perspektywy
  • Radio Nowy Świat
  • Radio Dla Ciebie
  • Afrykamera
  • Torre
  • Tygodnik Przegląd
  • Stowarzyszenie Nigdy Więcej


𝐁𝐈𝐋𝐄𝐓𝐘

𝐋𝐈𝐍𝐊 𝐃𝐎 𝐁𝐈𝐋𝐄𝐓𝐎𝐖: https://africanbeats.pl/bilety/

https://africanbeats.pl

FB   https://www.facebook.com/africanbeatsmusic

IG https://www.instagram.com/africanbeatsfestival 

 

Kraj

Praca bez kołaczy

Polacy należą do najbardziej zapracowanych w Europie

W Polsce w głównej pracy spędza się średnio ok. 38 godzin tygodniowo. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego daje to piąte miejsce w Europie pod względem długości czasu pracy. Eurostat zaś plasuje nasz kraj w pierwszej trójce najbardziej zarobionych. Tak czy inaczej, to jeden z najwyższych wyników w UE, przy czym osoby prowadzące działalność gospodarczą pracują jeszcze więcej niż etatowcy. Dłuższy tygodniowy czas pracy odnotowuje się jedynie na Litwie i w Bułgarii (po 38,6 godziny), w Rumunii (38,4 godziny) oraz na Łotwie (38,3 godziny). Średnia unijna wynosi ok. 35 godzin tygodniowo. Na drugim biegunie znajdują się natomiast Holendrzy, którzy pracują najkrócej w Europie.

Na swoim (nie)lepiej?

Jak wskazują analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, samozatrudnienie rzadko oznacza wolność od nadmiaru pracy. W 2025 r. osoby prowadzące działalność gospodarczą pracowały średnio 41,4 godziny tygodniowo, wyraźnie powyżej unijnej średniej wynoszącej 38,4 godziny. Na tle Europy widać zresztą wyraźne różnice: podczas gdy w Niemczech, Estonii, na Cyprze czy w Luksemburgu samozatrudnieni pracują znacznie krócej, w Grecji ich tydzień pracy wynosi już ponad 44 godziny.

Jeszcze więcej czasu poświęcają na pracę przedsiębiorcy zatrudniający pracowników. W tej grupie Polska niemal wpisuje się w unijną normę – 43,7 godziny tygodniowo wobec średniej 44,7 – ale w wielu krajach tempo jest jeszcze bardziej wyśrubowane. Prym wiodą przedsiębiorcy z Francji, Belgii czy Grecji, gdzie tygodniowy czas pracy zbliża się do 50 godzin. Z drugiej strony są takie kraje jak Łotwa czy Estonia, gdzie w tej kategorii pracuje się zauważalnie krócej. To pokazuje, że intensywność pracy jest kwestią nie samego poziomu rozwoju, lecz także przyjętego modelu gospodarczego i kultury pracy.

Na tym tle Polska wyróżnia się jeszcze jednym wskaźnikiem: wyjątkowo niskim udziałem pracy etatowej w niepełnym wymiarze. Zaledwie 6,2% pracuje na część etatu, podczas gdy średnia unijna wynosi niemal trzy razy więcej – 17,7%. W takich krajach jak Holandia, Austria czy Niemcy elastyczne formy zatrudnienia są standardem, a nie wyjątkiem. U nas pozostają marginesem, co tylko utrwala model pracy oparty na długich godzinach, a nie na efektywności.

Więcej nie znaczy lepiej

Dłuższy czas pracy wcale nie oznacza lepszych efektów, co wynika wprost z europejskich danych. To w Luksemburgu, Belgii, Danii, Holandii czy Francji – a więc tam, gdzie pracuje się relatywnie krótko – odnotowuje się najwyższą produktywność. Jak zauważają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego,

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Rewolucja ambicji

Jak zmienia się Polska?

(…) O ile wybory parlamentarne i prezydenckie w 2015 r. naprawdę wpisały się w spór o zakończenie transformacji i wejście w nową epokę, o tyle używanie tej samej optyki do oceny wyborów w 2025 r. wymazuje oczywisty fakt: Polska już się z transformacją rozliczyła i poszła dalej. Jak odnotował autor książki „Transnaród” Jacek Sokołowski, w ciągu dwóch kadencji PiS „wypalił się zasadniczy podział, wokół którego organizowała się polska polityka, czyli na beneficjentów i malkontentów transformacji. Ci drudzy zostali dowartościowani, zarówno symbolicznie (tym można tłumaczyć np. inwazję disco polo w telewizji Kurskiego), jak i materialnie. A kiedy się wzbogacili i kiedy się zorientowali, że nie są wcale gorsi niż ci w miastach, zaczęli zbliżać się do nich także w kwestii wzorców kulturowych”. (…)

Kolejne wydarzenia po 2022 r. – pandemia, wojna, inflacja – pokazały z kolei bardzo realne zagrożenia dla nowo odkrytych rozkoszy konsumpcji i powiększających się dochodów. Marcin Duma twierdził dalej: „Jest w nas zaszyty lęk o rodzinę, o portfel, o miejsce pracy, o to, czy będziemy mogli sobie pozwolić na zagraniczne wakacje i polecieć tam samolotem. Jesteśmy w innym miejscu niż kiedyś, więc martwimy się o to, byśmy nie stanęli w miejscu. Skoro już dogoniliśmy świat, to ciśnijmy dalej (…). Niemniej najważniejsze jest to, że tak jak kiedyś Polską rządził podział na ludzi, którzy po 1989 r. zyskali na transformacji, i tych, którzy stracili – tak dzisiaj rysuje się nam podział na tych, którzy wyszli zwycięsko z tej walki pandemiczno-inflacyjnej oraz tych, którzy nie mają takiego poczucia. Podział na Polskę liberalną i Polskę solidarną już nie organizuje nam życia”.

Kwestią o rosnącym znaczeniu politycznym są aspiracje i możliwość ich realizowania. Zarówno na poziomie indywidualnym – chcemy dużo kupować, cieszyć się życiem i nie bać się o jutro – ale i w niemniejszym stopniu na poziomie państwowym. Dziś chcemy widzieć napawające nas dumą sukcesy i wysokie aspiracje polityków, których wybieramy. To by tłumaczyło, dlaczego Karol Nawrocki jako człowiek wielkiego społecznego awansu reprezentuje sobą bardzo pociągający archetyp i budzi sympatię milionów Polaków. Ale to niejedyna rzecz, jaka różni wybory z 2023 i 2025 r. od tych z, dajmy na to, 2005 i 2015. Starcie ofiar i wygranych transformacji ustąpiło innym podziałom.

Jeśli był jakiś jeden motyw przewodni, który dałoby się wyczytać z ostatniej kampanii prezydenckiej, to byłby nim (oprócz aspiracji) temat ochrony majątku czy dobrobytu. Doskonale wpisywał się on w nakreślony przez Marcina Dumę emocjonalny podział. Mamy tych, którzy czują się spokojni albo uważają,

Fragment książki Jakuba Dymka Rewolucja ambicji. Jak zmienia się Polska, Wydawnictwo Port, Warszawa 2026

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Nie ma tabletki na samotność

Seniorów zostawia się na pastwę śmierci za życia, a nastolatki cierpią na stany lękowe

– Zostawcie mnie na jeszcze jedną noc. Boję się, że umrę i nikt o tym nie będzie wiedział – prosi starsza kobieta w jednym z warszawskich szpitali. Z córką nie ma relacji. Nawet do głowy jej nie przychodzi, żeby „dziecko” ściągać z innego miasta.

Do tego samego szpitala dzwoni córka pacjentki i prosi, żeby mamę na jeszcze jeden dzień zostawić na hospitalizacji. Szpital wyraża zgodę. Po czasie okazuje się, że córka następnego dnia wylatuje na zagraniczne wczasy. Dobrze wie, że nikt matki nie wypisze w próżnię, jeśli ona jej nie odbierze.

Niezauważani

Praga-Południe. Mocno starsza pani, taka z rodzaju: świadoma i wykształcona. Bezdzietna. Po śmierci męża została zupełnie sama.

– Rozmawiałam z nią wielokrotnie, bo regularnie dzwoniła na nasz numer kontaktowy – opowiada Magdalena Rutkiewicz, prezeska fundacji Projekt Starsi, przeciwdziałającej przemocy wobec seniorów. – Kiedyś powiedziała, że najbardziej się boi wcale nie śmierci, boli tylko, że człowiek znika jeszcze za życia i nikt tego nie zauważa. Chodziła do lekarza, listonosz przynosił jej od czasu do czasu listy. To były jej jedyne kontakty. Myślę, że tak samotnych starszych osób jest bardzo dużo. Według badań ok. 30% cierpi na depresję – w geriatrii mówi się, że najpoważniejszą przyczyną depresji jest to, że ludzie są niezauważani. Jeżeli umiera ich partner lub jedyna bliska osoba z rodziny, zostają kompletnie sami i świat się nimi nie interesuje. Wszyscy jesteśmy zabiegani, każdy ma swoje sprawy.

Najbardziej drastycznym przykładem zniknięcia w zapomnieniu jest starsza pani z Legionowa, której ciało znaleziono w domu pięć lat po śmierci. Coraz więcej ludzi starszych mieszka samotnie i umiera samotnie. Powstały firmy specjalizujące się w sprzątaniu takich mieszkań…

Kodokushi – tak nazywa się problem samotnej śmierci w słynącej z długowieczności mieszkańców Japonii. Tam z roku na rok coraz więcej starszych osób umiera w samotności, bywa, że ich ciała są znajdowane po wielu miesiącach. W tejże Japonii seniorzy wielokrotnie popełniają drobne kradzieże,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Stanisław Filipowicz

Róża Luksemburg i Kalwin

Przerzucam wydane niedawno „Notatniki” Alberta Camusa. Coraz mniej mam cierpliwości do zawiłych wywodów. Prawdziwy talent jest lakoniczny. Zresztą, ile warta jest dzisiejsza „literatura”? W czasach, gdy – dzięki funkcji „kopiuj wklej” i wsparciu AI – już właściwie każdy może zostać autorem „książki”? Tych książek, dodam na marginesie, jest coraz więcej, ale nikt ich nie czyta, bo wszyscy są zajęci pisaniem.

U Camusa w notatkach z 1948 r. odnajdziemy cytat pochodzący z rozprawy „O rewolucji” Róży Luksemburg. Czytamy: „Panowanie szerokich mas ludowych jest całkiem nie do pomyślenia bez wolnej, nieskrępowanej prasy, bez swobodnego życia stowarzyszeń i zgromadzeń”.

Jaką siłę mają nasze marzenia o wolności? Bywa różnie. Niestety, na ich drodze bardzo często staje kult prawdy – gdy dochodzi do głosu, wolność zaczyna przeszkadzać. Tak było w czasach wielkich rewolucji, tak jest dzisiaj, w dobie wojen kulturowych, kiedy liberalną zasadę wolności i wzajemnego uznania obezwładnia pomieszana z nienawiścią pogarda.

W jaki sposób prawda staje się narzędziem przemocy? Dlaczego wolne słowo tak często musi się cofać? Niestety, fanatyzm bez trudu usuwa ze swojej drogi sceptycyzm. Wahanie nie może stać się źródłem siły – sceptycy nigdy nie sięgają po miecz. Przewagi wolności słowa mają kruche podstawy: głód prawdy jest zawsze silniejszy niż szlachetne powątpiewanie. Czy nasza przyszłość należy do fanatyków i demagogów?

No dobrze, skręciłem w złą stronę, nasunęły się złe skojarzenia. Wracam więc na właściwe tory. Pomówmy o rozumie i tolerancji, pomówmy o tradycji Zachodu. Kalwin, Genewa, rok 1553, czas reformacji, na szali postawiono prawdy otwierające drogę do zbawienia. Kalwin głosi swoje nauki z najgłębszym przekonaniem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Z Częstochowy do Kossakówki w Krakowie

13 kwietnia br. w Częstochowie miało miejsce niezwykłe wydarzenie – przekazanie przez Mieczysława Wyględowskiego na rzecz przyszłego Muzeum Rodziny Kossaków w Krakowie wiedeńskiego zegara z połowy XIX w.

Lekarz, chirurg, senator RP, autor 23 książek i kolekcjoner śladów istnienia zakupił ten obiekt od Glorii Kossak, córki Jerzego Kossaka, w połowie lat 80. XX w. „Niezwykłą ciekawostką z tamtych lat w Polsce był handel adresami – wspomina Wyględowski. – Rozwinęła się sieć pośredników, którzy nie handlowali starociami ani ich nie posiadali. Za odpowiednią opłatą służyli adresami, pod którymi można było nabyć atrakcyjny kolekcjonerski »towar«. Za taki adres zapłaciłem i… nabyłem piękny kominkowy zegar”.

Neogotycki dom Kossaków zaprojektowany został w 1851 r. i przejęty przez Juliusza Kossaka w 1869 r. W Willi Wygoda,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Wilanowskie techno nocą

Imprezy Circoloco odbywały się już na Ibizie i w Amsterdamie. W maju pierwszą – i chyba ostatnią – warszawską zorganizowano w Wilanowie

Czegoś takiego w czasach Jana III Sobieskiego i królowej Marysieńki z pewnością nie było. Motłoch nie miał wstępu na dziedziniec pałacu monarchy. 17 czerwca 2026 r. minie dokładnie 330 lat od śmierci zwycięzcy bitwy pod Wiedniem, tymczasem nasz władca elekcyjny chyba się w grobie przewraca, słysząc, jakie to brewerie wyczyniają Polacy w związku z imprezą Circoloco Warsaw, która odbyła się 9 maja w jego rezydencji. I chodzi nawet nie o koncert, lecz o jego reperkusje w przestrzeni publicznej.

Co takiego się wydarzyło? Przez całą noc telefonowano na policję, że huczna impreza nie pozwala spać mieszkańcom. W owych telefonach słychać było też obawę o to, jak z hałasem radzą sobie ptaki (mamy okres lęgowy), wiewiórki, bobry, nietoperze, a nawet ryby z pobliskich zbiorników wodnych, i w ogóle cała przyroda ożywiona Wilanowskiego Parku Kulturowego oraz Rezerwatu Przyrody Morysin. Niektórzy wskazywali także opłakane skutki elektronicznego łomotu dla zabytkowych murów obiektu pałacowego.

Podczas imprezy na dziedzińcu pałacowym bawiło się ok. 7 tys. osób. A jak komentowano? Zacznijmy od dr. Marcina Zglińskiego z Instytutu Sztuki PAN, redaktora naczelnego Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce. Dr Zgliński jest najaktywniejszym recenzentem muzycznym w naszym kraju, bo prawie codziennie uczestniczy w jakimś koncercie i zaraz opisuje go w mediach społecznościowych. Zgliński próbuje się rozprawić z zapewnieniami organizatorów koncertu, że nasz Wilanów to polski Wersal albo Pałac Schönbrunn w Wiedniu. Tam również wiosną odbywają się koncerty muzyki elektronicznej. Wprawdzie organizatorzy imprezę reklamowali: „Pałac w Wilanowie. 12 godzin muzyki. 7 artystów. Jedna noc, o której będzie mówić cała Europa”, ale zdaniem komentatora „Europa ma to oczywiście w tym miejscu, którym zasiadła na grzbiecie Byka-Zeusa, za to awantura rozpętała się nad Wisłą. Zamiast więc ogromnego prestiżu i pokłonów Europy mamy sytuację porównywalną do tej, gdy na eleganckim raucie ktoś bardzo głośno i wonnie zepsuł powietrze i nagle wszyscy próbują udawać, że nic się nie stało”.

Co robić z hałasem?

Czy porównywanie z Paryżem i Wiedniem mogłoby obronić wilanowską imprezę? Marcin Zgliński podaje szczegółowe przepisy „antyhałasowe”, którymi posługują się Francuzi. „Wyjątkowe wydarzenie muzyki elektronicznej jest objęte ścisłym monitoringiem akustycznym w celu ochrony mieszkańców, z uwzględnieniem drastycznych środków regulacyjnych, w tym limitu 102 dB i obowiązkowych stref ciszy. [Wydarzenia takie] (…) są starannie monitorowane, szczególnie pod kątem poziomu generowanego dźwięku. Obowiązują przepisy mające na celu ograniczenie hałasu podczas imprez z wykorzystaniem wzmacniaczy dźwięku,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Teatr Wielki jeszcze większy, nowocześniejszy i dostępniejszy

Boris Kudlička oficjalnie zaprezentował nowy sezon narodowej sceny operowej. Choć formalnie kieruje największą kubaturą teatralną w Europie od 1 września 2025 r., do tej pory spektakle Teatru Wielkiego-Opery Narodowej w Warszawie były realizacją planów jego poprzednika, Waldemara Dąbrowskiego. Dopiero teraz dyrektor Kudlička mógł ogłosić, jak będzie wyglądał kolejny sezon, oddający jego własną koncepcję. Tę zaś stworzył z mającymi pewną autonomię artystyczną zastępcami: nowym dyrektorem muzycznym Yoelem Gamzou oraz dyrektorem artystycznym Polskiego Baletu Narodowego Krzysztofem Pastorem.

Hasłem sezonu są Nowe Przestrzenie Sztuki. Osoba Yoela Gamzou, amerykańsko-izraelskiego dyrygenta i kompozytora, pasuje do tej koncepcji, ponieważ artysta wykracza w pracy poza granice tradycyjnego wykonawstwa muzyki. Mimo młodego wieku zyskał znaczne uznanie międzynarodowe, a jego nienasycona ciekawość nowej twórczości muzycznej i bezwarunkowe zaangażowanie w dialog z nowymi odbiorcami pozwalają mieć nadzieję na wprowadzenie niebanalnych trendów do naszej opery.

Znany jest także zastępca dyrektora artystycznego Piotr Jaworski, młody polski dyrygent, również z zagranicznym dorobkiem. Warto dodać, że dotychczasowy dyrektor muzyczny TW-ON Patrick Fournillier też będzie uwzględniony w niektórych pozycjach nowego repertuaru.

Jednym z zarzutów dotyczących funkcjonowania tej ogromnej instytucji artystycznej, mającej ponad 1 tys. pracowników, było odejście od teatru typu repertuarowego, ze stałym zespołem śpiewaków, utrzymującego na afiszu po kilka oper granych na zmianę, a jednocześnie pracującego nad kolejnymi premierami, na rzecz formuły teatru impresaryjnego. Spektakle tworzone są

we współpracy z zapraszanymi do nich zewnętrznymi artystami, a po kilku wystawieniach schodzą z afisza i potencjalni widzowie muszą się obejść smakiem.

Nowy sezon TW-ON rysuje się jednak bogato i różnorodnie, zapowiadając sporo zmian ilościowych i jakościowych. Gdy spojrzymy na kalendarz imprez odbywających się w tym okazałym gmachu, stwierdzimy, że nie ma tutaj przestojów. Choć sezon zaczyna się dopiero 12 września, do końca

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Romanowski Felietony

Wybudować grób

„Wybudować grób. To się tylko tak mówi”. „Było, jak mówię. Zawadził o laskę”. „Przyszedł pan fasoli kupić? Do mnie?”. Z różnych powieści Wiesława Myśliwskiego przypominam sobie te pierwsze zdania. „Gdy mam pierwsze zdanie – mówił – mam książkę, choć jeszcze niczego o niej nie wiem”. Dowiadywał się w trakcie pisania. „Z przywłaszczenia sobie chłopskiego losu wzięła się moja twórczość”, powiedział po napisaniu „Kamienia na kamieniu”.

Wieś Myśliwskiego to nie tylko przenikliwie przedstawiona rzeczywistość – to także wielka metafora. Chłopski los. W dramacie „Drzewo” stary Duda siedzi „wysoko na konarze, przywarty do pnia”: nie pozwala ściąć domowego drzewa, nie chce na wsi nowych porządków. Tymczasem wieś Myśliwskiego tkwi w codziennym bytowaniu, w odwiecznym rytmie czynności gospodarskich – takich właśnie jak łuskanie fasoli. Ale też żyje w cieniu „końca wsi”, „kresu kultury chłopskiej”. Czy również kresu dotychczasowych form życia?

Ten świat, osadzony w konkretnym czasie i miejscu, a przy tym pełen reminiscencji, zapewnia trwałość także naszemu światu. Zatrzymuje go jak na starej fotografii. Proza, pozornie prosta, utrzymana w nurcie mowy potocznej, więc stroniąca od ornamentyki, jest jednak gęsta od znaczeń, a w odbiorze okazuje się niełatwa,

a.romanowski@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Szahaj Felietony

Malinowski, Fleck i inni

Gdy byłem visiting fellow w Cambridge, wybrałem się do Department of Social Anthropology, aby wziąć udział w seminarium naukowym. Od czasu bowiem, gdy miałem przyjemność słuchać na studiach wspaniałych wykładów z historii antropologii kulturowej prof. Marka Ziółkowskiego (późniejszego senatora i ambasadora), moja miłość do tej dyscypliny naukowej była niezachwiana. Szefem departamentu (katedry) był wtedy Ernest Gellner, światowej klasy żydowsko-czesko-brytyjski antropolog kultury. Zapytał, skąd jestem… i przeszedł na polski. Choć było to zaledwie kilka słów przywitania i zgody na wzięcie udziału w seminariach katedry, i tak zrobiło na mnie wrażenie. Równe temu, jakie odniosłem, gdy wiele lat później wybitny filozof i estetyk amerykański Joseph Margolis (a było to w Houston podczas zjazdu jednego z oddziałów amerykańskiego towarzystwa filozoficznego) nagle przerwał prowadzoną po angielsku konwersację i powiedział do mnie po polsku: „Wiesz, moja mamusia nigdy nie chciała ze mną rozmawiać w jidysz, zawsze po polsku”. Wracając do Gellnera, bywał później w Polsce i wiem, że był zaprzyjaźniony z polskimi antropologami kulturowymi. Jak się okazało, w jego katedrze byli także inni znający język polski. Skąd się tam wzięli? Przebywali na stażach w Polsce.

Dlaczego tutaj? Odpowiedź musi nas skierować w stronę jednego z najwybitniejszych polskich naukowców wszech czasów, a mianowicie Bronisława Malinowskiego. Zaryzykuję tezę, że obok Kopernika i Marii Curie-Skłodowskiej jest on najbardziej znanym na świecie polskim badaczem. Założycielem instytucjonalnym antropologii kulturowej jako nauki uniwersyteckiej,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.