Tag "kultura"

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Bez wyjścia

Zacząłem pisać swój „Alfabet polifoniczny” z rozpaczy, gdyż po wydaniu opowiadań „Bilet do nieistnienia” nie miałem pomysłu na nową książkę, a to zawsze dramat pisarza. Artysta buduje poczucie własnej wartości na swojej twórczości. A tu nagle nic. Na szczęście w tej biedzie litery alfabetu poprowadziły mnie po zakamarkach ułomnej pamięci, a przecież znałem tylu znanych ludzi, szedłem literami jak po schodach, wędrowałem nie tylko z osobami, ale też z pojęciami i zdarzeniami. Jest nawet hasło „Pamięć”, gdzie zwierzam się, że jej nie mam. Ten brak bardzo utrudnił mi życie. Ale przezornie pisałem od dziecka dziennik, dziesięć lat temu zastąpiłem go blogiem. Mam także liczne listy, czasami od wielkich. Mój alfabet jest polifoniczny (świetny pomysł na tytuł Wieśka Uchańskiego, wydawcy), bo gram na różnych instrumentach, cytuję swój dziennik, wlepiam fragmenty listów, jest sporo autobiograficznych wierszy. Niektóre hasła są niewielkie, inne długie, te długie zwykle dotyczą wielkich, jak choćby Giedroycia, Herberta, Miłosza, Mrożka, Szymborskiej. Piszę o tych, których znałem i podglądałem. Jako pisarz i felietonista dający od kilkudziesięciu lat świadectwo swoim czasom nauczyłem się sztuki podglądania. I nawet się nie wstydzę, że jestem tu recydywistą. 

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Niemiecki papież literatury Marcel Reich-Ranicki z bliska i bez ornatu

Literatura w świetle reflektorów „Nobel nie jest dla najlepszych”, stwierdził w roku 2002 z typową dla siebie pewnością w wywiadzie dla „Tygodnika Przegląd” najbardziej znany krytyk literatury niemieckiego obszaru językowego Marcel Reich Ranicki. O wadze jego

Felietony Tomasz Jastrun

Lud polakopodobny

Na targach książki przed Pałacem Kultury podpisuję na stoisku Iskier nowość – „Alfabet polifoniczny”, potem na stoisku Czytelnika „Bilet do nieistnienia”. Sporo ludzi, nawet ustawiały się do mojego stolika kolejki, to przyjemne, chociaż zawsze mi głupio, że ktoś czeka do mnie w kolejce. Okropny los wielu pisarzy – siedzą przy stoliku, płynie tłum, a nikt się nie przysiada. Co kilka stoisk widać takich nieszczęśników z zasępionymi obliczami, odtrąconych. Znam ten ból. Wcześniej przyszedł Tomek Kozłowski, mój przyjaciel, skoczek spadochronowy. Wrócił ze Stanów, gdzie szykuje się do skoku z wysokości 45 km, w skafandrze kosmicznym. Do października będzie w Polsce. Mówi: „Podoba mi się, jak o mnie piszesz w »Alfabecie«, ale z jednym się nie zgadzam”. Zaniepokoiłem się. Mówi: „Jednak skoczysz ze mną w tandemie”. Namawia mnie na skok od jakiegoś czasu, to z jednej strony kusząca propozycja, a z drugiej umieram ze strachu, bo mam lęk przestrzeni. I to napisałem w książce. A przecież na własne życzenie zafundowałem sobie kiedyś na depresję elektrowstrząsy. I pomogły. To może byłby taki wielki wstrząs dla mojego ułomnego organizmu. 

Sporo ciekawych moich czytelników. Pan w średnim wieku, przystojny, okazuje się, że jest sędzią. Szczupły, wysoki, młody jest inżynierem budowlanym. Mariusza znam tylko internetowo, mój serdeczny czytelnik przyjechał specjalnie z Tczewa. Nie do wiary. A nawet trochę mi wstyd, że narażam ludzi na takie podróże. Starszy pan ma ze sobą gruby, stary, pożółkły notes, a w nim rubryki zapełnione gęstym pismem. „Na Boga, co to?”, pytam. Mówi: „Mam w domu kilka tysięcy książek, to ich spis, bo nie chcę kupować takich, które już mam”. Była spora grupa czytelników „Przeglądu”, a też mojego „Kołonotanika” (blog), co mnie trochę peszy, bo piszę go byle jak, jak to w notatniku. Targi książki trwają kilka dni i są tłumy ludzi. Jeśli książka umiera, robi to bardzo powoli.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Z wozu czy do rydwanu?

Przeprosiny z polityką kulturalną Cała historia związków artystów z politykami sprowadza się tak naprawdę do dwóch typów relacji. Jedni politycy chcą się pozbyć artystów jako uciążliwego balastu, drudzy chcą ich podporządkować własnym interesom. Mówiąc dosadniej, jednym jest wygodniej, kiedy sztuka (i kultura) spadnie z wozu i będzie lżej, drudzy chcieliby wziąć artystów pod but i nimi komenderować. Oczywiście te skrajne metody mogą mieć wiele odcieni i się przenikać, ale w istocie niewiele się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

„Wirujący seks. Polskie love story”

Szanowni Państwo, Z radością informujemy o nadchodzącej premierze w Teatrze Rampa. „Wirujący seks. Polskie love story” to autorski spektakl muzyczny w reżyserii Tadeusza Kabicza, z oryginalną muzyką Grzegorza Rdzaka, inspirowany kultowym filmem „Dirty Dancing”. W tym sezonie

Felietony Wojciech Kuczok

Matka odchodzi

Och, jakim byłem mądrym i odważnym tanatologiem u progu dorosłości. Pasjonowanie się śmiercią za młodu jest cool – człowiek myśli o niej z astronomicznym dystansem, droczy się z nią, bo wie, że śmierć ma go gdzieś, zajęta mozołem żniw na oddziałach geriatrycznych. Jedni śmigali na deathmetalowe koncerty, przywdziawszy T-shirty z nadrukami komiksowego bestiarium, drudzy nosili się na czarno i randkowali na cmentarzach, jeszcze inni składali hołdy gromadzie poètes maudits i wojaczkowali ile wlezie, nadużywając alkoholu i cierpliwości rodziców.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Zwierzęta

Baśka miała fajny ogonek

Zwiększając lub zmniejszając przepływ krwi przez ogon, wiewiórka reguluje temperaturę. A zimą nakrywa się nim jak kołderką Rude owłosienie ma w społeczeństwie marną opinię. W bajkach lis jest szwarccharakterem, a Reymont w „Chłopach” rudym uczynił podstępnego, chciwego młynarza. Nawet wśród ludzi walczących z rasizmem spotkałem takich, którzy jednemu z kolegów zarzucali wredotę, bo rudy. Ba! Nawet o moich kotach usłyszałem, że wredne, bo rude! Wyjątkiem od reguły wydaje się wiewiórka. Nie taka ta Baśka, jak ją malują Powszechną sympatię

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Dziedzictwo Stanisława Hadyny

Jak ocalono Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” Wydawnictwo Naukowe „Śląsk” istnieje od 1992 r. Jego współzałożycielami są takie instytucje jak: Uniwersytet Śląski, Politechnika Śląska, Biblioteka Śląska, Akademia Ekonomiczna w Katowicach, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie. W gronie autorów znajdują się wybitni pracownicy naukowi i specjaliści różnych dziedzin wiedzy. „Śląsk” publikuje rocznie ok. 60 tytułów z zakresu nauk humanistycznych: historii literatury, pedagogiki, pracy socjalnej, socjologii, filmoznawstwa, językoznawstwa, historii, medycyny, nauk technicznych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

Cracow Art Week KRAKERS 2024

Cracow Art Week powraca, by w dniach 19-26 kwietnia 2024 roku ponownie zająć przestrzenie krakowskich galerii sztuki, pracowni, a także nietypowych przestrzeni publicznych i niepublicznych. XIII edycja KRAKERSa odbędzie się pod hasłem ,,Czuj, czuj, odczuwaj”.

Kultura

Człowiek niezastąpiony?

Kreatywność jako wiodąca cecha ludzkiego gatunku wcale nie jest taka pewna Korespondencja z Kopenhagi W kopenhaskim metrze w pierwszym wagoniku możesz usiąść na miejscu maszynisty – metro jeździ automatycznie, bez motorniczych i żadnej widocznej obsługi. Co najdziwniejsze, nikogo to nie dziwi. Nie dziwi wobec tego również fakt, że w Muzeum Sztuki Nowoczesnej Louisiana w Humlebaek pod Kopenhagą na wystawie „The Irreplaceable Human”, „Człowiek niezastąpiony”, postawiono pytanie o przyszłość ludzkiej kreacji w epoce sztucznej inteligencji. Wśród 60 przywołanych tam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.