Tag "protesty"

Powrót na stronę główną
Wywiady

Nasza piękna, bezsilna Europa

Wstrząs, który spowodowało wejście kilku milionów imigrantów, nie będzie zmianą lokalną. To się nie rozejdzie po kościach Stefan Chwin – (ur. w 1949 r.) pisarz, eseista, historyk literatury, profesor Uniwersytetu Gdańskiego. Członek Rady Języka Polskiego. Ma w dorobku takie tytuły jak „Hanemann” (1995), „Esther” (1999), „Dziennik dla dorosłych” (2008), „Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni” (2010), „Panna Ferbelin” (2011), „Miłosz. Interpretacje i świadectwa” (2012), „Zwodnicze piękno” (2016), „Srebrzysko. Powieść dla dorosłych” (2016).

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Na co komu napadać na Polskę???

Kiedy pisałem te słowa, pielęgniarki z Przemyśla zbliżały się do trzeciego tygodnia głodówki protestacyjnej; tak, tak – walczą o swoje płace. Równocześnie Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych alarmowała, że w Polsce już brakuje 100 tys. pielęgniarek, a w najbliższych latach liczba ta wzrośnie o kolejne 60 tys. W tych samych dniach na wyklęczaną i wyżebraną wizytę do Białego Domu udał się Andrzej Duda, prezydent Rzeczypospolitej. W cyklu „komediowe symulacje uprawiania polityki” postanowił się wykazać inicjatywą. Czyli zaoferował,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Lekcja arabskiego

Język arabski stracił status oficjalnego języka Państwa Izrael. Tysiące Izraelczyków protestują Kiedy na początku lipca premier Benjamin Netanjahu opublikował propozycję kolejnej ustawy zasadniczej Izraela, nie przypuszczał, że rozpęta burzę. Izraelczycy wyszli na ulicę, by protestować przeciwko polityce władz. Ustawa zasadnicza ma imitować konstytucję, która w zasadzie do tej pory nie została uchwalona. Oprócz kwestii flagi i hymnu narodowego, a także stwierdzeń, że Państwo Izrael, wraz z Jerozolimą, należy do narodu żydowskiego pod względem kulturowym i historycznym, pojawił się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Niczego nie obalili

Ta historia jeszcze zatoczy koło. I wypłucze mit Solidarności ze wszystkiego, co zmyślili ówcześni statyści i kolejni ambitni politycy. Nie będzie to łatwe. Bo choć powoli odchodzi tamto pokolenie władzy i tej opozycji, która aspiracje do władzy zbudowała na solidarnościowej przeszłości, to z przywilejów chcą korzystać jej dzieci. A nawet wnuki. Vide znany z zabiegów o kasę wnuczek Anny Walentynowicz. Życiorysy ojców i dziadków mają być dla nich tym atutem, który pozwoli dalej doić ukochaną ojczyznę. Im dalej od Sierpnia, tym więcej coraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Niczego nie obalili. Władzę dostali na tacy

Im prędzej zamkniemy rozdział pod tytułem „Solidarność”, tym lepiej. Bo dziś jest to już tylko wielka żenada Lech Wałęsa proponował to już parę lat temu, ale go zignorowano. Zamknąć rozdział pod tytułem „Solidarność”. Szkoda. Dziś historia Solidarności, jej przypominanie nie służy już niczemu uczciwemu, tylko prostej legitymizacji władzy. Że należy się ona, z mocy historii, albo ludziom z PO, albo z PiS, w zależności od tego, która z tych partii rządzi. Ta historia nie jest też jakąkolwiek nauczycielką życia – bo cała masa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Krycie pedofilii a rugowanie astronomii

Antyastronomiczne swawolenie Jarosława Gowina, który na tym etapie został rzucony na odcinek ministrowania nauką, wcześniej sprawiedliwością (strach się bać, co w przyszłości – zdrowie czy rolnictwo?), nie jest największym problemem demolki polskich uniwersytetów, która właśnie się odbywa. Decyzja ministerstwa, że astronomia nie będzie już traktowana jako samodzielna dyscyplina naukowa ma swój wymiar symboliczny (to jednak Kopernik był Polakiem i kobietą czy tylko Niemcem i kanonikiem?), ale też, jak piszą sami astronomowie, jest podjęta wedle dość kuriozalnych kryteriów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Ile wytrzyma policjant?

Policjanci na potęgę odchodzą ze służby, a resort twierdzi, że nic się nie dzieje 1 stycznia 2018 r. w polskiej policji było 4621 wakatów, w czerwcu wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński mówił już o 6283 nieobsadzonych etatach. Przewiduje się, że w przyszłym roku będzie brakować 8 tys. policjantów. A bardzo prawdopodobne, że jeszcze więcej. Służba, kiedyś traktowana jako atrakcyjna, teraz nie wytrzymuje konkurencji z dyskontami. Od czerwca trwa akcja protestacyjna policjantów z drogówki i patroli interwencyjnych, która ma wymusić podwyżki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pogardzana budżetówka

Kończy się cierpliwość bardzo nisko opłacanych pracowników Polskie państwo nie dba o swoich pracowników. Pensje w wielu urzędach centralnych i samorządowych stoją w miejscu, natomiast w mediach dominują stereotypy, zgodnie z którymi typowy pracownik tych instytucji leni się, pije kawę i pogardza klientami, a mimo to zarabia kokosy. Stąd rozpowszechniona krytyka pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, urzędów pracy, ośrodków pomocy społecznej czy urzędów skarbowych. Co kilka tygodni pojawiają się pomysły likwidacji urzędów pracy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Łódź to miasto kobiet

Od kilku lat zwracamy uwagę na potrzebę nazywania ulic i placów nazwiskami kobiet Ewa Kamińska-Bużałek – prezeska Fundacji Łódzki Szlak Kobiet Ile ulic, pasaży i skwerów w Śródmieściu Łodzi ma kobiece patronki? – Dosłownie kilka, ale do niedawna było ich jeszcze mniej. Przez wiele lat uliczkę miała jedynie działaczka oświatowa Stefania Sempołowska, następnie w powstającym tzw. Nowym Centrum Łodzi w ten sposób uhonorowano reżyserkę Barbarę Sass-Zdort. Jest też skwer adwokatki Joanny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Ten etap oporu się skończył

Nie da się grać na przegrane w ostatnich wyborach partie. Trzeba naprawdę zmienić Polskę Paweł Kasprzak – Obywatele RP Ten lokal, w którym rozmawiamy, wasza siedziba, jest inwigilowany? – Tak sądzę. Wielkich tajemnic tu nie mamy, ale czasami dyskutujemy nad planami kolejnej demonstracji, gdzie się pojawić, o której. I jak tam przychodzimy, już na nas czekają. Ale wjechał pan na teren Sejmu. – W bagażniku, tak. Najpierw trzeba było oczywiście zgubić obstawę. Zrobiłem to na rowerze Veturilo –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.