Tag "Tomasz Miłkowski"
Traumatyczny „Tramwaj”
Paryskie przedstawienie Krzysztofa Warlikowskiego niepokoi, nuży, a chwilami fascynuje. Jest rodzajem bomby podłożonej pod teatr Warlikowski z przedstawienia na przedstawienie coraz bardziej ulega modzie na technicyzację teatru. Aktorzy już nie mówią do siebie, nie wchodzą w rzeczywisty dialog, ale rozmawiają za pośrednictwem głośników. Zamiast sytuacji scenicznych, które ogniskują się na żywym aktorze, widz obserwuje skrawki, które podsuwa mu kamera, choćby niewielka kamerka przy laptopie, wyławiająca na ekranie fragment twarzy albo usta aktorki. To są w teatrze stosunkowo nowe
Ostatnie spotkanie
Wojciech Siemion wszem wobec głosił, że jest sługą poetów Wszem wobec głosił, że jest sługą poetów. Z własnego wyboru wziął na siebie misję krzewienia poezji, zachowania rodzimego dziedzictwa, wyczulania na piękno polskiego słowa. Było w tym coś z pasji pedagoga, na szczęście niezbyt natrętnego, bo jednak Siemiona zawsze ponosił teatr. Fruwał więc na skrzydłach metafory, uwodząc publiczność swoim charakterystycznym tembrem głosu i niezawodnym poetyckim słuchem. Wiersz po prostu zawsze w nim „siedział”, nie był czymś
Teatr jednoosobowy – nowe rozdanie?
Dorota Stalińska, Jan Peszek, Krystyna Janda, Bronisław Wrocławski – z monodramem zmagają się mistrzowie, ale na tę ryzykowną scenę przychodzą też nowi adepci Kilka miesięcy temu w warszawskim klubie Chłodna 25 ruszył Teatr Chłodnica, którego szef artystyczny Rafał Rutkowski sprawdził się wcześniej w stand-up comedy Michała Walczaka „Ojciec polski”. Pierwsza polska komedia na stojaka musiała stoczyć walkę z paskudną opinią, jaką temu gatunkowi wyrobił Canal+, który od lat, z godnym lepszej sprawy
Lekko i przyjemnie? Nie da się – rozmowa z Grażyną Barszczewską
Zawsze marzyłam, żeby zagrać bez charakteryzacji, samą nieubraną twarzą, bez żadnego makijażu, no i wykrakałam sobie – Mówi się, że jest pani aktorką odważną, a za najnowszy dowód niech posłuży monodram „Pani z Birmy” w Teatrze Polonia, w którym występuje pani bez charakteryzacji. – Zawsze marzyłam, żeby zagrać bez charakteryzacji, właśnie tak, samą nieubraną twarzą, bez żadnego makijażu, no i wykrakałam sobie! – Sauté? – Tak, sauté. Nie wstydzę się swojej nagiej twarzy. W tym monodramie gram rzeczywiście bez żadnego uczesania i nawet
Gajos na straży
„Dozorca” w Teatrze Narodowym to przedstawienie, które starczyłoby za uzasadnienie Nagrody Nobla przyznanej Pinterowi Zagracona scena przypomina ring, okalają ją nawet barierki z rurek, oklejone świecącymi kolorowo kablami. Od początku wiadomo, że toczyć się tu będzie walka na śmierć i życie. Pod podestem sceny walają się bezładnie rozrzucone zepsute maszyny do liczenia, mikroskopy, części zapasowe sprzętu domowego użytku, stosy rozmaitych wtyczek i czego tam jeszcze. Ku widzom wysunięto krzesła uformowane w rodzaj kolumn symbolizujących graciarnię.
Czy teatr solidny ma szansę?
Po otwarciu Sceny Kameralnej Teatru Polskiego Czy nasze migotliwe czasy, szalone tempo życia i triumf marketingu nad sensem, fajerwerki oryginalności, pozostawiają pole dla twórców, którzy pracują w cieniu modnych nazwisk i dobrze zorganizowanego poklasku? Sztuka nigdy nie była sprawiedliwa ani talenty równo rozdzielone. Ale dzisiaj sprawiedliwość jest po stronie tych, którzy potrafią wzniecić większy hałas. Kto nie przyłącza się do stada, jest skazany na samotność. Ambitnie i serio otworzyła swe podwoje Scena Kameralna Teatru Polskiego,
Jestem szczęściarą
Rozmowa z Joanną Brodzik Codziennie mam powód, żeby chociaż raz się uśmiechnąć. Lubie ludzi – z wzajemnością – Przyzwyczaiła pani telewidzów do wizerunku kobiety wyzwolonej, może nawet nieco postrzelonej, tak czy owak niekonwencjonalnej. To przecież Kasia z serialu „Kasia i Tomek” była pani windą na szczyt, przyniosła wielką popularność, nagrody, uznanie. Czy nie żal pani tych kobiet z iskrą, z charakterem? – Nie. Zupełnie nie. Małgorzata z „Domu nad rozlewiskiem” jest mi bardzo bliska. Staram się, żeby moje wybory
A soliści swoje
Kryzysowe Spotkania Teatrów Jednego Aktora w trzy dni To miał być festiwal w wersji kryzysowej. Jego niestrudzony dyrektor artystyczny Wiesław Geras zapowiadał, że skromniejsze środki zmuszają do oszczędności. Tak więc wszystko rozegrało się w iście ekspresowym tempie – jeden dzień na Ogólnopolski Festiwal Teatrów Jednego Aktora i dwa dni na spotkania międzynarodowe, Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, tzw. WROSTJA, które odbywały się już po raz 43. Oszczędności oszczędnościami, ale obejrzeliśmy łącznie 25 spektakli,
Artysta wyrafinowany
Rozmowa z Wojciechem Siemionem Pół wieku po premierze „Wieży malowanej” To było za jego STS-owskich czasów, pod koniec lat 50. Wojciech Siemion namawiał Jerzego Andrzejewskiego, aby napisał dla Studenckiego Teatru Satyryków coś o Prometeuszu. Andrzejewski się wzbraniał, ale kiedy Siemion przywiózł mu ze Stanów cały pakiet materiałów od Jana Kotta o mitycznym herosie, wreszcie uległ namowom. Wyszedł z tego poemat sceniczny, którego bohatera miał zagrać… Siemion. Prometeusza? Nie inaczej. Tak go pisarz odmalował we wstępie: „Powinien go grać
Jak tańczymy tango
Mrożek w Narodowym to opowieść o świecie na krawędzi epok „Tango jest jak sprężyna”, pisał przed laty o sztuce Sławomira Mrożka Jan Błoński, prorokując jej żywot sceniczny tak trwały jak hejnał mariacki. I nie mylił się. Sztuka Mrożka nie starzeje się, ale młodnieje, objawiając nowe znaczenia i ukryte sensy. Już po pamiętnej premierze w Teatrze Współczesnym w roku 1965 od razu uznana została za wydarzenie pierwszej miary (choć gwoli prawdy prapremiera sztuki odbyła się w Teatrze Polskim w Bydgoszczy,






