Tam, gdzie stoją konfitury

Tam, gdzie stoją konfitury

Konstytucjonalista Jarosław Matwiejuk to przykład niespotykanie elastycznego nawet jak na polskie warunki kręgosłupa w polityce

Sebastian Łukaszewicz, sekretarz Prawa i Sprawiedliwości w województwie podlaskim, został jednym z 16 radnych „dobrej zmiany” w podlaskim sejmiku. Startował w czwartym okręgu wyborczym obejmującym m.in. powiaty zamieszkane przez wielu prawosławnych wyborców. Tym samym Zjednoczona Prawica uzyskała na Podlasiu większość i to ona zajmie się dzieleniem europejskich funduszy.

Niechęć prawosławnych do PiS jest legendarna, ale i na to znaleziono sposób. Doradcę Krzysztofa Jurgiela i towarzysza zabaw Bartłomieja Misiewicza w jednym z białostockich klubów wsparł aktywnie przed wyborami dr hab. Jarosław Matwiejuk z Uniwersytetu w Białymstoku, w latach 80. działacz bractwa młodzieży prawosławnej i były poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Matwiejuk bowiem w postaci bannerów zawisł wspólnie z kandydatem prawicy na ogrodzeniach rzymskokatolickich świątyń. Obok Jarosława Kaczyńskiego i Jana Szyszki polecał go wyborcom w „Gazecie Podlaskiej”, jednorazówce na kredowym papierze, która lądowała wraz z podwyżkami za prąd i mieszkanie w skrzynkach pocztowych.

Konstytucjonalista Jarosław Matwiejuk to przykład niespotykanie elastycznego – nawet jak na polskie warunki – kręgosłupa w polityce. Chyba tylko Piotr Guział, Ryszard Czarnecki czy prof. Kazimierz Kik znają się lepiej od niego na wazelinie, czyli „mieszaninie węglowodorów parafinowych z pogranicza stałego i ciekłego stanu skupienia w normalnych warunkach otoczenia (temperatura topnienia 35-45 st. C)”.

Suflować aktywnie „dobrej zmianie” Jarosław Matwiejuk zaczął zaraz po ułaskawieniu przez prezydenta Andrzeja Dudę Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, kiedyś w CBA, teraz koordynatorów ds. służb specjalnych. Dopytywany wtedy przez „Kurier Poranny” nawet się nie zająknął: „Konstytucja mówi o tym, że prezydent ma prawo do stosowania aktu łaski. Jest to tradycyjne uprawnienie prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydent decyduje o tym, kiedy i w jakim przypadku stosuje bądź nie akt łaski. Konstytucja jest w tym zakresie bardzo ogólna. Nie precyzuje tego. To oczywiście powoduje, że prezydent ma nieskrępowane możliwości stosowania prawa łaski”.

Wymiernie nic z tego wówczas nie uzyskał, ale TVPiS w terenie zrobiła z niego przez ostatnie lata czołowego eksperta od spraw samorządu i lokalnej polityki. Konfitury znalazł gdzie indziej.

W wyborach do Sejmu w 2015 r. Matwiejuk startował z listy PSL. Przegrał, ale ludowcy, którzy w podlaskim sejmiku dzierżyli wówczas z Platformą władzę, dali mu możliwość dorobienia do uniwersyteckiej pensji.

„Porażkę w wyborach mogła mu zrekompensować m.in. posada członka Rady Nadzorczej PKS Nova oraz umowa-zlecenie podpisana z Mieczysławem Baszką, ówczesnym marszałkiem województwa podlaskiego (PSL), i kontynuowana przez następnego marszałka Jerzego Leszczyńskiego (PSL) – opisywał sprawę portal BIA24.pl. – Matwiejuk pełnił funkcję doradcy w zakresie realizowanych przez województwo zadań. Jego wynagrodzenie wynosiło 3,5 tys. zł miesięcznie (od 2016 r.). Wynosiło, bo w piątek (19 października) Jarosław Matwiejuk złożył wypowiedzenie. Jako powód podał »objęcie nowych obowiązków akademickich«. Peeselowcy robią teraz dobrą minę do złej gry, twierdząc, że do Matwiejuka urazy nie mają, bo doktor habilitowany nigdy nie był ich członkiem, więc to, że grał na dwa fronty, wspierając »Sebika«, to pikuś”. Ale Agata Sakowicz z BIA24.pl nie dała się zbyć byle czym i docisnęła: „Czy doradzanie marszałkowi przez Jarosława Matwiejuka znajduje potwierdzenie, uwiarygodnienie np. w postaci dokumentów czy raportów bądź analiz? Wygląda na to, że było to raczej doradztwo »słowne«. – Jako członek Rady Nadzorczej PKS Nova pan Matwiejuk doradzał nam w sprawie restrukturyzacji spółki. Także w kwestiach naszych kontaktów ze Wschodem, sprawach związanych z urzędem oraz samorządem. Radził także w kwestiach prawnych – wymienia marszałek (Jerzy Leszczyński, odchodzący marszałek województwa podlaskiego – przyp. AP). O to samo, czyli o dokumenty potwierdzające sporządzanie analiz, ekspertyz, komentarzy w ramach doradzania marszałkowi Leszczyńskiemu, chcieliśmy także zapytać samego Jarosława Matwiejuka. Połączyliśmy się z nim telefonicznie, rozmawialiśmy, lecz po zadaniu pytania o dokumentację doradztwa Jarosław Matwiejuk stwierdził, że »coś przerywa nam rozmowę, nie słyszę, co pani mówi, proszę zadzwonić w innym terminie«, i rozłączył połączenie. Od tego czasu numer telefonu Jarosława Matwiejuka jest zajęty”.

Z jakiej listy wystartuje Jarosław Matwiejuk w najbliższych wyborach do krajowego parlamentu? Tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo tylko, że wystartuje. Zawsze startuje.

Fot. Michał Kość/REPORTER

Wydanie: 48/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy