Trup zamiast Układu

Piszę bez ogródek i proszę wszystkich, których to może urazić, o wybaczenie. Otóż Pani poseł i minister Barbara Blida to pierwszy trup paranoi, która od dwóch lat rządzi Polską. Paranoi, polegającej na wierze bardziej gorliwej niż w Pana Boga, bez cienia wątpliwości i zastanowienia, totalnej, groźnej dla osób ją wyznających i dla nas wszystkich. Na wierze w istnienie owego Układu, przestępczej superstruktury oplatającej kraj, o granicach zupełnie niejasnych, które mogą być wszędzie i nigdzie, o uczestnikach, którymi mogą być wszyscy i każdy z osobna, a już na 100% ci, którzy nie lubią rządzących.
Wyjaskrawiam, ale wyjaskrawiam coś, co istnieje naprawdę, co daje o sobie znać coraz bardziej szokującymi zachowaniami organów władzy, które paranoi ze szczytów ulegają mimo woli lub z czystego oportunizmu i tchórzostwa. Zwracam od dawna uwagę na ten jad, którym zatruci są liderzy i część rządzącej koalicji i na jego możliwe złe następstwa. Znam bardzo dobrze psychologiczne mechanizmy oddziaływujące na ludzi władzy i wiem, jak nieszczęśliwy może być splot tych mechanizmów z imaginacjami opartymi na podejrzliwości i nieufności. To nie są żarty.
Niedługo miną dwa lata rządów obecnej władzy, dwa lata posiadania w ręku wszystkich narzędzi ścigania w stopniu, w jakim nie miała ich żadna ekipa po roku 1989. I jak dotąd brak jakiegokolwiek efektu, gdy chodzi o znalezienie jednego choćby twardego dowodu czy wiarygodnej poszlaki, że taka przestępcza superstruktura istnieje, że wiara ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, że nie jest postępującym przypadkiem ciężkiej politycznej choroby, ścigania w realnym świecie własnych urojeń branych za rzeczywistość, która wywoływała w historii fatalne następstwa.
Żadnego dowodu, żadnej mocnej poszlaki, za to coraz większa niecierpliwość, coraz bardziej utwierdzone przekonanie, że Układ – właśnie dlatego, że nadal zakryty – musi być jeszcze bardziej potężny, niż się sądziło. I że wobec tego trzeba go szukać jeszcze bardziej zajadle, angażując jeszcze większe środki, stosując jeszcze bardziej zdecydowane działania. Nawet propisowscy dziennikarze dostają delirium tremens. Czytam właśnie na blogu Igora Jankego jego wpis sugerujący, że Blidę zastrzelił funkcjonariusz ABW należący do Układu! To jest marsz w chorobę, na którego końcu – mówię to bez przesady – może być szpital psychiatryczny, a wcześniej – w przypadku osób u władzy – wiele krzywd wyrządzonych ludziom uznanym za członków rzekomego Układu, dobieranych z niewinnych albo z winnych od innych spraw, lecz pasujących do układowego klucza, albo z takich, których można pokazać jako winnych, choć nimi nie są. Nie można wykluczyć wydarzeń podobnych do tych z Siemianowic Śląskich.
Nie wiem, czy i co robiła i zrobiła Barbara Blida dziesięć lat temu. Ze słów Ziobry i Wassermanna wynikało, że może coś, a być może nic! I to ponad dziesięć lat temu. Ale zapukano do niej o szóstej rano, bo pasowała do paranoicznej układanki, którą rządzący politycy, groźni dla kraju, układają coraz bardziej gorączkowo, bo ona się nie daje ułożyć. Aż wreszcie pada trup, oby ostatni.

Wydanie: 19/2007

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy