TTIP i doktryna szoku

TTIP i doktryna szoku

Coraz bardziej niepokojące informacje napływają z Brukseli. Po druzgocąco złych wynikach konsultacji społecznych w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa na rzecz Handlu i Usług (Transatlantic Trade and Investment Partnership – TTIP) Unia Europejska nadal forsuje realizowanie tego projektu. Ma on zostać sfinalizowany do 2016 r., czyli daty wyborów prezydenckich w USA. Sprzeciw obywateli jest w tej sprawie coraz głośniejszy, powstają kolejne inicjatywy dążące do zablokowania projektu. Jak więc władze Unii zamierzają wprowadzić go w życie?

TTIP to potajemnie negocjowana umowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, oficjalnie mająca na celu utworzenie wspólnego rynku i zniesienie wszelkich barier handlowych. Kryje się za tym jednak coś innego. Ta umowa spowoduje nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu naszych społeczeństw i gospodarek, przeorze całą Europę.

Mówi się, że umowa ma zmniejszyć bariery celne. W rzeczywistości już w tej chwili większość ceł pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską jest na bardzo niskim poziomie – 3,5% w USA i 5% w UE. Ich zniesienie będzie miało minimalne skutki dla wymiany handlowej. Waszyngton i Bruksela podają też, że na skutek tej umowy zarówno za oceanem, jak i u nas PKB zwiększy się o ok. 0,5%. Wyraźnie więc widać, że nie chodzi o żadne bariery celne ani dodatkowy wzrost gospodarczy. O co więc może chodzić?

Największy sprzeciw budzi klauzula ISDS (Investor-State Dispute Settlement). Najprościej rzecz ujmując, na podstawie tej klauzuli powstaną tzw. sądy arbitrażowe, które będą rozstrzygać spory na linii państwo-korporacja. Będą w nich zasiadać prawnicy korporacji, posiedzenia zostaną utajnione. Jeżeli korporacji nie spodoba się polityka danego państwa, będzie mogła je pozwać za działanie na jej szkodę. Stanie się to początkiem rządów korporacji, które zaskarżać będą każdą regulację i każdy element polityki państwa mający na celu ograniczenie ich potęgi. Pomysł wprowadzenia tej klauzuli skrytykował nawet tygodnik „The Economist”.

Kolejną budzącą kontrowersje sprawą jest ujednolicenie regulacji. Dla Europejczyków będzie to równanie w dół. W USA regulacje dotyczące wielu dziedzin życia są znacznie luźniejsze niż w Europie. Weźmy choćby żywność. Standardy wymuszane przez prawo za oceanem są bardzo niskie. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że zaleje nas fala taniej, genetycznie modyfikowanej i marnej żywności pochodzącej ze Stanów Zjednoczonych. Pod koniec zeszłego roku 57 mln Amerykanów wystosowało do nas, Europejczyków list. Piszą w nim o negatywnych skutkach zniesienia uregulowań i zalewu niezdrowej żywności GMO. W Polsce list ten przeszedł prawie niezauważony.

Przy tych wszystkich zapisach nie ma żadnych szans, aby wprowadzić tę umowę w życie przy choćby częściowym wsparciu obywateli. Już teraz mamy sytuację podobną do tej z wprowadzeniem ACTA – ludzie mobilizują się do protestu. Władze Unii doskonale zdają sobie z tego sprawę i drugi raz nie popełnią takiego błędu. Będą więc próbowały przedstawić nową umowę jako coś koniecznego. W jaki sposób? Możliwe, że za pomocą doktryny szoku.

W Polsce doktryna ta towarzyszyła wprowadzeniu planu Balcerowicza. Po szokowych wydarzeniach porażone nimi społeczeństwa zgadzają się na rozwiązania normalnie nie do pomyślenia. Albo nie zgadzają się, ale nie potrafią okazać na tyle silnego sprzeciwu, by rząd odstąpił od danego rozwiązania.

Co może być sytuacją szokową, która pozwoli UE na wprowadzenie TTIP? Trudno to przewidzieć, jednak najbardziej realne wydają się dwa scenariusze. Po pierwsze, Grecja może wyjść ze strefy euro, co wbrew opiniom wielu analityków spowoduje ogromny chaos i może pociągnąć za sobą decyzję innych krajów o opuszczeniu eurolandu. Po drugie, postępująca eskalacja konfliktu z Rosją będzie powodować coraz większy niepokój w Europie i TTIP zostanie wprowadzone jako umowa wzmacniająca współpracę transatlantycką „w tych niebezpiecznych czasach”. Ten scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny. Jest jeszcze trzecia możliwość – że zdarzy się coś, czego dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Niezależnie od rodzaju wydarzenia wykorzystanie doktryny szoku przy wprowadzaniu tej umowy wydaje się całkiem realne.

Co możemy zrobić? Przede wszystkim nadal wyrażać sprzeciw i żądać od Unii jak najwięcej informacji o negocjowanym porozumieniu. I – co ważne – powinniśmy być świadomi metody, którą może wykorzystać Komisja Europejska. TTIP to podwójny zamach na demokrację – zarówno przy wprowadzaniu umowy w życie, jak i w przyszłym funkcjonowaniu tego porozumienia. Musimy być przekonani, że da się jeszcze zablokować tę umowę. Może to być ostatnia szansa, warto więc spróbować.

Wydanie: 10/2015

Kategorie: Opinie

Komentarze

  1. fly
    fly 24 marca, 2015, 18:16

    Sądzę , że TTIP będzie gwożdziem do trumny UE . Trudności z państwami płd. Europy , zerowy wzrost , taniejące euro ( to cios dla Polski ) durna polityka wschodnia , skutkująca małymi obrotami z Rosją – naturalnym zapleczem i odbiorcą , uleganie USA ( jestem zawiedziony Merkel ) , to wszystko może skutkować masowymi rozruchami . Przerabiali politykę USA i dyktat koncernów w Ameryce Płd . Bodaj Boliwia . Sprawa wody . Szkoda , że nasi rządzący są jeszcze głupsi . Cieszą się ( Komorowski ) z TTIP , z zaostrzenia stosunków z Rosją , przejazdów wojsk NATO , wojskowych przebierańców . Czarno widzę.
    Po wyborach do sejmu wyjdzie gorzka prawda !
    ( A Monsanto już się ślini na ukraiński czarnoziem i zalanie świata tanią GMO żywnością )

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. dgr
    dgr 27 marca, 2015, 07:00

    Podaję link, gdzie można podpisać się pod społecznym protestem obywateli UE przeciwko TTIP:
    https://stop-ttip.org

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy