Tusku, wróć!

Tusku, wróć!

Overview

Wczoraj przez przypadek wpadłem w pułapkę Programu 1 TVP. Od miesięcy unikałem skutecznie mediów publicznych, więc przeżyłem szok. Dowiedziałem się, że Szymborska napisała wiersz o Stalinie, Kapuściński był obrzydliwym komunistą, a Leszek Kołakowski – współwinnym mordowania „żołnierzy wyklętych”. Reszta ich biografii i twórczości nie ma znaczenia. Kim zastąpić więc tych z parnasu? Jak to kim? Są przecież Wildstein, Ziemkiewicz i Marcin Wolski. Wymiana elit w toku.

Cała ta rewolucja PiS, czy może raczej na razie rewolucyjka, oparta jest na założeniu, że nasze kadry, nasi ludzie to uczciwi i wybitni fachowcy. A jakie kadry ma PiS, każdy widzi. Na najwyższych stanowiskach jest zlot nieudaczników głodnych władzy i pieniędzy. To przecież nie tylko Misiewicz. Ten człowiek doprawdy ma szansę wejść do historii na chwilę, a do języka na długo. Ma też odpowiedni wygląd. Słyszę, jak majster woła do robotników na budowie: a wy nie bądźcie takie misiewicze!

Na dramacie ludzkiej słabości przewrócił się i zwyrodniał komunizm. Pomysł jest więc genialny, tylko ludzie kiepscy. Mussolini był świadomy, że ma nędzny materiał ludzki, Kaczyński też chyba widzi, że więcej by zyskał, opierając się na fachowcach z poprzedniej epoki. Ale rewolucja ma swoje prawa. Co za pokraczność sytuacji, szeregowy poseł zarządza premierem, prezydentem i fantastą, ministrem finansów i gospodarki. Ostatnio nawet mówi, że opozycja jest tak kiepska, że sam powinien być również opozycją. Tego wszystkiego nie da się ogarnąć jednym umysłem. Dlatego mechanizm wielkiej zmiany coraz bardziej się zacina. Nie ma pytania, czy będzie katastrofa, pytanie kiedy. Ma rację Dorn, że najpierw czeka nas chaos.

Nadal wysokie poparcie dla PiS to też niechęć do elit i brak zaufania do ekspertów. Nie mieli języka ani cierpliwości, by tłumaczyć ludziom to, co skomplikowane. I lud już nie ufa nikomu. Tym bardziej że widzi spektakle medialne, które przypominają walki cherlawych gladiatorów. Politycy i eksperci próbują pozabijać się słowami. Gdzie jest prawda? Nie ma jej. Wikipedia staje się autorytetem; skoro wszystko tam jest, to po co nam eksperci i autorytety? I ten upiorny establishment, który dorobił się naszym kosztem. To nawet prawda. W populistycznej grze ważne jest pojęcie wroga. PiS będzie musiało na kogoś zwalić winę, jeśli się nie uda. Porażki będą knowaniami wrogich sił.

Joanna jest znaną i heroiczną działaczką opozycji; od początku jej istnienia, od powstania KOR, zaangażowana była po uszy. Nie mam co z nią konkurować. Redagowała podziemne pisma: „Robotnik”, potem „Tygodnik Mazowsze”. Wiele lat się nie widzieliśmy. Udaje się nam jakimś cudem przez całe pół godziny nie mówić o sytuacji politycznej. Nie dłużej jednak. – Czy nie masz czasami poczucia, że cała nasza działalność poszła na marne? – pytam. – Tak – odpowiada.

Skąd w Polsce tyle lęków przed obcymi, skoro dzięki Hitlerowi i Stalinowi jesteśmy najbardziej jednolitym etnicznie narodem w Europie? Może właśnie dlatego. Ciemnoskóry na ulicy jest wykrzyknikiem. A przecież byliśmy Rzecząpospolitą wielu narodów, słynęliśmy z tolerancji, też religijnej. Polska zresztą musiała być tolerancyjna, inaczej by się rozpadła.

Mam kontakt z młodym człowiekiem, który pracuje w Londynie. Nosi w sobie wielki żal, że musiał wyjechać, nie mógł w ojczyźnie związać końca z końcem. Wini za to wszystkie rządy. Pracuje nie w swoim fachu, opiekował się starymi ludźmi, teraz pakuje zabawki. Woli to ostatnie. Nie podoba mu się wieloetniczność Londynu, uważa, że „oni” powinni wrócić do domów. – Polacy też? – pytam. Ma kłopot z odpowiedzią. Nie znosi islamu. Tu trochę go rozumiem. Ale najbardziej boi się najazdu Ukraińców na Polskę, do której chce wrócić, uważa, że inwazja już trwa. Próbuję go przekonać, że Ukraińcy są nam najbliżsi kulturowo, co gwarantuje brak konfliktów narodowościowych. Ale uprzedzenia są mało podatne na argumenty. Wszystkie moje kontakty z Ukraińcami były dobre (chociaż też bym wolał, żeby do nas przyjechało milion Szwajcarów, ale jakoś nie chcą). Polska potrzebuje ludzi z zewnątrz, za mały mamy przyrost naturalny. Wielka migracja do Europy zaczęła się nie z powodu dobrego serca, ale z konieczności demograficznej i gospodarczej.

Blokowanie ponownego wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej przez Kaczyńskiego jest niezwykle ryzykowną grą. Jeśli Tusk wróci do Polski, zjednoczy opozycję i pokona PiS. Ośmielam się powiedzieć, że to jego obowiązek, też dlatego, że popełnił błędy, które pozwoliły prawicy dojść do władzy.

Wydanie: 7/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. archeon
    archeon 17 lutego, 2017, 15:54

    I płatne elektrowstrząsy wraz z całą opieką zdrowotną.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy