Uniojenia

Uniojenia

Haider, Miller dwa bratanki, słychać było z zeszłotygodniowego wystąpienia sejmowego pana posła Adama Słomki w czasie debaty o potrzebie powołania speckomisji ds. pilnego dostosowania prawa naszego z Unią Europejską. Z tej Unii całe zło płynie, sączył między wierszami pan poseł Słomka, roztaczając czarne chmury nad Rzeczpospolitą. Bo oto wyobraźmy sobie, że do władzy dochodzi znów nie tylko Kwaśniewski, kara boska na grzeszącą myślą, mową i uczynkiem prawicę polską, ale nawet Leszek premier Miller. I tu zaświta w głowach europrzeciwników jutrzenka nadziei. Może ta europejska, czyli antykomusza zjednoczona Unia potraktuje Millera jak w Austrii Haidera. Czyli bojkot, ostracyzm towarzyski. Wstrzymanie się od wjazdów do Rzeczpospolitej. Ale co z naszym twarogiem, panie pośle Słomko? Nie Marianem Twarogiem, nowym szefem Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji programowo antyUnioEuropejskiej, ale tym zwykłym, czystopolskim twarogiem wyciskanym wpierw z czysto polskich wymion naszych nieparzących się z unioeuropejskimi buhajami krów, twarogiem formowanym potem przez sprawne ręce naszych nieskalonych Unią Europejską kobiet z Zambrowa, Suraża, Jasła, czy nawet z podŁomży? Co z twarogiem, a nawet serkiem żółtym, absolutnie niechińskim, nieskażonym łamaniem praw człowieka, wyrobionym i dojrzewającym w naszej świętokatolickiej Rzeczpospolitej B, a czasem i Rzeczpospolitej C, bo nam się szybko kraj wedle dochodów, bezrobocia, szans edukacyjnych dzieli.
Widmo Unii Europejskiej, Unii duszącej wszystko, co polskie, najlepsze w naszej Rzeczpospolitej krąży już po Polsce B i Polsce C. W najbliższych, przyśpieszonych wyborach parlamentarnych stare podziały między komuchami i solidaruchami, różowoczerwonymi a pobożnymi biało-czarnymi zastąpione zostaną podstawowym podziałem. Na zwolenników nowej, brukselskiej niewoli, i obóz “niepodległościowy”, czyli zdecydowanych przeciwników wchodzenia Polski do Zjednoczonej Europy.
Kiedy w Sejmie RP przemawiają przewodniczący Jan Łopuszański, były przewodniczący KPN-OP poseł Adam Słomka, a czasem i liderzy PSL-u drugiego szeregu tej partii, stołeczne media traktują te wypowiedzi jako folklor ze skansenu politycznego. Margines.
Bo z wyżyn Warszawy, miasta gdzie nie ma praktycznie bezrobocia, miasta konsumującego słodycze polskiego kapitalizmu, tacy politycy jak Łopuszański, Słomka wydają się marginalni i groteskowi. Zwłaszcza że nie ma ich wyraźnych śladów w rutynowo robionych sondażach opinii publicznej przez renomowane ośrodki badań.
Ale podstawową słabością naszych sondaży partyjnych preferencji jest właśnie niedostrzeganie tych antyUnioEuropejskich ugrupowań. Niewymienianie ich w pakiecie wyborów obywatelskich. Oni są za to obecni w antyUnijnych mediach. Przede wszystkim w Radiu Maryja. Jeśli spojrzymy na wygrane przez SLD uzupełniające wybory senackie, to dostrzeżemy, iż największą konkurencję dla SLD-owców stanowili właśnie kandydaci wysunięci albo popierani przez środowiska antyUnioEuropejskie. Im później będą w Polsce wybory parlamentarne, tym bardziej silne okażą się, pozostające w “szarej strefie” polityki, formacje antyeuropejskie.

Wydanie: 27/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy