Urodziny Generała

Urodziny Generała

Fala oburzenia przewaliła się przez Polskę. Gen. Jaruzelski śmiał skończyć 90 lat i w dodatku obchodzić urodziny! Już samo to, że żyje tak długo, dla wielu jest niewybaczalne. A tu nie tylko żyje, ale jeszcze obchodzi urodziny! Rzeczywiście skandal. Zatrzęsła się z oburzenia prawica, wtórowały jej brukowce (od jakiegoś czasu przez grzeczność zwane tabloidami), te, których dziennikarze nie potrafią sklecić w całość więcej niż pięciu zdań, co o tyle nie ma znaczenia, że ich czytelnicy i tak nie potrafią ze zrozumieniem przeczytać aż tak długich tekstów i raczej są spragnieni obrazków. Najlepiej krwawych lub rozbieranych. Nie pozostała bezczynna telewizja. Publiczna i stacje komercyjne.
W telewizji ten skandal, ba, nawet swego rodzaju bezczelność, że na złość prawdziwym patriotom Generał wciąż żyje, komentowała cała galeria rozmaitych figur.
Był pewien siwy profesor, któremu jeszcze w młodości inhalowanie tri zniszczyło korę mózgową. Ten miotał na Generała najcięższe oskarżenia. Trudne – uwzględniwszy wspomniany stan kory mózgowej – pojęcia zdrady i zbrodni przeplatały się w jego wypowiedzi.
Był pewien senator, który swego czasu chciał w trampkach maszerować na Moskwę i pewnie by pomaszerował, ale Generał podstępnie i zdradziecko mu to uniemożliwił.
Była też prokurator IPN, w pewnym sensie specjalistka od zdrowia generałów. Jeszcze nie tak dawno za pieniądze podatników w absurdalnym śledztwie ustalała, czy gen. Sikorski w dalszym ciągu nie żyje. Wyszło na to, że intuicja pani prokurator nie zawiodła. Sikorski nadal nie żył. Teraz pani prokurator podzieliła się z telewidzami wątpliwościami dotyczącymi zdrowia gen. Jaruzelskiego. Otóż nabrała wątpliwości, czy gen. Jaruzelski w dalszym ciągu jest chory. Bo jak to jest, że biegli sądowi orzekli, że nie może uczestniczyć w procesie, tymczasem okazało się, że może w urodzinach. W dodatku własnych. Pani prokurator uważa, zdaje się, sam fakt, iż Generał miał urodziny, za nielegalny i godny potępienia. Nie odróżnia też najwyraźniej urodzin od procesu sądowego. A te różnice wbrew pozorom nie sprowadzają się tylko do tego, że na sali sądowej nie ma kateringu, na urodzinach zaś sądu w pełnym składzie, prokuratora w todze i kilku innych drobiazgów. Atmosfera na przykład. Na urodzinach z natury rzeczy swobodniejsza niż na rozprawie, na ogół mniej stresująca. Jednak w interesującym nas zakresie różnica jest jeszcze jedna i chyba dość istotna. Na urodziny zaprasza jubilat – lub organizatorzy. Kto z zaproszonych chce, ten przychodzi. Nawet jeśli jest stary i chory i lekarz mu odradza. Przychodzi na własne ryzyko. Nikt mu tego nie może zabronić ani nakazać.
Z rozprawą i sądem rzecz wygląda inaczej. Na rozprawę swoiście, bo poprzez doręczone wezwania, zaprasza sąd, organ państwowy. Żaden organ państwowy nie ma prawa zmuszać kogoś, by ten, będąc chorym, musiał się fatygować na rozprawę. W dodatku w takim stanie, w którym nie może się skutecznie bronić. Na urodzinach każdy odpowiada za siebie. Za podsądnego odpowiada sąd. Wiem, że to bardzo trudne do przyjęcia, ale tak jest: obywatel ma prawo ryzykować swoim zdrowiem, a nawet życiem – sądowi nie wolno ryzykować zdrowiem ani tym bardziej życiem oskarżonego.
Po sondażach wykazujących trwałą już chyba przewagę PiS nad PO od Platformy zaczynają dyskretnie się odsuwać media, stając się coraz bardziej prawicowe. Dlatego, pisząc o urodzinach Generała, koncentrują się na kilku gościach: na Urbanie, Oleksym…
Tymczasem w uroczystościach brało udział kilkaset osób. Byli wśród nich politycy, dziennikarze, przedstawiciele świata nauki i kultury. Ludzie różnych opcji politycznych, wywodzący się z rozmaitych środowisk.
W czasie urodzin odczytano list byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, George’a Busha. List ciepły, serdeczny, wyrażający uznanie amerykańskiego prezydenta dla gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
George Bush – w latach 80. wiceprezydent USA, a wcześniej szef CIA i w pewnym sensie z tego tytułu zwierzchnik „pierwszego polskiego oficera w NATO”, płk. Kuklińskiego – miał, jak można chyba podejrzewać, lepsze rozeznanie sowieckich zamiarów wobec Polski i sytuacji zewnętrznej niż ten od idei marszu w trampkach na Moskwę bądź mędrzec od niegdysiejszego inhalowania tri, który tak łatwo dziś rzuca oskarżenia o zdradę czy zbrodnię.
Najwyraźniej George Bush nie uważa gen. Jaruzelskiego ani za zdrajcę, ani za zbrodniarza, skoro przysyła mu życzenia, wyrazy szacunku i uznania.
O liście od prezydenta Busha nawet nie zająknęły się nasze media, tak gorliwie w innych przypadkach realizujące misję informowania społeczeństwa. O tym nie poinformowały. Warto może się zastanowić, co oznaczała obecność na uroczystości takich działaczy niegdysiejszej solidarnościowej opozycji jak Józef Pinior, Andrzej Celiński czy Waldemar Kuczyński. Przyszli, bo liczyli na awanse od Generała, ordery, stanowiska? Zważywszy na wiek Generała i aktualną sytuację polityczną w Polsce, chyba jednak nie. Ale przyszli.
To może naprawdę warto, zamiast bezmyślnie powtarzać slogany o rzekomej zdradzie czy wojnie z narodem, zastanowić się chwilę, jaką rolę w polskiej pogmatwanej i momentami dramatycznej historii odegrał gen. Jaruzelski, skoro jego jubileusz czczą dziś nawet dawni polityczni wrogowie.

Wydanie: 29/2013

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy