Węzeł izraelsko-palestyński

Węzeł izraelsko-palestyński

Mandatory Credit: Photo by APAImages/Shutterstock (10697811ba) Palestinians hold placards and national flags during a demonstration against Israel's West Bank annexation plans in Gaza City on July 1, 2020. Israel's Prime Minister Benjamin Netanyahu, emboldened by the US Mideast plan released in January, has vowed to annex the Jordan Valley in addition to 135 settlements that are already considered illegal by the international community - an estimated 30% of the occupied West Bank. Now, the Israeli government is reportedly considering annexing several other settlements first, such as Maale Adumim, near Jerusalem and the settlement bloc of Gush Etzion, which comprises several smaller settlements in the southern West Bank. Palestinians hold placards and national flags during a demonstration against Israel's West Bank annexation plans, Gaza city, Gaza Strip, Palestinian Territory - 01 Jul 2020

Po co Bibiemu Zachodni Brzeg i co na to Abbas Kiedy w styczniu Donald Trump z doradcą do spraw Bliskiego Wschodu Jaredem Kushnerem ogłaszali polityczną część swojej „umowy stulecia”, niewielu łudziło się, że przyniesie to rzeczywisty i trwały pokój między Izraelem a Palestyńczykami. Projekt już w czerwcu zeszłego roku został odrzucony przez stronę palestyńską, jeszcze zanim Kushner zdążył przylecieć do Bahrajnu, by przedstawić propozycje Białego Domu, i zanim główni zainteresowani mieli okazję zobaczyć, co jest na stole. Doradca prezydenta, a prywatnie jego zięć, pod nieobecność zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków (oprócz nielicznej grupki prywatnych przedsiębiorców), wykładał przedstawicielom kilku państw arabskich dotychczas sekretny plan, zakładający m.in. zainwestowanie 50 mld dol. w palestyńską ekonomię, co jego zdaniem miałoby podwoić PKB. Ramallah uznało, że plan jest jawnie proizraelski i nie bierze pod uwagę palestyńskich interesów narodowych, takich jak kwestia więźniów politycznych, zakończenie izraelskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu czy status Jerozolimy. Mimo to w rozmowie z saudyjską prasą Kushner oświadczył, że dwudniowe warsztaty w Bahrajnie były wielkim sukcesem. Zdecydowanie mniejszy entuzjazm wyrażali międzynarodowi komentatorzy. Bernard Avishai w „New Yorkerze” zaznaczył, że „są powody, by wątpić w dobre intencje ekipy Kushnera”, zauważając, że Waszyngton mimo protestów przeniósł ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy, a następnie obciął fundusze na pomoc dla Palestyńczyków. Plan Kushnera Nic więc dziwnego, że jedynie Izraelczycy cieszą się z nowego projektu. W dostępnym na stronach Białego Domu dokumencie można przeczytać, że został on opracowany z korzyścią dla Palestyńczyków, Izraelczyków i całego regionu, choć w rzeczywistości przechyla szalę na korzyść państwa żydowskiego. Wystarczy przyjrzeć się kwestii terytorialnej, w której wykluczono przesiedlenia Żydów i Arabów, co w konsekwencji zalegalizowałoby osiedla na Zachodnim Brzegu, będące jedną z głównych przeszkód w osiągnięciu trwałego porozumienia pokojowego. Podobnie problematyczna jest koncepcja włączenia w granice Izraela doliny Jordanu, obszaru o znaczeniu strategicznym. Te postanowienia, wraz z założeniem, że przyszłe państwo palestyńskie miałoby pozostać zdemilitaryzowane na bliżej nieokreślony czas, bardzo ograniczyłyby szanse na utworzenie samowystarczalnego organizmu. W debacie politycznej w Izraelu temat aneksji całości lub części Zachodniego Brzegu funkcjonuje już od wojny sześciodniowej w 1967 r., kiedy Izraelowi udało się zająć ten obszar wraz z półwyspem Synaj i Wzgórzami Golan. W późniejszych dekadach, na mocy traktatu pokojowego z Egiptem, Synaj został zwrócony, a Wzgórza Golan anektowane. Zachodni Brzeg nie wrócił w granice Jordanii, mimo że między obydwoma krajami również zostały podpisane traktaty kończące konflikt. Zamiast tego, wskutek porozumień z Oslo z 1993 r., utworzona została Autonomia Palestyńska, która miała stać się tymczasową administracją i przekształcić w niepodległe państwo palestyńskie. Tak się nie stało, w czym zawiniły obie strony, choć żadna nie chce do tego wprost się przyznać. Co jednak ważne, izraelski rząd, zwracając Synaj czy decydując się na wycofanie ze Strefy Gazy, zburzył także osiedla, które zamieszkiwali izraelscy obywatele. Na Zachodnim Brzegu nigdy nie zostały przeprowadzone szeroko zakrojone działania prowadzące do zaprzestania rozbudowy osad nielegalnych w świetle konwencji genewskiej. Dlatego izraelska prawica tak chętnie podnosi temat włączenia Zachodniego Brzegu w granice państwa. Poruszali go też Beniamin Netanjahu i Beni Ganc, ścierając się w rekordowo długiej kampanii wyborczej, trwającej przez niemal cały rok 2019 i kończącej się dopiero w marcu 2020 r. Obaj politycy, mając na uwadze sympatie prawicowych wyborców, zapowiadali, że jeśli uda im się objąć fotel premiera, podejmą kroki mające na celu „rozciągnięcie suwerenności” Izraela na część obszaru Zachodniego Brzegu. Mówiono zarówno o największych osiedlach, jak i o dolinie Jordanu. Przed publikacją planu Kushnera Netanjahu zapowiedział nawet, że podejmie stosowne decyzje niezależnie od trwającej kampanii, lecz Waszyngton studził jego zapały, wzywając do cierpliwego oczekiwania na treść „umowy stulecia”. Izraelski premier nie mógł chyba dostać lepszego prezentu od Donalda Trumpa, dlatego ogłosił, że jego kraj jednostronnie przyjmuje program. Palestyńczycy jednak nie mogli na niego się zgodzić. Częściej i głośniej o aneksji zaczęto mówić dopiero po zawiązaniu się umowy koalicyjnej między dotychczasowymi rywalami – Netanjahu i Gancem. Pojawiły się zapowiedzi, że konkretne działania zostaną podjęte już 1 lipca. Tak się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2020, 29/2020

Kategorie: Świat