Widmo Marksa krąży nad Polską

Widmo Marksa krąży nad Polską

Od czasu, kiedy trzech policjantów (w tym jeden tajny) wkroczyło na teren ośrodka konferencyjnego Uniwersytetu Szczecińskiego w Pobierowie, żeby ustalić, czy podczas konferencji naukowej „Filozoficzne źródła nowoczesnej Europy” organizowanej w tym roku pod hasłem „Karol Marks 1818-2018” nie jest łamana konstytucja poprzez praktyki totalitarne, – nie wiadomo: bać się czy płakać. Sam pomysł, że grupka naukowców i naukowczyń, wśród których było siedmioro uniwersyteckich profesorów, doktorzy i doktoranci, może w Polsce w 2018 r. łamać konstytucję, wygłaszając referaty naukowe, które zostaną potem opublikowane w wydawanym od 25 lat piśmie, jest tak kuriozalna, że nie zasługiwałaby na jakąkolwiek reakcję. Jednak reakcja, i to mocna, jest niezbędna. To policja, na żądanie prokuratury, złamała polskie prawo, interweniując na terenie uczelni bez podjęcia nawet próby zawiadomienia czy uzyskania zgody rektora. Trudno zresztą sobie wyobrazić, w jaki sposób mieli cokolwiek ustalić, kiedy fotografowali ogólnie dostępne publikacje czy zagadywali pracownicę recepcji ośrodka.

Organizatorzy zaprotestowali w stosownych oświadczeniach, rektor US takoż. Minister spraw wewnętrznych, absolwent tegoż uniwersytetu, przeprosił za wkroczenie policji. Autonomia uniwersytecka zapisana jest w art. 227 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Jego ust. 3 stanowi: „Służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni tylko na wezwanie rektora. Służby te mogą jednak wkroczyć z własnej inicjatywy na teren uczelni w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej, zawiadamiając o tym niezwłocznie rektora”.

Prokuratura, która bynajmniej nie ma ochoty się sumitować, pisze w oświadczeniu: „Z uwagi na złożenie do prokuratury pisma, w którym osoba zawiadamiająca wskazała, iż istnieje podejrzenie, że podczas organizowanej konferencji pt. »Karl Marx 1818-2018, urodziny Karola Marksa«, może dojść do publicznego propagowania treści totalitarnych, prokurator bez wszczynania śledztwa zlecił właściwej miejscowej jednostce policji jedynie poczynienie ustaleń w zakresie kwestii będących przedmiotem zawiadomienia, w celu jego zweryfikowania, niezbędnych do podjęcia decyzji merytorycznej”. Doświadczony były prokurator komentował dla mediów ten dokument: „Sądzę, że donos złożyła instytucja, której się nie odmawia”.

Można postawić pytanie, której instytucji w Polsce AD 2018 prokuratura „nie odmawia”, która może mieć perwersyjną obsesję na punkcie Marksa, komunizmu czy myślenia w końcu. Trop nie jest trudny do podjęcia. W sukurs przychodzi nam nieoceniony oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, który w charakterystycznym dla siebie stylu naukawym bąknął na Twitterze: „W Trewirze stanął pomnik Karola Marksa, jednego ze współtwórców zbrodniczej ideologii. Stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie upamiętniania tego niemieckiego złego intelektualisty jest niezmiennie negatywne”. Niemiecki zły intelektualista… Brakuje tylko przypomnienia o jego żydowskich korzeniach i mielibyśmy pełen pakiet uprzedzeń i fobii kolportowanych przez tę paranaukową, a w rzeczy samej prokuratorską instytucję, która jako jedyna dzisiaj przypomina charakterystycznym dla siebie językiem, trybem działania i ingerencjami instytucje totalitarnego państwa, instytucję kontrolującą myśl, poglądy, dopuszczającą obiekty, osoby i tematy do dyskusji.

Cóż, powiedziałbym, że z całej tej żałosnej historyjki o policji rewidującej dyskusję o Marksie, która obok informacji o wypadku cysterny z czekoladą na polskiej autostradzie przebiła się do światowych mediów, można też wyciągnąć pozytywne wnioski. Zabraniają? Będziemy czytać. Nękają? Będziemy wspierać. Nachodzą? Będziemy jeździć do Pobierowa i zagłębiać się w lekturę „Nowej Krytyki”.

A może z punktu widzenia władzy bardzo słusznie uruchomiła się czujność na Marksa? Wśród referatów były i takie: „Bojowniczki, Gorszycielki, Przywódczynie. Analiza porównawcza matek-twórczyń i córki-spadkobierczyni. Słów kilka o Nałkowskiej, Krzywickiej i Nowackiej”, „Mit demokratycznego kapitalizmu. Klasowa interpretacja pełzającego zamachu stanu w Polsce dobrej zmiany”, „Dobrobyt społeczny w usieciowionej technologicznie gospodarce: od Marksa do Ubera”, „Między tragedią a farsą. Powtórki z historii w zwierciadle marksizmu”, „Co zrobić z narodem?”.

Czas oddać głos samemu trewirczykowi, cytując z napisanego z Engelsem „Manifestu komunistycznego”: „Gdzie jest taka partia opozycyjna, która by nie była okrzyczana za komunistyczną przez swych przeciwników będących u władzy? Gdzie jest taka partia opozycyjna, która by z kolei nie odwzajemniała się piętnującym zarzutem komunizmu zarówno bardziej od siebie postępowym przedstawicielom opozycji, jak i swoim reakcyjnym przeciwnikom?”. A gdzie indziej pisał Marks: „Stoimy wobec faktu znamiennego dla XIX stulecia, faktu, któremu nie może zaprzeczyć żadna partia. Z jednej strony, zbudziły się do życia takie przemysłowe i naukowe siły, których nigdy nawet nie mogła sobie wyobrazić żadna z poprzednich epok w dziejach ludzkości. Z drugiej strony, istnieją symptomy upadku, które po wielekroć przewyższają wszystkie okropności ostatniego okresu imperium rzymskiego, znane nam z historii”. Policja i prokuratura czują moc pism Marksa nosem?

Dla prof. Jerzego Kochana i pobierowskiej awangardy – ukłony.

Wydanie: 21/2018

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy