Paranoja Hitlera

Właśnie wyszła, nakładem Bellony, przetłumaczona książka Bryana Marka Rigga „Żydowscy żołnierze Hitlera” z podtytułem „Nieznana historia nazistowskich ustaw rasowych i mężczyzn pochodzenia żydowskiego w armii niemieckiej”. Autor, który z benedyktyńską cierpliwością przekopał się przez ogromną literaturę źródłową, zaprezentował w swojej obszernej, czterystustronicowej pracy losy niemieckich żołnierzy posiadających żydowskich przodków. Nomenklatura hitlerowska nazywała ich mischlingami (mieszańcami), podzielonymi na kategorie pół-Żydów, ćwierć-Żydów oraz inaczej procentowo zaklasyfikowanych. Zgodnie ze współczesną biologią nic takiego jak genetyczne podstawy żydostwa nie istnieje, ponieważ mieszaniną genów odznaczają się wszyscy ludzie na Ziemi. Tak zwanych pełnych Żydów pozostało po hitlerowskiej zagładzie w Niemczech bardzo niewiele. Były to jednostki określane mianem „chronionych Żydów” (SchutzJuden), cenne dla reżymu Niemiec ze względu na ich szczególne umiejętności. Natomiast podług szacunków Rigga, w Wehrmachcie znajdowało się około stu pięćdziesięciu tysięcy mischlingów, którym Hitler darował życie, ale tylko na okres wojny, ponieważ zamierzał po zwycięstwie zgładzić wszystkich. Hitler zarezerwował jedynie dla siebie prawo nadawania własności „aryjskiej krwi” wybranym mischlingom. W książce znajduje się ogromna ilość biografii takich ludzi, walczących o przeżycie w ramach wymyślonej przez hitleryzm procedury uzyskiwania zwolnień od zagłady. Tak treściwej pozycji nie sposób w całości zreferować. Jedynie dla orientacji czytelników „Przeglądu” podam dwie informacje. Likwidacja Żydów była dla Hitlera ważniejsza od wygrania wojny, ponieważ, gdy Trzecia Rzesza chyliła się już ku upadkowi, zdążył jeszcze usunąć z Wehrmachtu dwudziestu generałów mających w genealogii żydowskie pochodzenie. Po wtóre, Hitler nie był pewien, czy on sam nie jest czasem mieszańcem. Obecnie tego już nie można definitywnie ustalić, ponieważ z rozkazu führera w jego rodzinnych stronach Austrii zniszczono wszystkie dokumenty (na przykład metryki). Wiadomo nam tylko, że się tego obawiał i starał się własne pochodzenie zaciemnić. Książka Rigga, bogato ilustrowana fotografiami, stanowi bardzo ciekawy i wstrząsający dokument, ponieważ cała ta epopeja zdradza paranoiczne zaplecze doktryny, która najpierw zdobyła Europę i pół Azji, a potem zwaliła się w krwawą ruinę.
21 czerwca 2005

Wydanie: 26/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy