Wiedzący niepraktykujący

Wiedzący niepraktykujący

Końca nie widać. Płonne są nadzieje na to, że formacja polityczna, która przez dwa lata nie dotrzymała żadnej obietnicy, oczywiście poza tą, że skutecznie pognębi swoich przeciwników, odda władzę, poddając się weryfikacji wyborczej. Wyspecjalizowani w wywoływaniu kryzysów i nieustannym podkręcaniu napięć w kraju liderzy PiS są przekonani, że z obecnej awantury też uda się im wybrnąć. I utrzymać władzę.
Tylko ktoś bardzo naiwny może liczyć na to, że Prawo i Sprawiedliwość faktycznie myśli o oddaniu tych instytucji, które samo stworzyło, czy tych, które – jak mówi – odzyskało. Co z sobą poczną mierni, ale wierni żołnierze partii nagrodzeni posadami? Ta wielotysięczna armia ani myśli ustąpić bez walki. Wywindowani ponad miarę swoich kompetencji liczyli, że posady dostali na wiele lat. I co? Mieliby z tego tak szybko zrezygnować? Jeszcze mają nadzieję, spodziewają się, że premier Kaczyński coś wymyśli i obroni władzę. Oczywiście dla dobra Polski. To ulubione powiedzenie powtarzane przez PiS-owców przy każdej okazji. Dla dobra Polski muszą trwać, bo przecież alternatywą jest powrót przebrzydłego układu. Dla dobra Polski muszą rządzić, bo zostało im jeszcze do wybudowania 2,8 mln mieszkań z obiecanych 3 mln. Tylko jednego dla dobra Polski nie chcą zrobić. Nie chcą odejść!
Z braćmi Kaczyńskimi, jak i z całym PiS, jest taki problem, że zwykły człowiek pozostaje bezradny w zderzeniu z cynizmem ich zachowań. Kiedyś o takich ludziach mówiło się, że sprawnie odwracają kota ogonem. Kto wie, może to jest jedyna umiejętność tej formacji? Do życia publicznego PiS wprowadziło wszechobecne kłamstwo i hipokryzję. A głosiciele odnowy moralnej okazali się ludźmi tak słabego charakteru, że ci mniej zdemoralizowani potrzebują psychoanalityka, a większość dobrego adwokata, który obroni ich przed więzieniem. Polityka nie jest oczywiście zajęciem dla ludzi delikatnych i subtelnych. I różne w niej gościły typy i typki. Ale takiego zoologu w jednym miejscu i czasie, jaki zafundowano ostatnio Polsce, nie uświadczy się w żadnym kraju europejskim. To, co mówią o sobie i swoim szefie najbliżsi do niedawna współpracownicy, jest niczym mafijny kryminał z elementami horroru i porno. Przyłapani na oszustwach i kłamstwach nie okazują cienia skruchy. Wstyd wydaje się pojęciem tym ludziom całkowicie nieznanym. Mało tego. Kampanię propagandową PiS oparło na haśle „Zasady zobowiązują”. Gdyby nawet uznać, że politycy tej partii znają choć teoretycznie podstawowe zasady moralne i prawne, to po dwóch latach rządów można ich wpisać do rubryki: wiedzący, ale niepraktykujący. O tym, jak bardzo premier Kaczyński i minister Ziobro mijają się z zasadami, mówi od niedawna ktoś, kto poznał ich bardzo dobrze. Jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników, Janusz Kaczmarek. Oczywiście jest on teraz, w ramach odwracania kota ogonem, człowiekiem całkowicie niewiarygodnym. Im częściej słyszę, że Kaczmarek jest dla PiS niewiarygodny, tym bardziej jestem przekonany, że jego wiedza o kulisach rządów tej partii może jej liderów doprowadzić na ławę oskarżonych.

Wydanie: 35/2007

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy