Wołyń – coraz dalej od prawdy

Wołyń – coraz dalej od prawdy

To nigdy nie powinno się zdarzyć. Ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej jest jedną z najtragiczniejszych kart w historii. I jedyną, która nawet po 75 latach nie została oceniona i osądzona przez państwo sprawców. Mimo niezbitych dowodów, tysięcy bezimiennych grobów i świadków zbrodni państwo ukraińskie po zmianie ustroju i władzy jest coraz dalej od prawdy. Nie tylko nie chce rozliczyć zbrodni UPA i OUN, ale wręcz tworzy z ich przywódców i oddziałów podstawę państwowego kultu. To chyba jedyny przypadek we współczesnym świecie, kiedy ze sprawców ludobójstwa robi się bohaterów, na tych nacjonalistach i szowinistach buduje wzorce patriotyczne dla młodzieży. Na szczęście tak bezczelnej operacji na historii własnego państwa nie da się skutecznie przeprowadzić. Także ta próba ukraińskich władz i tamtejszego IPN zakończy się moralnym kacem i odrzuceniem przez samych Ukraińców. Bo prędzej czy później trafi do nich prawda o tamtych ponurych czasach. Prawda o ludobójstwie jest już nie do ukrycia. A martwiącym się o relacje Polaków z narodem ukraińskim dedykuję słowa nieżyjącego już płk. Jana Niewińskiego, byłego komendanta placówki AK i Polskiej Samoobrony Kresowej we wsi Rybcza na Wołyniu: „To nie Ukraińcy dopuścili się zbrodni na Polakach, tylko OUN-UPA, która oprócz ok. 150 tys. Polaków wymordowała też ok. 80 tys. swoich rodaków”.

Popierając bezwarunkowo i często bezrozumnie wydarzenia na Majdanie, polscy politycy mają swoją cegiełkę w odbudowie ukraińskiego nacjonalizmu i szowinizmu. Jeśli nie wiedzieli, do kogo wówczas przemawiali i kogo popierali, to w najlepszym razie okazali się durniami. A jeśli wiedzieli, kogo reprezentuje Prawy Sektor, i celowo przymykali oko, to mają dowód, jak szybko cyniczna hipokryzja skutkuje nieszczęściami. I to dla własnego państwa. Stawiam więc pytanie o odpowiedzialność polskich majdanowców za to, co popierani przez nich politycy ukraińscy robią. Czy politycy nie widzą związku między tym, co mówili, a tym, co robi ekipa Wiatrowycza? Czy zostało im tylko bezradne przyglądanie się blokadzie wszelkich prac poszukiwawczych, brakowi ekshumacji, a nawet skromnych prac porządkowych? Słuchanie coraz butniejszych żądań ukraińskiego IPN i przyglądanie się coraz liczniejszym symbolom kultu zbrodniarzy?

Smutny jest ten bilans. Zwłaszcza dla krewnych ofiar, którzy są coraz dalej od znalezienia grobów bliskich.

Wydanie: 28/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy