Zamiast fałszerzy złapano…

Zamiast fałszerzy złapano…

Po roku śledztwa prokuratura udowodniła min. Grasiowi autentyczność jego podpisów na dokumentach niemieckiej spółki Przez cały rok Wydział ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Krakowie prowadził śledztwo w sprawie podrobienia podpisów min. Pawła Grasia na kilkudziesięciu dokumentach spółki Agemark, mającej siedzibę w Zabierzowie pod Krakowem. Sprawcy lub sprawców tego czynu szukali prokuratorzy i policjanci z Polski i Niemiec. Zabezpieczono dokumenty w siedzibie firmy w Zabierzowie, niemieccy sędziowie przesłuchali mieszkającego w Selb, w Bawarii, właściciela tej firmy, Paula Roglera. Kierujący śledztwem prokurator Paweł Baca wszystkie zgromadzone materiały przekazał do oceny bardzo doświadczonemu grafologowi, który sporządził liczącą 25 stron ekspertyzę. Dokonał w niej porównania podpisów wielu osób, które mogły tego czynu dokonać, z autentycznymi podpisami ministra. Bez cienia wątpliwości wskazał autora. Zebranie w rodzinnym gronie A sprawa sfałszowania podpisów zaczęła się jesienią 2009 r., gdy min. Paweł Graś został wezwany do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po uprzedzeniu go o treści art. 233 par. 1 k.k., że za składanie fałszywych zeznań grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności, prokurator Katarzyna Jakucka przedstawiła mu kilkanaście dokumentów dotyczących firmy Agemark z lat 2007-2009 z pytaniem, czy to on je podpisał. Rzecznik prasowy rządu przypatrzył się podpisom złożonym na zeznaniach podatkowych, sprawozdaniach rocznych, bilansach, pismach o zmianę wpisów do Krajowego Rejestru Sądowego oraz do II Urzędu Skarbowego w Krakowie i nie odpowiedział ani tak, ani nie. Stwierdził, że „jego podpisy, co do zasady, są podobne do tych znajdujących się na dokumentach, ale nie przypomina sobie, aby te pisma podpisywał”. Również Dagmara Graś, żona ministra, nie potrafiła jednoznacznie stwierdzić, że to są podpisy jej męża, i powiedziała, że być może niektóre dokumenty ona podpisała w jego imieniu, bo sytuacja wymagała pilnego ich wysłania, a kontakt z mężem był czasem utrudniony. Kolejne pytania, jakie miała prokuratura do min. Grasia, dotyczyły terminów i miejsc, w których te dokumenty zostały sporządzone. Okazano mu m.in. protokół ze zwyczajnego zgromadzenia wspólników z 30 marca 2008 r. w siedzibie firmy, na którym była stuprocentowa frekwencja, czyli Dagmara Graś – wiceprezes firmy i Paweł Graś – pełnomocnik jedynego udziałowca firmy, Paula Roglera, reprezentujący cały kapitał. Co roku zgromadzenia wspólników miały taki sam przebieg, mąż proponował żonę na przewodniczącego zebrania, ona udzielała mu głosu, potem zabierali głos w dyskusji, głosowali nad absolutorium i uchwałami. Zawsze dwa głosy były za, nikt się nie wstrzymywał, nikt nie był przeciwny. „Zgromadzenie otworzył członek zarządu Paweł Graś i na przewodniczącego obrad zaproponował Dagmarę Graś. Kandydatura została przyjęta jednogłośnie. Nikt z obecnych nie składa sprzeciwu ani co do odbycia zgromadzenia, ani co do postawienia poszczególnych spraw na porządku obrad”. Następnie członek zarządu spółki Agemark Paweł Graś złożył sprawozdanie merytoryczne i finansowe. Po odbytej dyskusji, w której uczestniczyły dwie osoby, to znaczy Paweł Graś i jego żona Dagmara, podjęto następującą uchwałę: „Zwyczajne zgromadzenie wspólników jednogłośnie postanawia udzielić absolutorium Pawłowi Graś za 2007 rok”. Podpisano: przewodniczący zgromadzenia Dagmara Graś. Po zapoznaniu się z tym protokołem Paweł Graś stwierdził jednoznacznie, że nie brał udziału w posiedzeniu wspólników tej spółki 30 marca 2008 r. i tym samym nie mógł dostać absolutorium. Nie uczestniczył też w żadnym innym zgromadzeniu wspólników po 15 listopada 2007 r., czyli po dniu złożenia rezygnacji z funkcji członka zarządu firmy Agemark. A więc podrobione zostały nie tylko podpisy ministra na dokumentach, lecz także protokoły ze zgromadzeń wspólników. Rozdwojenie majątkowe W sierpniu 2009 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonali analizy oświadczeń majątkowych Pawła Grasia z lat 2004-2009, dziesięciu przedłożonych Sejmowi w związku z wykonywaniem mandatu posła oraz czterech związanych z jego pracą jako sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, najpierw jako koordynatora ds. służb specjalnych, a potem rzecznika prasowego rządu. Wszystkie oświadczenia są jawne, publikowane na stronach internetowych KPRM oraz Sejmu, a więc nie trzeba było CBA, żeby stwierdzić, że jest różnica między tym, co Graś deklaruje premierowi, a tym, co zgłasza Sejmowi. We wszystkich oświadczeniach sejmowych min. Graś stwierdzał konsekwentnie, że jest członkiem zarządu spółki Agemark w Zabierzowie. Dopiero w tym dziesiątym, przekazanym Sejmowi 28 kwietnia 2009 r., napisał, że 22 lutego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2011, 47/2011

Kategorie: Kraj