Zbuntowana Grecja

Zbuntowana Grecja

zrodlo: http://xryshaygh.com

Trwający od dekady kryzys zradykalizował społeczeństwo. Ofiarami starć są Grecy i imigranci Korespondencja z Aten 9 października 2017 r., w poniedziałkowe popołudnie dwóch pakistańskich imigrantów, Ashfak Mahmoud i Vakas Hussein, jak co dzień wracało do domu po pracy (obaj pracowali na farmie w Aspropyrgos, w strefie przemysłowej w pobliżu Aten). Nagle na swojej drodze napotkali pięciu ubranych na czarno mężczyzn. Napastnicy otoczyli ich. Zaczęły się rasistowskie wyzwiska i groźby: „Wynocha do siebie!”, „Spalimy was żywcem!”. Imigranci rzucili się do ucieczki. Na próżno. Bandyci dopadli ich, w ruch poszły pięści, noże i pręty. Rasiści bili Pakistańczyków po głowie i całym ciele, dźgali prętami. Poszkodowani trafili do szpitala w Pireusie. Za atakiem stali członkowie i sympatycy Złotego Świtu. To właśnie bojówkarze z tej partii pięć lat temu zadźgali 26-letniego Pakistańczyka Shahzada Luqmana, którego napadli w drodze do pracy. Przemoc Złotego Świtu nie ogranicza się do imigrantów, równie często atakują działaczy lewicy, anarchistów i antyfaszystów. W połowie września 2013 r. neofaszyści wzięli na celownik 34-letniego Pavlosa Fyssasa, ps. Killah P, hiphopowego artystę, występującego przeciw neonazistom i rasistom. Z dziewczyną i parą znajomych Fyssas oglądał mecz piłki nożnej w barze na przedmieściach Aten, w Kieratsini. Kiedy wyszli z pubu, zostali otoczeni przez grupę 30 mężczyzn, członków Złotego Świtu, uzbrojonych w kije bejsbolowe i noże. Fyssas został dwukrotnie pchnięty nożem w serce i raz w brzuch. Zmarł w szpitalu. Jednak przed śmiercią wskazał zabójcę. Był nim 45-letni Giorgos Roupakias, aktywista Złotego Świtu, zafascynowany faszyzmem, na co dzień pracujący w kawiarni. Dwa miesiące po tych wydarzeniach śmierć artysty pomścili lewicowi bojówkarze. Dwóch podjechało na motorze przed biuro Złotego Świtu w Neo Iraklio w północnych Atenach i z bliskiej odległości oddało strzały do członków nazistowskiej grupy. Śmierć na miejscu ponieśli Manolis Kapelonis i Giorgos Fountoulis. Spowodowało to falę protestów w całym kraju, aczkolwiek uliczne niepokoje trwają tu już od 2010 r., gdy Grecję dotknął kryzys gospodarczy i polityczny. Ulica jak beczka prochu Co chwila dochodzi do starć pomiędzy faszystami a anarchistami, demonstracji, strajków czy zamieszek. W stolicy czuje się atmosferę buntu. Kwitnie street art – rzucają się w oczy wszechobecne graffiti i plakaty o symbolice antyfaszystowskiej i anarchistycznej. Na ulicach widać sporo policji na motocyklach (nawet z długą bronią), a w parkach i na placach stoją w pogotowiu pojazdy pancerne z armatkami wodnymi. Grecka ulica jest beczką prochu, która w każdej chwili może eksplodować. Na fali niezadowolenia społecznego władzę w 2015 r. zdobyła mocno lewicowa Syriza, która obiecywała zrezygnować z cięć budżetowych narzuconych przez Unię Europejską. Na tej samej fali do parlamentu dostał się rasistowski Złoty Świt. Przez lata to ugrupowanie nie miało najmniejszego znaczenia politycznego i było stale marginalizowane jako otwarcie faszystowskie. Teraz jest trzecią siłą w parlamencie. Tworzą je zdeklarowani rasiści, miłośnicy Adolfa Hitlera negujący Holokaust i inne zbrodnie Trzeciej Rzeszy. Początkowo partia, której członkowie uważają się za dzielnych Spartan, odwoływała się do tradycji starożytnej i pogańskiej, czciła też bogów z Olimpu. Złoty Świt za głównych wrogów uważa Zachód, Turcję, Macedonię, anarchistów, lewicę i imigrantów. Ci ostatni mają stanowić zagrożenie dla greckiego społeczeństwa i rodziny, to przez nich rzekomo rośnie bezrobocie i przestępczość. Członkowie ugrupowania demonstrują na głównych placach z pochodniami, flagami narodowymi i transparentami: „Powstrzymać imigrantów”, organizują paczki żywnościowe dla ubogich, ale rozdają je tylko obywatelom greckim. „Kolorowi” paczek nie dostają. Z kamieniami na 11-latka Ofiarami przemocy na tle rasowym są m.in. imigranccy pracownicy w portowym Pireusie. Od 25 grudnia do 5 stycznia antyrasistowska grupa Keerfa odnotowała tam ataki na domy ponad 30 robotników imigranckich, głównie Pakistańczyków. Skrajni nacjonaliści demolują też ich stragany warzywne i urządzają zbójeckie rajdy po imigranckich dzielnicach. Aktywność nazistowskiej grupy nie ogranicza się do kontynentalnej części kraju. Daje o sobie znać także na wyspach. W 2016 r. doszło do ataku z użyciem koktajli Mołotowa, petard i kamieni na obóz uchodźców w Soudzie na wyspie Chios. Ogień zniszczył ok. 50 namiotów i baraków w obozie, w którym przebywało co najmniej 4 tys. uchodźców. Po tym wydarzeniu uchodźcy ustawili transparent: „Chcemy pokojowo żyć z Grekami”. Rok później w tym samym miejscu doszło do podobnego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 15/2018, 2018

Kategorie: Świat