Zemsta sądowa

Zemsta sądowa

Za mało się mówi o tym wydarzeniu. Sąd orzekł, że gen. Czesław Kiszczak jest winien udziału w „związku przestępczym o charakterze zbrojnym”, i skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Sąd apelacyjny wyrok ten uprawomocnił. Istnieje wiele sądów różnych instancji, stowarzyszeń i autorytetów prawniczych, a także dziennikarzy wyczulonych na łamanie prawa, żaden jednak głos protestu z tych kręgów nie dał się słyszeć. Także rzecznik praw obywatelskich nie dostrzegł dla siebie roli w tej sprawie.

Gen. Kiszczak doprowadził do ugody między władzą a Solidarnością, zorganizował i prowadził obrady tzw. Okrągłego Stołu, w wyniku czego władza przeszła do rąk Solidarności. Gdy te negocjacje trwały, wielu zastanawiało się, co się za tym kryje i do czego gen. Kiszczak prowadzi. Przekazywanie bez przymusu posiadanej autorytarnej władzy przeciwnikom, właściwie wrogom, którzy przez 10 lat powtarzali wprost i okrężnie, że ich celem jest zemsta, wydawało się czymś nieprawdopodobnym i naturalne było pytanie, co się za tym kryje. Uchodzący za głębokiego znawcę komunizmu i Rosji Alain Besançon ostrzegał (UJ, Collegium Novum, sala 30), że komuniści chcą oszukać Solidarność. Tak bardzo fakt przekazania władzy czy dzielenia się władzą wydał mu się nie do wiary. Inni zastanawiali się, jaką władza partyjno-rządowa ma w zanadrzu Wunderwaffe, że tak ryzykownie sobie poczyna. Ja sam zaciekawiony tym, co się dzieje, zapytałem działacza z wysokich kręgów partyjnych, co to za człowiek ten gen. Kiszczak. Ach, to taki oficerek – usłyszałem. Niewiele mi to powiedziało prócz jednego: nie jest to człowiek chytry, zdolny do przeprowadzenia intrygi na szeroką skalę. I rzeczywiście za ugodą z Solidarnością, za tym skądinąd nieszczęsnym Okrągłym Stołem nie kryło się nic prócz tego, co było jawnie zadeklarowane.

Czesław Kiszczak odegrał istotną rolę w pokojowym przejściu do ustroju demokratycznego i w przekazaniu władzy (w zamyśle jej części) obozowi Solidarności. Można było się spodziewać, że tym czynem rozbroi solidaruchów z ich nienawiści i pragnienia zemsty. Ale, jak pokazał jego proces, i inne procesy, w tym toczące się, nie rozbroił. Powiedział pewien aforysta: na tym świecie żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary.

W „Archipelagu GUŁag” Sołżenicyna jest scena, jak siepacz Berii przesłuchuje zasłużonego bolszewika podejrzanego o szpiegostwo. Nieszczęśnik się broni: ja z Leninem robiłem rewolucję w Piotrogrodzie! Nie za to was sądzimy – odpowiada siepacz. Gen. Kiszczak jest sądzony za stan wojenny, czyn sprzeczny z konstytucją PRL, dokonany przez „związek przestępczy o charakterze zbrojnym”. Czy na ten wypadek sądy III RP postanowiły bronić władzy PRL, którą skądinąd wedle powszechnego dziś mniemania należało obalić? Inaczej one rozumują dla siebie, niż głoszą na użytek procesu. Zakładają, że w 1981 r. rzeczywistą władzą była Solidarność, a stan wojenny był zbrojnym zamachem na tę władzę. Zamach stanu, jeśli się udaje, jest legalny, jeśli zawodzi i nie osiąga celu, jest przestępstwem. Piłsudski znalazłby się w kryminale, gdyby jego oddziały przegrały z wojskami wiernymi legalnemu rządowi. Jednak wygrał i zamach tym samym zalegalizował. Stan wojenny 1981 r. był przeprowadzony 10 razy mniejszym kosztem ludzkim i przyniósł niepodlegające wątpliwości zwycięstwo autorom przedsięwzięcia, z tego też powodu żaden sąd, żaden prokurator ani żaden polityk w Europie i Ameryce nie twierdził, że był to czyn kryminalny. Ocena legalności tego zamachu zmieniła się, gdy Jaruzelski przywrócił stan rzeczy sprzed stanu wojennego, dopuszczając Solidarność do władzy, w końcu oddając ją w całości. W migotliwym świetle pojęć prawnych, jakie mają obieg w dyskursie publicznym i prywatnym w Polsce, nie wiadomo, czy stan wojenny był legalny, czy wprost przeciwnie. Sądy uznały, że był to czyn „związku przestępczego o charakterze zbrojnym”, napaść prywatnego gangu, który podporządkował sobie całą polską armię i siły policyjne.

Zacieranie różnicy między wrogiem politycznym a przestępcą jest cechą systemów totalitarnych, ale widzimy, że jest ono kuszące także w demokracji. Wyrok w sprawie gen. Kiszczaka odnawia tendencję do kryminalizacji walki politycznej, która zawsze istniała, ale też zawsze przez ludzi sprawiedliwych była piętnowana jako nawyk barbarzyński. Procesem kryminalnym grożono też Donaldowi Tuskowi (za jego rzekome przewinienia popełnione w związku z katastrofą smoleńską). Groźba została zawieszona, ale gen. Kiszczak też czekał na wyrok 25 lat.

Paweł Kukiz pytany o program wyborczy swojego ruchu powiedział, że programy to oszustwo i wyborcy nimi się nie interesują. Tak jest w istocie. Wiem, czego mogę się po takiej lub innej partii spodziewać, na podstawie tego, czym ona się okazała być, a nie na podstawie jej wykoncypowanego programu wyborczego, na który chce nabrać naiwnych.

Jednocząca się rzekomo lewica sformułowanie programu zleciła Barbarze Nowackiej. Jest to powtórzenie eksperymentu z pięknością i kobiecością znanego z wyborów prezydenckich.

Wydanie: 27/2015

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy