Żętyca i polityka

Żętyca i polityka

Przed domem kultury w moim Międzylesiu wyrosła powstańcza barykada: z krzeseł, desek, z nie wiadomo czego, jak prawdziwa. Im dalej w las i w czas, tym więcej celebrowania powstania. Jak nie mieć mieszanych uczuć? Pięknie pamiętać o heroizmie i poświęceniu, ale nieustanne celebrowanie klęski, strasznej w swojej skali, wynikłej z błędu, ze złej oceny sytuacji, może nawet z głupoty, to ryzykowna praktyka. I to też staje się częścią gry politycznej. Kiedy w Gdańsku zaproponowano, by początek wojny święcić mniej żałobnie, od razu prezydent miasta została oskarżona o brak patriotyzmu, więcej, że jest niemiecką agentką.

Jak co roku czytam prace dzieci i młodzieży nadsyłane na konkurs Lipa w Bielsku-Białej. Oto malutki patriotyczny wierszyk uczennicy z drugiej klasy szkoły podstawowej: „Polska moja mała, piękna i wspaniała. Kochana Ojczyzna, na niej krew i blizna”. Czy chcemy, żeby naszym dzieciom tylko z tym kojarzyła się ojczyzna?


Wszystko, co niemądre, cyniczne i populistyczne zjada PiS, akurat konsumuje ruch Kukiza. Ludzie z tego ruchu przechodzą do PiS, jeden po drugim, czując, że ich okręt tonie. A jednak Kukiz poczłapał na Nowogrodzką, by pertraktować z prezesem o możliwym sojuszu wyborczym. Nie jest mądry, to wiemy, żaden z niego polityk, też wiemy. Wprowadził w swoim pospolitym ruszeniu do Sejmu strasznych ludzi. I jest rozchwiany psychicznie. A jednak znamienne, co stwierdził po tej rozmowie z Kaczyńskim: „Chce upartyjnić, czytaj »upisić«, państwo na wzór bolszewicki. I – przysięgam – nie piszę tego złośliwie. Prezes tak centralizuje państwo, że wkrótce samorządy zostaną poddane kontroli »jedynie słusznej partii«, a prezydenci, burmistrzowie i wójtowie podlegać będą wojewodom mianowanym bezpośrednio przez Zakon PiS”. Kukiz w końcu przystał do PSL. Całe szczęście, wszystko, co daje szanse na pokonanie PiS w wyborach czy choćby pomniejszenie jego zwycięstwa, witam z nadzieją i sympatią.


Oto cytat z eseju świetnego rosyjskiego pisarza Wiktora Jerofiejewa. Ależ to pasuje do PiS i Kaczyńskiego. Putin i prezes, jak się ich uważnie obwącha, pachną tak samo. „Putin uważa, że Rosja jest krajem prawosławnym i nie po drodze jej z Europą, która niszczy więź religijną. (…) Dusza Putina widzi dwa bieguny życia. Na jednym LGBT, którego działacze chcą wykarczować z korzeniami drzewo tradycyjnych wartości. Na drugim Cerkiew, która nie chce niczego w sobie zmieniać, dlatego Putin stoi po jej stronie. Każda konserwatywna idea, religijna lub polityczna, nawet jeśli wyraża skrajnie prawicowe rojenia, jest mu milsza niż wolność. Liberalizm jest najgorszym wrogiem ręcznego sterowania państwem. (…) Dusza Putina nie jest moim zdaniem aż tak krwiożercza, jak myśli wielu jego przeciwników. Putin, wierzę, nie chce wszystkich ciemiężyć ani wtrącać do więzień. Niech sobie nawet żyje liberalna idea – musi tylko znać swoje miejsce”.


W Zakopanem na festiwalu literackim, na którym mam spotkanie autorskie, jestem też w jury konkursu na najlepszą książkę o tym mieście. To, co tu się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Krupówkami płynie rzeka ludzi, tak gęsta, że jak się do niej dołączy, trudno z niej się wygrzebać na brzeg. Zakopane przypomina jeden wielki przewód pokarmowy, kawiarnie, restauracje, bary połączone są ze sobą plątaniną jelit. Pamiętam te ulice sprzed ponad pół wieku, teraz domy bardziej dostatnie, umyte, kapią bogactwem. A ja jakby niezmieniony. Tylko wtedy tak lekko nosiłem siebie, w dzieciństwie miałem nawet skrzydła. A teraz idąc tymi ulicami, też Doliną Białego, jakbym niósł plecak wypełniony ołowiem minionych lat.

Reglami w stronę Doliny Strążyskiej, faluje zielenią krajobraz, w dole wielkie stado owiec kotłuje się jak biała chmura. Drewniana chałupka, to tu zachodziłem lata temu na żętycę, która tak mi smakowała. Góralka nalewa ją teraz do drewnianego kubka, proszę raz jeszcze. Boski napój. Góralka wychodzi przed chałupę, zerka na mnie. „Pan Jastrun?”, pyta. Okazało się, że to czytelniczka moich felietonów w „Zwierciadle”. Narzeka, że niedziela niehandlowa. Mówię, że nie trzeba było głosować na PiS. Aż podniosła się wzburzona i wygłosiła mowę antypisowską, nie krępując się wieloma turystami siedzącymi wokół. Mówi, jaki szok przeżyła, gdy na chwilę weszła na „Wiadomości”, powrót do komuny. „Przez ile lat trzeba to będzie odrabiać?”, zadumała się. Proszę o trzecią żętycę, dostaję za darmo. W końcu należymy do jednej rodziny.

Wydanie: 34/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy