Zielona Polska w zielonej Unii

Polskie rolnictwo ekologiczne może być wzorem dla gospodarstw unijnych

Polska, a zwłaszcza jej rolnictwo, wchodząc do Unii Europejskiej, jest w specyficznej sytuacji, gdyż przez zapóźnienie gospodarcze udało się nam uchronić przed postępem degradacji. To oczywiście nie dotyczy wszystkich obszarów, bo na terenach mocno uprzemysłowionych ta degradacja jest znaczna. Wysoko rozwinięte kraje zachodnie dużo bardziej zrujnowały niegdyś swoje naturalne środowisko. Stało się to wtedy, gdy do spraw ekologii nie przywiązywano takiej wagi jak teraz. Ale oni zdążyli już naprawić to, co przedtem zdewastowali. Pod względem przestrzennej degradacji, czyli takiej, w której liczymy stosunek zniszczonej ziemi do ogólnej powierzchni kraju, u nas przedstawia się to znacznie lepiej niż w państwach zachodnich. To dobra strona małego postępu Polski w przemyśle i rolnictwie. W krajach Europy Zachodniej mamy też mniejszą różnorodność biologiczną niż w Polsce, u nas jest ona niemal niezniszczona.

Mniej rozwinięte = bardziej ekologiczne

Nasze rolnictwo, choć mniej rozwinięte, jest bardziej ekologiczne niż zachodnie. W państwach wysoko rozwiniętych wskaźnikiem, którym mierzy się „ekologiczność” rolnictwa, jest zużycie nawozów mineralnych, przede wszystkim azotów. W Polsce jest ono, szczególnie ostatnio, bardzo małe. Istnieje obawa, że coraz ostrzejsza (zwłaszcza po wejściu Polski do UE) zasada konkurencyjności zmusi naszych rolników do używania dużej ilości nawozów, by osiągnąć wyższe plony. – Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Tym bardziej że obecnie na świecie mniej intensywna produkcja staje się bardziej opłacalna, ponieważ odznacza się lepszymi wskaźnikami jakości żywności – mówił podczas jednej z konferencji na temat rolnictwa ekologicznego prof. dr hab. Jan Siuta, prezes Polskiego Towarzystwa Inżynierii Ekologicznej.
Według specjalistów, nie należy zwiększać produkcji rolnej kosztem jej jakości – a do tego może sprowadzić się przekształcenie sposobu produkcji rolnej w Polsce na taką, jaka jest na Zachodzie. W „starych” krajach Unii Europejskiej tylko kilka procent społeczeństwa pracuje na roli, u nas jest to 25% ogółu zatrudnionych. Do niedawna mówiono, że rozwiązania unijne są najlepsze i powinniśmy jak najszybciej zmienić proporcje zatrudnienia w rolnictwie, dążąc do jego zmniejszenia.
Tymczasem ostatnie analizy wykazują, że właśnie ze względu na ekologiczne zalety wysokie zatrudnienie w polskim rolnictwie jest bliskie optymalnemu rozwiązaniu, dzięki któremu produkcja rolna zachowałaby wszystkie walory wysokiej jakości. Nie da się bowiem utrzymać produkcji dobrej i zdrowej żywności, jeśli będzie się to robić w wielkich koncernach. Już dziś wiadomo, że np. mięso otrzymywane z tak wielkich hodowli jak amerykański koncern Smithfield Foods Inc. jest nieporównywalnie gorsze od tego, które pochodzi z małych gospodarstw rolnych, gdzie hodowla zwierząt przebiega w zgodzie z naturą. W państwach UE żywność właśnie z takich małych gospodarstw jest poszukiwana przez klientów, choć bywa ona droższa niż ta, którą produkują wyspecjalizowane, ogromne przedsiębiorstwa. Dzięki ekologizacji naszego rolnictwa i rezygnacji ze szkodliwych nacisków na intensyfikację produkcji nasze rolnictwo może być nie tylko w czołówce, ale wręcz stanowić wzór dla gospodarstw unijnych.
Dla zachodnich społeczeństw powodem do zazdrości powinny być nasze krajobrazy wiejskie – jedne z najbogatszych w Europie. Te niezwykłe warunki krajobrazowe, rzadko spotykane w Europie Zachodniej, czyste powietrze i gleba, która rodzi niezanieczyszczone płody rolne stały się podstawą do rozwoju agroturystyki w Polsce.

Agroturystyka daje pracę

Obecnie działa około 6 tysięcy gospodarstw agroturystycznych. Nie jest to wiele, zważywszy na potencjalne zainteresowanie, zwłaszcza ze strony zachodnich turystów: Niemców, Holendrów, Skandynawów. Prawie 46% powierzchni naszego kraju sprzyja pod względem przyrodniczym i kulturowym turystyce. Szacuje się, że w Polsce jest 1368 gmin, w których są korzystne warunki do jej rozwoju. Jednak na razie czyste, zdrowe powietrze i smaczna, niezanieczyszczona ekologicznie żywność to za mało, aby przyciągnąć przyzwyczajonych do wysokich standardów usług i wielu rozrywek. Dopiero podniesienie standardów lokalowych i zorganizowanie atrakcji dla wczasowiczów może spowodować ogromne zainteresowanie naszą wsią jako miejscem wypoczynku. Już teraz na Mazurach i w górach są takie ośrodki agroturystyczne, w których grupy zachodnich turystów jeszcze zimą muszą rezerwować miejsca na lato.
Według szacunków Ministerstwa Rolnictwa, turystyka wiejska będzie się rozwijać – zakłada się, że w 2005 r. będzie w naszym kraju ponad 10 tys. gospodarstw agroturystycznych i 7,5 tys. tych o wyższej, turystycznej klasie. Znajdzie w nich zatrudnienie około 55 tys. osób, co stanowić będzie prawie 5% ogółu pracujących w rolnictwie.
Wielu polityków i ekonomistów uważa, że rolnictwo jest słabością naszej gospodarki – wbrew pozorom tę słabość można przekuć w siłę, tak by polskie gospodarstwa stały się przodujące w Unii Europejskiej pod względem czystości środowiska naturalnego i znakomitej żywności.

Wydanie: 32/2004

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy