Archiwum

Powrót na stronę główną
Od czytelników

Listy

Oszczerstwa Grabowskiej Wnoszę skargę na Redakcję I Programu Polskiego Radia za wyemitowanie w dniu 18.05.br. o godz. 14.20 felietonu Aliny Grabowskiej, w którym lżyła gen. Wojciecha Jaruzelskiego “za kierowanie masakrą” robotników Wybrzeża w 1970 r. Felieton od pierwszego do ostatniego zdania złożony był z kłamstw, przeinaczeń i obelg. Insynuował generałowi tchórzostwo, krętactwo, brak honoru, symulowanie choroby, czyny zbrodnicze. Nawet jak na tę autorkę, tym razem jadowitość i zacietrzewienie przebrały miarę. Stały się wręcz klinicznym przykładem zdziczenia obyczajów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Od van Gogha do “Wielkiego Brata”

LIBERUM VETO Jednym z najciekawszych wydarzeń paraartystycznych, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia, jest zaprezentowana w Centrum Sztuki Współczesnej (Zamek Ujazdowski w Warszawie) wystawa najbardziej lubianych i najbardziej nie lubianych. Ta impreza, którą zawdzięczamy dwu światowcom z Rosji rodem, aż się prosi o komentarz psychosocjologiczny albo i psychoanalityczny, którego nie znalazłam na łamach prasy opiniotwórczej. Chciałabym więc przedstawić parę uwag, jakie nasuwają się osobie wychowanej w kulcie “wielkiej” sztuki z dala od kiczu, a za to “na łonie przyrody” (dom mego dzieciństwa znajdował

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

I Bóg zakrył swoją twarz…

Morderstwa na Żydach z udziałem Polaków w 1941 r. w świetle relacji i wspomnień Najgłośniejszym symbolem martyrologii Żydów i udziału Polaków w morderstwach i prześladowaniach stało się Jedwabne. Jednak podobnych morderstw, choć na mniejszą skalę, było wiele. Szczególnie na terenie ziemi białostockiej i łomżyńskiej. Dosłownie w każdym większym miasteczku, gdzie żyła mniejszość żydowska, dochodziło do morderstw i pogromów z mniejszym lub większym udziałem ludności polskiej. Scenariusz wypadków był zazwyczaj bardzo podobny – błyskawiczna ucieczka wojsk radzieckich,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Wybory ’89 – klęska na własne życzenie

Pod koniec lat 80. wiadomo było, że trzeba podzielić się władzą z opozycją. Ale nikt się nie spodziewał, że ruszy lawina Rozmowa z prof. Stanisławem Kwiatkowskim Stanisław Kwiatkowski – profesor, socjolog polityki, były doradca Prezesa Rady Ministrów, członek Rady Konsultacyjnej. Organizator i dyrektor rządowego Centrum Badania Opinii Społecznej w latach 1982-1990, później współtwórca i dyrektor austriacko-niemieckiego Instytutu Badania Opinii Rynku i Konsumpcji GFK Polonia w Polsce. – Co się w Polsce zdarzyło 4 czerwca 1989 roku?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Owce i ludzie

PRAWO I OBYCZAJE Nie ma róży bez kolców, głosi popularne przysłowie. Parafrazując tę ludową mądrość, można powiedzieć, że żaden jubileusz nie może się obyć bez większej lub mniejszej wpadki. Wprost niesamowita gafa zdarzyła się przed wojną na pewnej jubileuszowej akademii w Krakowie. Po przywitaniu dostojnych gości przewodniczący powiedział: “A teraz, szanowni zebrani, uczcijmy chwilą ciszy pamięć naszego wybitnego kolegi, niedawno zmarłego profesora XY”. “Wybitny kolega” był tymczasem obecny na sesji i zajmował jedno z honorowych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Cesaria z Zielonego Przylądka

Odkryta po pięćdziesiątce pieśniarka odbiera publiczność światowym idolom Cesarię Evorę spotkałem ćwierć wieku temu. Słuchałem jej śpiewu w małym barze na Sao Vicente, dokąd zawędrowałem, gdy Wyspy Zielonego Przylądka ogłaszały w 1974 r. niepodległość i koniec kolonialnego panowania Portugalczyków. Nie przyszło mi wtedy do głowy, że ta oklaskiwana przez garstkę rybaków drobna dziewczyna o płonących oczach, śpiewająca smutną pieśń, która przypominała bluesa, to przyszła światowa gwiazda pierwszej wielkości. Widziałem ją potem w domu miejscowej nauczycielki, Portugalki. Przypominam Cesarii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Morda w kubeł, baby!

 TELEDELIRKA Czy jest coś, co łączy wszystkie opcje polityczne? Na pierwszy rzut oka i drugi rzut ucha wydawałoby się, że nic takiego nie istnieje. A jednak jest taka wspólna płaszczyzna. A jest nią… Pytanie za, powiedzmy, 32 tys. zł, krótki telefon do przyjaciółki i już wiemy: tą płaszczyzną jest nienawiść do feministek. Wydawać by się mogło, że taka wrogość jest przywilejem konserwy w puszce z czołgowej stali, w gęstym sosie rydzykowo-narodowo-katolickim. Tymczasem w tej sprawie ciemne umysły zwierają szyki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

Głos jak aksamit

Co robi radiowiec, gdy nie może wydobyć słowa Głos to ich skarb. Dzięki niemu zarabiają na życie, więc starają się go chronić. By utrzymać głos w dobrej formie, jedni parskają niczym koń, inni unikają kawy i herbaty przed wejściem do studia. Niektóre z tych sposobów dziennikarze stosują tylko na własny użytek, inne są powszechnie znane. Śpiewanie na rozgrzewkę Większość dziennikarzy zaczynających pracę w radiu najpierw trafia do logopedy, który uczy nie tylko poprawnej wymowy, ale także interpretacji tekstu. Specjaliści opracowują dla każdego indywidualny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Społeczeństwo

Żądza sukcesu

Jeśli nie jesteś najlepszy, nie ma cię wcale – to dzisiejsze kredo młodych Polaków Andrzej, lat 29. Pokerowa twarz. Jest dyrektorem finansowym Instytutu Postępowania Twórczego w Łodzi, kandydatem do Rad Nadzorczych dwóch spółek, które planuje zakupić jego pracodawca. – Czy można jego dotychczasową karierę nazwać sukcesem? Odpowiada bez wahania: – Jeżeli przyjmiemy, że w tej definicji mieści się osiąganie wyznaczonych celów, to tak. Jestem przykładem człowieka, który dzięki pracy zaszedł już bardzo daleko.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Redaktor w panierce

Dziennikarze kroili kurczaka, jakby to była sensacyjna wiadomość W warszawskim Domu Dziennikarza wieczorową porą odbył się konkurs gotowania, oczywiście dla samych swoich, czyli dziennikarzy. Im- preza polegała na tym, że sześć par w ciągu pół godziny miało coś ugotować, a zaproszeni goście w tym czasie trzymali się jak najdalej od nich, to znaczy stłoczyli się przy ciężkich stołach pełnych potraw, przygotowanych przez prawdziwych kucharzy. Zachęta do próbowania dzieł kolegów budziła popłoch

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.