Owce i ludzie

PRAWO I OBYCZAJE

Nie ma róży bez kolców, głosi popularne przysłowie. Parafrazując tę ludową mądrość, można powiedzieć, że żaden jubileusz nie może się obyć bez większej lub mniejszej wpadki.
Wprost niesamowita gafa zdarzyła się przed wojną na pewnej jubileuszowej akademii w Krakowie. Po przywitaniu dostojnych gości przewodniczący powiedział: “A teraz, szanowni zebrani, uczcijmy chwilą ciszy pamięć naszego wybitnego kolegi, niedawno zmarłego profesora XY”. “Wybitny kolega” był tymczasem obecny na sesji i zajmował jedno z honorowych miejsc w pierwszym rzędzie!
Stare anegdoty oddają zazwyczaj tylko część prawdy. Z upływem lat dorabiane są do nich barwne legendy, czyniące z autentycznych wydarzeń ucieszne bajki. Taki los spotkał też przytoczoną wyżej historyjkę o profesorze, który za życia został rzekomo uczczony minutą ciszy. Anegdota w wersji satyrycznej miała arcykomiczny finał: wszyscy zebrani powstali z miejsc, wstał również bohater pomyłki i razem z innymi uczcił swą własną pamięć chwilą milczenia…
Trudno uwierzyć, by rozumni profesorowie zgromadzeni na wspomnianej akademii mogli zachować się jak trzódka owiec, ślepo posłuszna swemu przewodnikowi. Ludziom bezmyślnym zdarza się jednak postępować w zachowaniach zbiorowych jak słynnym owcom z powieści Rabelais’go “Gargantua i Pantagruel”. Kierując się instynktem stadnym, skoczyły do morza za swym baranem-przewodnikiem i wraz z nim utonęły.
Śledząc współczesną scenę polityczną, trudno jest oprzeć się wrażeniu, że liderzy partii sprawujących władzę oczekują od swych członków owczego, ślepego posłuszeństwa. Leszek Balcerowicz, b. przewodniczący UW, powtarzał wielokrotnie, podobnie jak to czynili przywódcy PZPR, że: “Partia musi zawsze przemawiać jednym głosem”. Inteligencka partia do roli stada owiec raczej się nie nadawała.
Kiedy jednak w czerwcu 2000 r. apodyktyczny lider postanowił, że Unia wyjdzie z koalicji z AWS, unijni ministrowie posłusznie podali się do dymisji. Owczy skok był w skutkach fatalny. Od tego czasu notowania UW zaczęły gwałtownie spadać. Według ostatnich sondaży opinii publicznej, w maju br. głosowałoby na tę partię jedynie 5% wyborców!
Okazuje się, że między psychologią ludzkich zbiorowości a zachowaniami owiec w stadzie zachodzą dość głębokie analogie. Już B. Russel dawno zauważył, że: “Użyteczność inteligencji jest uznawana w teorii, ale nie w praktyce; uważa się za niepożądane, aby zwykli śmiertelnicy myśleli samodzielnie, ponieważ tacy ludzie nie dają sobą tak łatwo kierować i sprawiają kłopoty administracji […]; mówiąc językiem Platona, tylko stróże mają myśleć, reszta winna słuchać lub iść w ślady przywódców jak stado owiec” (“Szkice sceptyczne”, Warszawa 1957, s.121).
Instynkt stadny może wystąpić w każdej zbiorowości ludzkiej, nie tylko w bezosobowym tłumie, ślepo posłusznym swemu przywódcy. Nawet zachowania intelektualistów mają czasem coś z owczego pędu. Kiedy w jakieś publicznej sprawie zabierają głos duchowi przywódcy narodu, natychmiast jak za panią matką odzywają się pomniejsze osobistości. Do takich deklaracji czy protestów dopisują się coraz to nowi sygnatariusze. Poza zwróceniem na siebie uwagi zwykle nic nowego już do sprawy nie wnoszą. Ale jakże mogliby stać bezczynnie w patriotycznej potrzebie? “Inni tańczą, my stoimy, chcemy tańczyć i my” (S. Wyspiański, “Wesele”). W życiu publicznym zdarzają się jednak sytuacje, w których postępowym kręgom społeczeństwa milczeć nie wolno (tak było np. w sprawie napaści E. Moskala na J. Nowaka-Jeziorańskiego).
Myślenia stadnego nie da się do końca wykorzenić nawet z psychiki społeczeństw uważanych za “otwarte”, tj. takich, w których wszyscy mają prawo do osobistych decyzji
(K.R. Popper). Zawsze gdy pojawia się jakiś demagog z populistycznym programem, masy ślepo za nim podążają jak bezwolna owczarnia. Myśleniem stadnym kierują się np. ortodoksyjni zwolennicy kary śmierci czy nawet średniowiecznych tortur. Z tego myślenia nic dobrego nie wynika. Co dało np. bezkrytyczne udzielenie przez społeczeństwa poparcia programowi drakońskich kar, lansowanemu przez prawicę? Przestępczość nadal szerzy się w zastraszającym tempie, a ponad 30 tys. przestępców skazanych prawomocnymi wyrokami pozostaje na wolności z braku miejsc w zakładach karnych!
Są ludzie, którzy w swych zachowaniach przypominają innych jeszcze “braci mniejszych”. Analogie między tymi społecznościami (ludzi i zwierząt) ukazał
G. Orwell w “Folwarku zwierzęcym”, żadne jednak stworzenie nie zasługuje bardziej na porównanie z homine sapiente jak papuga. Ten gadatliwy ptak doczekał się nawet wielkiej roli w “Kordianie” J. Słowackiego. W akcie II tego dramatu papież chwali się swą papugą, która pokonała w dyspucie samego kardynała (“Rwał włosy i nadrabiał krzykiem, a ona zabiła go na koniec hebrajskim językiem”).

Wydanie: 23/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy